Transmisja danych to domena tylko kilku graczy

Marcin Złoch
30-10-2002, 00:00

Wartość usług transmisji danych analitycy TP SA oceniają na ponad 700 mln złotych. Działające w Polsce firmy można podzielić na trzy kategorie: operatorów międzynarodowych oraz lokalnych, którzy mają własne sieci. Trzecia grupa to firmy działające lokalnie i dzierżawiące łącza.

Polski rynek transmisji danych jest szacowany przez analityków Telekomunikacji Polskiej na blisko 720 mln złotych w 2002 roku. Najdłuższe łącza ma TP SA. Za nią plasuje się Tel-Energo z siecią mierzącą ponad 11 tys. kilometrów. Oprócz tej dwójki własną infrastrukturę w Polsce mają m.in. Telbank, PKP i Telia. Firmy nie posiadające własnej sieci szkieletowej są zmuszone dzierżawić ją. Ten sposób działania jest stosowany np. przez firmy Crowley Data Poland czy Energis. TP SA, Tel-Energo i Energis działają przede wszystkim lokalnie, czyli obsługują przesył danych pomiędzy oddziałami klientów umiejscowionymi na terenie kraju.

W skali globalnej działa np. Telia, koncentrująca się na międzynarodowej transmisji danych z i do Polski. Szwedzka firma świadczy usługi wyłącznie dla operatorów, nie dla użytkowników końcowych. Przyjęty przez zarząd firmy plan biznesowy ograniczył liczbę klientów, gdyż niewiele przedsiębiorstw wykorzystuje w swojej działalności międzynarodową transmisję danych. Do tej grupy zaliczają się m.in. operatorzy telefonii komórkowej oraz oddziały międzynarodowych korporacji.

— Według naszego rozeznania, ponad połowa ruchu międzynarodowego wychodzącego i przychodzącego do Polski jest obsługiwana przez Telię. Działamy na zasadzie „operator dla operatorów”, inni gracze rynku transmisji danych świadczą usługi także bezpośrednio dla klientów. My tego nie robimy. Pozwala nam to utrzymać koszty w tajemnicy, gdyż nie musimy publikować cennika dla klientów indywidualnych. Tym samym konkurenci nie znają naszych cen — twierdzi Adam Gilbert Sawicki, prezes Telia IC w Polsce.

Crowley Data Poland zdecydował się na działanie w sześciu dużych polskich miastach. Firma proponuje swoim klientom miejskie sieci dostępowe, oparte na strukturze LMDS, która przekazuje dane bezprzewodowo, drogą radiową.

— Działamy w Warszawie, Trójmieście, Poznaniu, Wrocławiu, Katowicach oraz Krakowie i na razie objęcie zasięgiem większego obszaru nie jest uzasadnione ekonomicznie. W tych miastach i najbliższych okolicach działa około 80 proc. polskich firm — uważa Marcin Galwas, dyrektor sprzedaży w firmie Crowley Data Poland.

Firma Crowley decydując się na stosowanie technologii radiowej zawęziła sobie możliwość działania do obszarów wielkomiejskich. Przesył radiowy, narażony na zakłócenia podczas ulewnego deszczu, ma być rozwiązaniem problemu ostatniej mili, czyli bezpośredniego podłączenia klienta do sieci transmisyjnej, co wymaga największych nakładów finansowych.

— Wybór technologii był w pełni świadomy. Nasza sieć, pokrywająca falami radiowymi cały obszar miasta, to odpowiedź na tzw. problem ostatniej mili. Poza tym czas potrzebny na postawienie na dachu siedziby klienta stacji radiowej, a doprowadzenia do niej światłowodu znacząco się różni. Ma to znaczenie dla wielu klientów — przekonuje Marcin Galwas.

