Towarzystwa funduszy zaczną się starać o nasze pieniądze

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 18-02-2008, 00:00

Aktywa dziewięciu TFI stopniały już poniżej ubiegłorocznego poziomu. Klienci powinni się cieszyć, bo jest szansa na konkurencję.

Dziewięć TFI straciło w ostatnim kwartale cały roczny urobek

Aktywa dziewięciu TFI stopniały już poniżej ubiegłorocznego poziomu. Klienci powinni się cieszyć, bo jest szansa na konkurencję.

Nietrudno rosnąć, gdy trwa hossa. O tym, kto jest mocny, przekonamy się, gdy przyjdzie bessa — taka opinia krążyła w branży. Bessa przyszła i nie wszystkim wiedzie się kolorowo — w przypadku dziewięciu TFI trzy ostatnie miesiące pochłonęły cały ubiegłoroczny urobek.

A było tak pięknie…

Do października trwała sielanka. Mimo korekt na giełdzie wartość jednostek rosła. Klienci wpłacali pieniądze —od stycznia do października ponad 33 mld zł. W rezultacie w ciągu dziesięciu miesięcy aktywa zarządzane przez TFI wzrosły z 99 mld do 144 mld zł. I nagle bańka pękła. W listopadzie po raz pierwszy od wielu miesięcy klienci wycofali więcej niż wpłacili. W grudniu podobnie, choć umorzona kwota była mniejsza. Styczniowy krach sprawił, że klienci w panice wycofywali pieniądze — zabrali 11,3 mld zł. W sumie od listopada do stycznia z funduszy odpłynęło 13,8 mld zł. Przecena na GPW uszczupliła portfele TFI o kolejne miliardy i aktywa TFI spadły do 112,6 mld zł. Straciły praktycznie wszystkie. Dla BPH, DWS, Union Investment, ING, BZ WBK AIB, SEB, Millennium, Allianz i Pioneer Pekao straty okazały się poważne — zarządzają mniejszymi aktywami niż przed rokiem. Najbardziej ucierpiały BPH i DWS, których aktywa stopniały o jedną piątą.

— Spadek dotknął większości TFI o podobnym modelu biznesowym, tzn. nastawionych na klientów detalicznych. Oni są najbardziej wrażliwi na sytuację na giełdzie i umarzanie jednostek. Naszą siłą zawsze były fundusze akcyjne, które osiągały doskonałe wyniki. Ostatnie spadki na giełdzie mogły skłonić niektórych do zrealizowania zysków — mówi Zbigniew Wojtowicz, wiceprezes DWS TFI.

Stabilniejszy poziom aktywów utrzymują: Opera, Investors czy Copernicus — TFI, które bazują na funduszach zamkniętych, kierowanych do konkretnych inwestorów. Nieźle trzyma się też KBC i Skarbiec.

— Chcemy równomiernie rozwijać linię funduszy otwartych, zamkniętych specjalistycznych oraz szytych na miarę dla konkretnych inwestorów. Dzięki temu rozwój TFI będzie bardziej stabilny, mniej zależny od koniunktury — tłumaczył na łamach „PB” Bogusław Grabowski, prezes Skarbiec TFI.

Są jednak TFI nastawione na masowego klienta, które mimo spadków wciąż są nad kreską — PKO, AIG czy Legg Mason.

…będzie cudownie

Zdaniem niektórych, krach i panika inwestorów zamknęły pewien rozdział w historii rynku TFI — „owczy pęd do funduszy”.

— Przeszliśmy od fazy ilościowej do jakościowej. TFI będą musiały się bardziej starać, by zdobyć pieniądze. Czasy, gdy wystarczyło otworzyć fundusz i czekać na wpłaty, już minęły. Teraz będzie liczyć się jakość, czyli wyniki inwestycyjne i wysokość opłat — mówi Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI.

Pierwsze jaskółki już widać.

— Nie staramy się uruchamiać funduszy tylko po to, by w szybkim czasie uzyskać zastrzyk pieniędzy. Wprowadzamy tylko takie, które będą rentowne dla klienta i dla TFI —mówi Zbigniew Wójtowicz.

Ostatnio pojawiły się fundusze inwestujące w spółki eksportowe czy działające w sektorze ochrony środowiska, dóbr luksusowych lub BRIC (inwestujące w Brazylii, Rosji, Indiach i Chinach).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane