Czytasz dzięki

Trump nie wywołał tsunami

Faworyt inwestorów nie wygrał wyborów. Ale to znaczy tylko tyle, że trzeba trochę zmienić skład portfela, by nie przegapić hossy

Tak jak euforia po wygranej Hillary Clinton miała być krótka, tak samo panika nie powinna trwać długo. Kampania się skończyła — można szukać wartościowych okazji — komentował w środę rano Witold Chuść, zarządzający funduszami w Altus TFI. Niektórzy inni komentatorzy próbowali się przebić do mediów z opiniami o tsunami na rynkach, ale to, co się wydarzyło, lepiej określić jako krótkie gradobicie. O poranku kontrakty na najważniejsze indeksy giełdowe spadały po 5 proc., ropa taniała o 4 proc., dolar był w odwrocie, a strach pchnął inwestorów do kupowania złota (zaliczyło największy rajd od brexitu) oraz franka i jena. Było więc tak, jak zawsze w chwilach niepewności. Ale inwestorzy zrobili szybki zwrot i po południu sytuacja wróciła niemal do punktu wyjścia. Pierwsza sesja po tak ważnym wydarzeniu rzadko jednak jest dobrą podpowiedzią co do kierunku rynku w kolejnych tygodniach.

Artykuł dostępny tylko dla naszych subskrybentów

Zyskaj wiedzę, oszczędź czas

Informacja jest na wagę złota. Piszemy tylko o biznesie
PB online
Poznaj „PB”
79 zł  7,90 zł  / miesiąc

przez pierwsze 3 miesiące

Chcesz nas lepiej poznać?

Wypróbuj dostęp do pb.pl przez trzy miesiące w promocyjnej cenie!

Rabat 30%
„PB" NA 12 MIESIĘCY
663 zł

Skorzystaj z 30% rabatu

Zapłać raz i czytaj nasze treści bez ograniczeń przez cały rok.

Zaoszczędzisz 285 zł.