Touroperatorzy zarobili mniej i mają nadzieję, że już nigdy nie będzie takiego lata

MAG
opublikowano: 01-01-2019, 22:00

Biura podróży liczą, że w tym roku nie powtórzy się wojna cenowa. Stawiają na technologię, indywidualną ofertę i specjalizację

Instytut Turystyczny Travel-Data szacuje, że choć w 2018 r. łączny zysk 30 największych touroperatorów mógł sięgnąć 245 mln zł, to niestety był dużo niższy — wyniósł kilkadziesiąt milionów złotych. Potwierdzają to dane pierwszej trójki: Itaka, TUI i Rainbow zarobiły w sumie niecałe 60 mln zł, a odpowiadały w 2017 r. za 2/3 całkowitego zysku branży. Jako przyczynę słabszych wyników touroperatorzy podali: nadpodaż oferty, wojnę cenową, bardzo dobrą pogodę w Polsce i mistrzostwa w piłce nożnej.

Na wakacje Polacy najchętniej będą jeździć nad Morze Śródziemne.
Wyświetl galerię [1/2]

SŁOŃCE, PLAŻA I MORZE:

Na wakacje Polacy najchętniej będą jeździć nad Morze Śródziemne. Fot. Bloomberg

Topór niezakopany

W tym roku obawiają się powtórki wojny i nadpodaży.

— Branża będzie dążyć do zwiększenia rentowności i doprowadzenia do zrównoważenia popytu i podaży. Liczymy na uczciwą konkurencję. Touroperatorzy powinni zabiegać o klienta jakością, a nie — jak w minionym roku — dumpingowymi cenami — mówi Piotr Henicz, wiceprezes Itaki.

O stosowanie dumpingu biura należące do Polskiego ZwiązkuOrganizatorów Turystyki oskarżyły w ubiegłym roku TUI i wystosowały w tej sprawie pisma do Niemiec: do zarządu i branżowej organizacji.

— Ważnym czynnikiem w tym roku będzie polityka cenowa dwóch wiodących touroperatorów: TUI i Itaki — przyznaje Grzegorz Karolewski, który kieruje w Polsce ETI, niemieckim biurem z hotelami w Egipcie.

Brak wojny cenowej może być tylko pobożnym życzeniem. Z danych TravelDaty z 20 grudnia wynika, że ceny ofert TUI na lato 2019 były znowu najniższe w branży, prawie o 400 zł poniżej średniej. W pierwszej siódemce najtańszych biur znalazła się także Itaka, choć tu odchylenie od średniej wynosi 40 zł (w ubiegłym roku było 140 zł). Ceny zmieniają się jednak z tygodnia na tydzień.

— Branża ma szansę i warunki do rozwoju. Nie może się jednak powtórzyć sytuacja z 2018 r. Jeśli tak się stanie, kondycja biur podróży będzie coraz słabsza, co sprawi, że będzie mniej ofert, klient będzie miał coraz mniejszy wybór, ceny będą rosnąć, a branża mocno odczuje destabilizację rynku — uważa Piotr Henicz. Optymistą jest Janusz Śmigielski, wiceprezes Grecosa.

— Po rekordowym pod względem liczby turystów, ale trudnym finansowo roku 2018, kolejny sezon przyniesie ostrożniejszą politykę touroperatorów. Dla nas celem będzie utrzymanie obecnej oferty i podniesienie jakości. Deklaracje innych firm wskazują, że dla większości to nie będzie rok bicia rekordów — mówi Janusz Śmigielski.

Zwinne biuro

Na ubiegłorocznej wojnie cenowej wygrało jedno biuro: TUI. Andrzej Betlej, prezes TravelDaty, uważa, że firma zawdzięcza to dobrym rozwiązaniom technologicznym. Przedstawiciele branży potwierdzają: trzeba z nich korzystać.

— Zmiany cywilizacyjne, których doświadczamy coraz intensywniej, oznaczają stałe korygowanie oferty biura podróży. „Cywilizacja usługowa”, z wpisującą się w nią powszechną cyfryzacją, wymaga elastycznego modyfikowania i produktu, oferty turystycznej, i dopasowywania metod działania do zmian zachodzących na rynku — mówi Grzegorz Płókarz, prezes Ecco Holiday.

Co się komu podoba

— Nowe technologie będą jeszcze powszechniej wykorzystane do komunikacji z klientem — zaznacza Grzegorz Karolewski.

Przewiduje też konsolidację — nie tylko wśród touroperatorów, lecz także agentów.

— Idziemy w kierunku polaryzacji: na jednym biegunie kilku dużych touroperatorów, produkt dla klienta masowego, duże wolumeny, na drugim specjaliści: od kierunków, różnych form wypoczynku, ofert szytych pod klienta, wprowadzający nowe, ciekawe rozwiązania. Agenci też zaczną się specjalizować i szukać przewag, innowacji, które pozwolą im skutecznie konkurować — mówi Grzegorz Karolewski.

Wtóruje mu Piotr Henicz.

— Coraz większą popularnością cieszą się hotele tylko dla dorosłych, na ogół 16+. Obserwujemy rosnący udział wyjazdów w sezonie zimowym, głównie na Wyspy Kanaryjskie i w kierunkach "egzotycznych". Są to bardzo często drugie wakacje w roku — mówi Piotr Henicz.

Podkreśla, że turyści wybierają częściej hotele wysokiej klasy — cztero- i pięciogwiazdkowe zamiast budżetowych — a rezerwacje robią coraz wcześniej. Rośnie popularność hoteli klubowych i rodzinnych: dużych obiektów z kompleksami basenowymi i aquaparkami.

Dokąd Polacy pojadą na urlop?

— W dalszym ciągu w trendzie wzrostowym pozostaną wakacje w szeroko rozumianym basenie Morza Śródziemnego: od krajów europejskich po północnoafrykańskie. Stagnacja obejmie „tradycyjne” kierunki turystyczne takie jak Grecja i Bułgaria, a dużą dynamiką wzrostu wykażą się kraje arabskie, takie jak Egipt czy Tunezja. Na króla wzrostu sprzedaży i popularności typuję Turcję. Na pewno na rynku przybędzie nowych agencyjnych biur podróży, pojawią się także nowi gracze online i mocniej zaakcentują swoją obecność firmy globalne — mówi Maciej Nykiel, prezes Neckermanna.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MAG

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy