Trump straszy bardziej niż terroryści

Mateusz Wojtala
20-08-2017, 22:00

Zachodnie giełdy świeciły w ubiegłym tygodniu na czerwono. Analitycy ostrzegają przed korektą w USA.

W trakcie czwartkowej sesji główne amerykańskie indeksy zanotowały ponad jednoprocentowe spadki. Analitycy są zgodni, że bezpośrednią przyczyną były pogłoski dotyczące rzekomej dymisji Garego Cohna, szefa rady gospodarczej w gabinecie Donalda Trumpa, typowanego na następnego prezesa Fedu. Ale po zdementowaniu plotek przeceny nie ustały, lecz nawet się rozkręciły. Zdaniem Bartosza Sawickiego, kierownika departamentu analiz Domu Maklerskiego TMS Brokers, taka reakcja rynku pokazała słabość popytu na Wall Street.

— Wyceny akcji w USA są bardzo wysokie, niewiele potrzeba do wywołania spadków. Wraz z zeszłotygodniowym zamieszaniem z Koreą Północną skończył się letni okres niskiej zmienności, można nawet powiedzieć, że rynek wszedł w fazę przesadnego reagowania. Dodatkowo inwestorzy coraz mniej wierzą w powodzenie reform gospodarczych Trumpa, choć moim zdaniem sprawny obserwator mógł zacząć w nie wątpić już kilka tygodni temu podczas nieudanej próby przeprowadzenia reformy ubezpieczeń zdrowotnych — komentuje Łukasz Bugaj, analityk Domu Maklerskiego BOŚ. Niepewność geopolityczna jest znacząca, jak zauważa Bartosz Sawicki, słowne potyczki z reżimem północnokoreańskim zostały już wymazane z pamięci inwestorów, ale w przyszłym tygodniu odbędą się wspólne manewry wojskowe USA i Korei Południowej, którym mogą towarzyszyć kolejne testy balistyczne sąsiadów z północy, co również będzie straszyć światowe parkiety.

— Skończył się sezon wyników w USA, wyceny są wyśrubowane, a rynek wykupiony. Do tego gospodarka stoi przed perspektywą rychłego kurczenia się sumy bilansowej rezerwy federalnej, co głównie będzie wpływać na notowania w 2018 r., ale w tym roku inwestorzy też to odczują — dodaje analityk DM TMS Brokers. Również Łukasz Bugaj zwraca uwagę, że rynek emocjonuje się Donaldem Trumpem, a nie mówi się o tzw. minutkach z posiedzenia Fedu. Zostały odebrane gołębio, ale mało kto zauważył, że właściwie zawierają potwierdzenie planowanej redukcji bilansu, a to jest zagrożenie i możliwy impuls do przeceny. Tak jak ekspansywna polityka monetarna stymulowała zwyżki, tak samo jej zacieśnianie spowoduje spadki. Jednak rynkowi eksperci zgadzają się, że wszystkie te wydarzenia to zbyt słaby bodziec, aby notowania na Wall Street zaczęły trwale i mocniej zniżkować. — Korekta powinna mieć miejsce w okolicach drugiej połowy sierpnia lub we wrześniu, można

245224382424241014.08.1715.08.17 16.08.17

powiedzieć, że coś w tym kierunku zaczęło się dziać. To jednak nie będzie koniec zwyżek, szczyt nadejdzie jeszcze w listopadzie. W ostatnim czasie widoczna była niska zmienność na rynku, co jest symptomatyczne dla kilku miesięcy poprzedzających maksima. Większe spadki przewidujemy na przyszły rok, zakładamy, że redukcja sumy bilansowej amerykańskiego banku centralnego prawdopodobnie będzie kluczowym czynnikiem w 2018 r. Najbliższe, wrześniowe posiedzenie Fedu może wywołać korektę — mówi Sebastian Buczek, prezes zarządu Quercus TFI. Europejskie parkiety również świecą na czerwono, w czwartek wszystkie główne indeksy kończyły dzień po kreską. Media żyły atakami terrorystycznymi w Hiszpanii, ale analitycy uważają, że nie miały tak dużego wpływu na spadki, jak można było oczekiwać, gdyż inwestorzy zdążyli już uodpornić się na zamachy. Bartosz Sawicki uważa, że większy wpływ miała sytuacja na Wall Street, ważnym wydarzeniem było przebicie istotnego poziomu wsparcia 2440 pkt. przez indeks S&P500, co otwiera drogę do kolejnych spadków.

Patrząc jednak szerzej, to indeksy zachodnioeuropejskich giełd już od dłuższego czasu spadają. Zdaniem Sebastiana Buczka, korekta w Europie trwa już od końcówki czerwca, głównie za sprawą silnego euro. Jego zdaniem, zamachy miały jedynie wpływ na poranny szok i z czasem sytuacja się uspokajała.

— Wall Street jest jak tankowiec, to ogromna giełda, zazwyczaj ruchy indeksów nie przekraczają tam 0,5 proc. Kiedy więc pojawiają się ponad jednoprocentowe spadki, to parkiety europejskie też negatywnie na nie reagują. Ataki na Półwyspie Iberyjskim oczywiście mają znaczenie, wskazują na to notowania spółek lotniczych i turystycznych, bo Hiszpania była do tej pory uznawana za względnie bezpieczną, ale na rynek całościowo nie wpłynęło to zbyt mocno. Inwestorzy już się przyzwyczaili do aktów terroru w Europie tak jak do kolejnych testów rakietowych Korei Północnej. Widać to nawet po zachowaniu hiszpańskiego IBEX35, który nie wyróżniał się spośród innych europejskich indeksów — komentuje Łukasz Bugaj.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mateusz Wojtala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Trump straszy bardziej niż terroryści