Wśród firm działających na rynku transmisji danych można dostrzec pewną prawidłowość. Przedsiębiorstwa te działają głównie na rzecz podmiotów założycieli. Spółka Tel-Energo, której założycielami były: Polskie Sieci Elektroenergetyczne, Spółki Dystrybucyjne oraz Polskie Towarzystwo Przesyłu i Rozdziału Energii Elektrycznej, obsługuje głównie spółki energetyczne i firmy tego sektora, zajmujące się przesyłem i dystrybucją energii.

— Kable światłowodowe tworzące naszą sieć są zawieszone na liniach energetycznych 400 kV i 220 kV Polskich Sieci Elektroenergetycznych oraz na liniach 110 kV zakładów energetycznych. Dodatkowo świadczymy usługi telefoniczne dla sektora energetycznego. Rok temu zarząd zadecydował o zmianie profilu działania i poszerzeniu usług. Zaczęliśmy oferować hurtowy dostęp do Internetu, dzierżawę łącz dla operatorów transmisji danych oraz tworzenie na bazie naszej infrastruktury wirtualnych sieci prywatnych dla dużych firm — informuje Robert Sambierski, kierownik zespołu analiz rynkowych Tel-Energo.

Podobnie jak Tel-Energo, usługi transmisji danych głównie dla swoich firm założycielskich świadczą także inne firmy. Z sieci PKP korzystają spółki powiązane z PKP, założony przez banki Telbank działa dla sektora bankowego, natomiast TP SA, mająca za udziałowca Skarb Państwa, obsługuje administrację.

— Z naszych usług transmisji danych korzystają głównie duzi klienci z listy top 500 i administracja rządowa. Zarówno na szczeblu centralnym, czyli ministerstwa, jak i Straż Graniczna czy Policja — zaznacza Grzegorz Stanisławski, dyrektor departamentu rozwoju biznesowego i analiz strategicznych Telekomunikacji Polskiej.

Firmy nie powiązane kapitałowo z żadną branżą zmuszone są poszukiwać klientów na wolnym rynku. Energis zaangażował się we współpracę z portalem internetowym.

— Nasze przychody dzielą się po połowie między firmy, dla których świadczymy usługi transmisji danych i głosu, i operatorów dzierżawiących łącza. O przychodach z masowego dostępu do Internetu oferowanego wspólnie z Onetem trudno na razie mówić. Usługa działa od miesiąca — zaznacza Jarosław Mikos, prezes Energis Polska.

W ostatnim czasie pojawił się nowy sposób dostarczania klientom indywidualnym dostępu do Internetu. Przez gniazdka sieci elektrycznej.

— „Internet z gniazdka” jest szansą zarobku dla zakładów energetycznych, bo to one są właścicielami sieci, ale także dla nas. To zakłady energetyczne muszą ponieść nakłady na urządzenia instalowane u klientów. Z naszej strony wszystko jest gotowe do powszechnego uruchomienia takich usług — twierdzi Robert Sambierski.

Przedstawiciel TP SA twierdzi, że istniała obawa, że wprowadzenie telefonii UMTS, wykorzystującej przesyłanie głosu i danych, spowoduje potrzebę zwiększonej przepustowości sieci, co wiązałoby się ze znacznymi inwestycjami. Rozwój tej technologii pokazał, że te obawy okazały się bezpodstawne. Natomiast dodatkowym bodźcem do rozwoju transmisji danych w Polsce może okazać się liberalizacja prawa telekomunikacyjnego. Od początku 2003 r. rozmowy międzynarodowe będą mogły być obsługiwane nie tylko przez TP SA. Prezes Telii uważa, że w ciągu dwóch lat na polskim rynku nie pojawią się nowi gracze.

— Przychody z transmisji danych, jak widać na przykładzie innych krajów, wzrastają wprost proporcjonalnie do utraty dominującej pozycji na rynku połączeń głosowych. Firmy, które zaczynają świadczyć usługi głosowe, zazwyczaj dzierżawią łącza od podmiotów mających je, bo tak jest dla nich taniej. Wpłynie to na wzrost naszych dochodów z transmisji danych — prognozuje Grzegorz Stanisławski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Złoch

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Innowacji / Technologie / Transmisja danych to domena tylko kilku graczy