Trump i Fed powinni szybko interweniować

Jarosław Jamka, Wiceprezes Quercus TFI
opublikowano: 05-09-2019, 22:00

Już ponad miesiąc minął od pierwszej obniżki stóp procentowych przez Fed. Licząc do dziś, reakcja rynków kapitałowych była negatywna.

Akcje są tańsze średnio o kilka procent, natomiast rentowności 10-letnich obligacji amerykańskich spadły o około 50 pkt baz. To spory ruch, porównywalny moim zdaniem do 10-20 procentowej zmiany indeksów na rynku akcji. Rynek długu zdaje się mówić, że mocne spowolnienie w gospodarce jest nieuniknione, i wycenia kolejne cztery obniżki stóp procentowych w ciągu następnych 15 miesięcy. Łącznie zatem z obniżką w lipcu tego roku mówimy o pięciu obniżkach stóp procentowych przez Fed w tym cyklu luzowania polityki monetarnej. Tak duża liczba obniżek wskazuje już raczej na zmianę cyklu z ekspansji gospodarczej na recesję niż (jakby chciał tego przewodniczący Fedu) tylko techniczne dostosowanie stóp w ramach trwającej ekspansji.

Oczywiście rynek długu może zmienić zdanie i zacząć wyceniać mniej niż cztery obniżki, np. w reakcji na pozytywne rozstrzygnięcie wojen handlowych. W przeciwieństwie do rynku długu akcje nie wyceniają teraz recesji, ale też nie wyceniają krótkiego spowolnienia w cyklu (w latach 1995 i 1998, czyli klasycznych przykładach cięcia stóp przez Fed w tzw. spowolnieniu w ramach cyklu, indeks S&P500 miesiąc po pierwszej obniżce stóp przez Fed był około 7-10 proc. wyżej niż jest dzisiaj). Można powiedzieć, że akcje czekają na rozwój sytuacji, licząc na pozytywny scenariusz (ponieważ są tylko kilka procent od szczytu — patrz np. indeks S&P500).

Spójrzmy też, co dzieje się poza rynkami kapitałowymi. Na stronie „trends.google.pl” wpisujemy słowo „recession” i analizujemy wyniki od 2004 r. do dzisiaj dla takich krajów, jak np. USA, Niemcy i Polska. Co ciekawe, w danych za sierpień 2019 r. mamy bardzo duży wyskok zainteresowania w wyszukiwaniu takiego słowa w intrenecie w tych trzech krajach, w tym w USA jest to wyskok zainteresowania porównywalny jedynie do 2007 r.

Niestety obawy o nadchodzące spowolnienie/ recesję w gospodarce dotarły już do przeciętnego Kowalskiego w Polsce, czy też przeciętnego Joe w Ameryce. Z pewnością może to też wpłynąć na ich skłonność do wydatków, a wiadomo, że mocna gospodarka amerykańska to silny konsument, wydający coraz więcej i więcej.

W realnej gospodarce o spowolnieniu/recesji możemy mówić jedynie w przypadku Niemiec i niektórych krajów azjatyckich. W USA realna gospodarka trzyma się całkiem nieźle, a jej głównym filarem pozostaje silny konsument i mocny rynek pracy (ale widać już spowolnienie w przemyśle i na rynku nieruchomości, a także w spadających wskaźnikach koniunktury). Głębsze spowolnieniemoże jednak przyjść także do Stanów Zjednoczonych, stąd moim zdaniem pora na interwencję Fedu i Donalda Trumpa.

Fed powinien na posiedzeniu we wrześniu obniżyć stopy o 50 pkt baz., ale raczej będzie to tylko 25 pkt. Niestety, obecnie Rezerwa Federalna jest niechętna większym obniżkom z powodu silnego rynku pracy, a także politycznych nacisków prezydenta na… większe obniżki (Fed, pozostając bardziej jastrzębi, może pokazać w pewnym stopniu swoją niezależność). Natomiast interwencja Donalda Trumpa powinna polegać np. na szybkim wycofaniu się z wojny handlowej z Chinami. Możliwe, że jesteśmy już w takim punkcie, gdzie wybór Donalda Trumpa jest jedynie taki: albo „wygranie” wojny handlowej (i słabsza gospodarka, może nawet recesja przed wyborami prezydenckimi w 2020), albo przegranie wojny handlowej i silniejsza gospodarka oraz większe szanse na wygraną w wyborach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Jamka, Wiceprezes Quercus TFI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu