Transport lotniczy to nie tylko skrzydła

Emil Górecki
opublikowano: 11-05-2006, 00:00

Samolot przed lotem musi być zatankowany, mieć załadowany bagaż i posiłki. Pasażer zaś chce być szybko odprawiony i dowieziony na pokład. Czuwa nad tym kilka firm.

Na lotniskach najważniejsze znaczenie dla sprawnej obsługi pasażerów mają firmy handlingowe. Zajmują się one kompleksową obsługą naziemną samolotów. Ładują i rozładowują bagaż, holują samoloty, odladzają je, podstawiają schody i dbają o utrzymanie wewnątrz maszyny odpowiedniej temperatury. Niekiedy dochodzą do tego jeszcze inne usługi. Warsaw Airport Services (WAS), jedna z dwóch działających na Okęciu firm handlingowych, zajmuje się jeszcze odprawą pasażerów, ich transportem, a także wyważaniem samolotów. Na każdym z polskich lotnisk regionalnych działa jedna, zwykle powiązana kapitałowo z danym portem lotniczym, spółka handlingowa. Wyjątek stanowi Warszawa, gdzie oprócz LOT Ground Services (LGS) działa wspomniana już WAS. Obie firmy konkurują więc o klienta.

— Nie mamy podziału obsługi na lotnisku. Jedynie usługi cargo są dziś świadczone tylko przez LGS. Konkurencja dotyczy wszystkich pozostałych czynności związanych z obsługą naziemną — tłumaczy Marek Pierściński, kierownik działu umów handlowych LOT Ground Services.

Handlingowy monopol

Jak mówi Marek Pierściński, po pojawieniu się na Okęciu konkurencyjnej WAS, trzeba było obniżyć ceny usług, by utrzymać starych klientów i pozyskać nowych. Dotychczas ceny handlingu w Polsce były uznawane za jedne z najwyższych w Europie.

— Dzisiejsze ceny w Warszawie są porównywalne z cenami innych portów europejskich. Na pewno można znaleźć porty tańsze, ale zapewniam, że są i droższe — przekonuje Marek Pierściński.

Obecność prawie na wszystkich polskich lotniskach jednej firmy handlingowej stwarza pewien monopol, ale jak twierdzi Leszek Karwowski, wiceprezes wrocławskiego lotniska, nie ma miejsca na więcej takich firm.

— Na polskich lotniskach, z wyłączeniem warszawskiego, nie opłaca się utrzymywać więcej firm handlingowych. Są one potrzebne, jeśli liczba pasażerów przewyższa 2 mln. Dziś ceny usług handlingowych to kwestia negocjacji między firmą a lotniskiem i przewoźnikami. Zależy też od liczby przyjmowanych samolotów i obsługiwanych pasażerów. Jeśli do wyboru jest kilka lotnisk w okolicy, to nowy przewoźnik wybierze to, na którym jest po prostu najtaniej — przekonuje Leszek Karwowski.

LGS należy do LOT, natomiast właścicielem WAS jest Przedsiębiorstwo Państwowe Porty Lotnicze (PPL). Do tej drugiej spółki należy także m.in. firma handlingowa działająca na krakowskim lotnisku KRK Airport Services czy POZ Airport Services z Poznania. Natomiast do LOT należą jeszcze LOT Usługi Lotniskowe w Gdańsku i 50 proc. udziałów w katowickim GLL LOT. Zaś wrocławską spółkę Wro-LOT dzielą między siebie po 50 proc. PPL i LOT. Spółki handlingowe są niezbędne do działania zarówno lotniska, jak i linii lotniczych.

— Linie lotnicze z reguły nie mają na lotnisku swoich struktur, więc muszą polegać na agencie handlingowym, który przyjmie ich samoloty, respektując przy tym zasady danego przewoźnika. Natomiast port lotniczy jest właścicielem infrastruktury, więc współpraca ze służbami portowymi też jest ścisła i konieczna. To z portem ustala się, na których stanowiskach będzie odprawiana dana linia, jaki komunikat będzie wyświetlany nad stanowiskiem i gdzie ustawiony zostanie samolot po przylocie — tłumaczy Marek Pierściński.

Zjeść i zatankować

Za obsługę kateringową pasażerów odpowiadają linie lotnicze. Najczęściej korzystają one z usług firm działających na lotniskach. Port lotniczy ma obowiązek dostarczyć posiłki na pokład samolotów jedynie w sytuacjach awaryjnych.

— Niektórzy przewoźnicy, np. Ryanair, zaopatrują się w posiłki w swoich bazach. Nie korzystają więc z usług firmy z naszego lotniska, ale mają posiłki już przygotowane w samolotach — mówi Leszek Karwowski.

Na warszawskim Okęciu i krakowskich Balicach kateringiem zajmuje się firma LOT Catering. Ponad 70 proc. jej produkcji jest przeznaczone dla linii lotniczych, ale obsługuje także inne firmy. Lotniska w Gdańsku i Poznaniu zaopatruje firma Mocny. British Airways uznały ją za jedną z pięciu najlepszych firm z tej branży, obsługujących samoloty tego przewoźnika. Natomiast we Wrocławiu posiłki na samoloty dostarcza Pol-trans Catering.

Jedyną spółką tankującą paliwo lotnicze w polskich portach jest Petrolot. Należy ona po połowie do LOT i Polskiego Koncernu Naftowego Orlen. Jej bazy znajdują się na lotniskach w Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Gdańsku, Katowicach, Bydgoszczy, Łodzi i Szczecinie. Klientami Petrolotu jest dziś ponad 200 zagranicznych linii lotniczych oraz 100 polskich towarzystw posiadających samoloty.

Noc po podróży

Polskie porty lotnicze mają w Warszawie również kilka hoteli. Jednak w innych miastach pasażerowie muszą korzystać z hoteli zupełnie niezależnych od przewoźników czy portu lotniczego.

— Częste są alianse między liniami lotniczymi a hotelami. Wówczas pasażer danego przewoźnika ma zniżkę na nocleg w określonym hotelu. Wszystko zależy jednak od umów — mówi Leszek Karwowski.

Jak przekonuje Piotr Pietrzak z krakowskich Balic, hotele nie są niezbędne, jeśli lotnisko nie jest zbyt oddalone od centrum miasta.

— Nasz port, w porównaniu z innymi lotniskami krajowymi, jest położony bardzo blisko centrum miasta. Nasi pasażerowie muszą odbyć jedynie dwudziestominutową podróż, by znaleźć się w środku miasta i tam skorzystać z któregoś hotelu — wyjaśnia Piotr Pietrzak.

Dalej samochodem

Na każdym lotnisku działa co najmniej jedna firma wypożyczająca samochody. Zwykle są to duże, międzynarodowe korporacje.

— W Balicach jest pięć wypożyczalni samochodów. Należą do międzynarodowych korporacji, takich jak Avis, National, Hertz, Europcar i Budget — mówi Piotr Pietrzak.

Korporacje te mają zwykle swe przedstawicielstwa także na innych lotniskach. Można więc zwrócić samochód w innym mieście niż wypożyczalnia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu