TP SA pchała indeksy do góry, ale banki ciągnęły je w dół

Przemek Barankiewicz
29-04-2003, 16:23

Nasza giełda nie może się wyrwać z nużącego trendu bocznego. Od kilku tygodni indeksy na przemian rosną i spadają. We wtorek przyzwoite – jak na świąteczny tydzień – były obroty. Jednak aż 40 proc. z nich wypracowała TP SA. Właśnie telekom dał iskierkę nadziei, że dla GPW nadejdą jeszcze lepsze dni. Inne wnioski płyną jednak z zachowania kursów banków.

Rynek dobrze przyjął dane o kwartalnej sprzedaży TP SA. W skali grupy wzrosły one o 2,5 proc., co jest rezultatem gorszym niż zapowiadana na cały rok dynamika na poziomie 3-5 proc. Rynek jednak może neutralnie przyjąć te rezultaty, bo ciągle dynamicznie rozwija się Centertel, mobilna gałąź. Kanibalizacja przychodów z telefonii stacjonarnej przez „komórki” będzie się nasilać. Na szczęście dla grupy TP SA ceny usług bezprzewodowych są u nas wyższe niż w regionie, a dynamika sieci Idea jest wyższa niż konkurencji.

Sektor bankowy nerwowo oczekuje sezonu raportów kwartalnych. Trwa wyprzedaż papierów BZ WBK. Kurs banku spadał szóstą sesję z rzędu, co tylko częściowo wyjaśnić można rekomendacją „sprzedaj” wydaną przez CA IB. Bolączką spółki pozostają koszty. Jak sobie z nimi radzi, dowiemy się z wyników I kwartału, które poznamy 14 maja. Z opóźnieniem na rekomendację „redukuj” z DI BRE Banku zareagował kurs Banku Millennium.

W ostatnim portfelu rynków wschodzących Salomon Smith Barney zamienili papiery Banku Pekao SA akcjami BPH PBK, którego jakość aktywów poprawia się. Notowania krakowskiego banku odrobiły część strat dopiero, gdy okazało się, że sprzedaż akcji Polcardu zostanie zaksięgowana w I kwartale. Dla prawdziwej wartości akcji taka informacja nie ma jednak żadnego znaczenia.

Stabilna była wartość Prokomu. Największa spółka IT w naszym rejonie Europy, złożył ofertę przejęcia czeskiej firmy PVT. Według czeskiej prasy, spółka może być warta około 70 mln USD, co – jeśli uwzględnimy wejście Prokomu w konsorcjum z dwoma partnerami finansowymi – nie obciąży zbytnio kasy polskiej spółki. Nie wiadomo, czy ewentualna inwestycja zwiększy wartość Prokomu dla akcjonariuszy, dlatego inwestorzy wolą poczekać na opinie analityków w tej sprawie.

Wśród mniejszych spółek obrotami i wzrostem wyróżniał się Rafako. To zastanawiające, bo wyniki I kwartału nie były dobre, a 0,11 PLN dywidendy nie jest kwotą wysoką. Martwić może też wysoki poziom zobowiązań krótkoterminowych producenta kotłów.

Jeszcze lepsze były papiery Muzy i Mostostalu Zabrze. Wydawnictwo uchwaliło pokaźną dywidendę. Na rynek trafiło też wiele dobrych informacji z PRInż, najcenniejszego aktywu zabrzańskiego holdingu.

Do wybicia z trendu bocznego konieczny jest popyt ze strony funduszy emerytalnych. Te zaś utrzymują niski udział akcji w portfelach. Dopóki nie ucichnie zamieszanie na polskiej scenie politycznej, trudno oczekiwać, że ta tendencja się zmieni. Polityka zniechęca też zagranicznych inwestorów. Szkoda, bo może nas ominąć przedreferendalna hossa, która rozpieszczała graczy w Budapeszcie.

Przemek Barankiewicz, p.barankiewicz@pb.pl

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemek Barankiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / TP SA pchała indeksy do góry, ale banki ciągnęły je w dół