Trudno znaleźć lepszy moment

Łukasz Świerżewski
06-10-2003, 00:00

Jeśli giełda, to teraz — mówi prof. Waldemar Frąckowiak z katedry inwestycji i rynków kapitałowych Akademii Ekonomicznej w Poznaniu.

„Puls Biznesu”: Czy sytuacja makroekonomiczna i coraz wyraźniejsze ożywienie w gospodarce wskazują, że obecnie jest dobry moment dla spółek do wchodzenia na parkiet, a dla inwestorów do lokowania na rynku kapitałowym?

Waldemar Frąckowiak: Przyjrzyjmy się wzrostowi gospodarczemu. Nie będę opierał się na rządowych prognozach, do których podchodzę z dużą ostrożnością. Według szacunków banków komercyjnych, w najbliższych latach dynamika PKB ma wynosić 4,1-4,5 proc.

Tak naprawdę obserwujemy tylko imponujący stosunkowo wysoki wzrost produktywności, uzyskiwany głównie w drodze intensywnej restrukturyzacji i redukcji kosztów w przedsiębiorstwach. Nie jest to związane z inwestycjami, których poziom przecież nadal spada. Nie można też mówić o imponującym wzroście popytu wewnętrznego, ponieważ płace pozostają pod kontrolą i utrzymuje się wysokie bezrobocie. Według obliczeń ekonometryków, aby zaczęło ono spadać, potrzebny jest nam wzrost gospodarczy powyżej 6,0 proc., na co raczej nie ma szans. Nie liczmy też przesadnie na popyt zewnętrzny. Prognozy mówią tylko o blisko 1-proc. dynamice wzrostu PKB w Unii Europejskiej. Z punktu widzenia czynników strukturalnych, nie widzę powodów do osiągnięcia dynamiki PKB na poziomie 5 proc.

A czy wysoki deficyt budżetowy w 2004 r. nie będzie stymulował wzrostu, być może nawet do zakładanego przez rząd poziomu?

Wysoki deficyt może co najwyżej wywołać lekkie ożywienie popytu ze strony gospodarstw domowych. W projekcie budżetu brak jednak pozycji prorozwojowych. Dodatkowo, aby sfinansować dług, rząd będzie musiał co miesiąc uplasować średnio 10 mld zł emisji papierów skarbowych. Oznacza to, że banki zamiast ponosić ryzyko udzielania kredytów będą kupowały obligacje, oczekując przy tym wyższych rentowności. Dużo zależy więc od realnych stóp procentowych i zachowania władz monetarnych. Jeżeli stopy realne będą niskie, to oczywiście atrakcyjność inwestycji w papiery właścicielskie wzrośnie.

Równocześnie przedsiębiorstwa zamiast zabiegać o trudno dostępny kredyt mogą poszukać kapitału na giełdzie...

Oczywiście, jeśli tylko uznają, że uzyskiwanie kapitału poprzez rynek kapitałowy jest tańsze i lepsze niż poprzez instytucje finansowe. Dodać też trzeba, że w 2004 r. oczekiwać należy wzmożonego popytu na papiery wartościowe ze strony funduszy emerytalnych. Spółki te muszą być jednak w stanie udowodnić inwestorom i analitykom, że mają możliwości wzrostu i zwiększania wartości, i to niezależnie od koniunktury.

Wracając do pierwszego pytania. Czy mimo niepewnego wzrostu gospodarczego warto teraz wchodzić na giełdę?

Praktyka wielokrotnie pokazała, że spółki przeprowadzające pierwszą ofertę publiczną w okresie wzrostu mają większą szansę na powodzenie emisji. Czyli przechodzenie polskiej gospodarki z okresu „bryndzy” do ożywienia jest właściwym momentem. Sytuacja mimo wszystko jest lepsza niż była i wobec braku strukturalnych fundamentów wzrostu jest prawdopodobnie lepsza niż będzie w przyszłości.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Świerżewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Trudno znaleźć lepszy moment