Trzeba się nauczyć czytać sygnały wysyłane z rynku

Barbara Warpechowska
22-03-2011, 00:00

Polska Unia Dystrybutorów Stali opublikowała właśnie wyniki finansowe firm za 2010 r.

Rozmowa z Andrzejem Ciepielą, dyrektorem Polskiej Unii Dystrybutorów Stali

Polska Unia Dystrybutorów Stali opublikowała właśnie wyniki finansowe firm za 2010 r.

"Puls Biznesu": Porównując wyniki branży stalowej z pierwszego półrocza i za cały ubiegły rok, można sądzić, że II półrocze było zdecydowanie lepsze.

Andrzej Ciepiela: Jeżeli chodzi o obroty, to ton całemu 2010 r. rzeczywiście nadało drugie półrocze. Proszę pamiętać, że na początku ubiegłego roku wciąż mieliśmy do czynienia z negatywnymi skutkami kryzysowego roku 2009, a ceny dopiero zaczynały powoli rosnąć. Drugie półrocze dla wielu firm było wprost doskonałe. Mówię o wzrostach obrotów rzędu 50 proc., natomiast patrząc na wszystkich uczestników rankingu, widzimy średni wzrost obrotów w drugim półroczu do 30 proc., co jest wynikiem dużo powyżej oczekiwań. Zyski są trudniejsze do oceny, wiele bowiem zależało od polityki inwestycyjnej firm. Wiemy, że w całym ubiegłym roku wiele z nich powróciło do wstrzymanych wcześniej inwestycji, stąd zyski niekiedy mogły być wyższe w pierwszym półroczu. Podsumowując miniony rok, można śmiało powiedzieć, że dystrybutorzy stali będą go dobrze wspominać.

Czy to znaczy, że branża wychodzi z kryzysu? Czy to zbyt optymistyczny wniosek?

Nie bałbym się takiego stwierdzenia. Proszę popatrzeć na rok 2010 przez pryzmat roku 2009, kiedy kryzys najbardziej dał się we znaki. Tonaż wzrósł o 16 proc., obroty o ponad 30 proc. Jak wspomniałem, wielu dystrybutorów powróciło do rozpoczętych, a potem wstrzymanych inwestycji. To nie są tylko przesłanki do mówienia o powrocie trendu wzrostowego, a raczej namacalne dowody, że dystrybutorzy stali znów mają dobre perspektywy i z kryzysem uporali się w sposób umiarkowanie bolesny. Wydaje się, że wiele branż mogłoby nam pozazdrościć obecnej pozycji, którą dystrybutorzy zawdzięczają tylko sobie. Mimo wielu niesprzyjających okoliczności, w tym ogromnych problemów z kredytami kupieckimi i ze spadkiem popytu, kondycja branży wydaje się zadowalająca.

Które firmy najlepiej sobie poradziły?

Można wyróżnić trzy kategorie przedsiębiorstw. Pierwsza, to firmy, które rzetelnie podeszły do racjonalizacji kosztów, nie bały się trudnych decyzji i jako główny cel działania postawiły sobie przetrwanie trudnego okresu. Dobre zarządzanie w powiązaniu z ograniczeniem wydatków pozwoliło im sobie poradzić z kryzysem. Druga grupa, to przedsiębiorstwa, które już wcześniej znalazły sobie niszę rynkową i dostarczały produkty i usługi, których na rynku nie mogło zaoferować wielu konkurentów. Wreszcie trzecia kategoria, to firmy, które poprzez dywersyfikację działalności potrafiły wyjść z kryzysu, opierając się na innych gałęziach aktywności w czasach, gdy handel wyrobami hutniczymi nie był tak zyskowny jak wcześniej.

Jakich zmian, fuzji czy przetasowań można się spodziewać?

Do kolejnych połączeń na pewno dojdzie, choć dziś trudno mówić o konkretach. Firmy, które wyszły z kryzysu osłabione, mogą stać się łakomym kąskiem dla silniejszych graczy. Zresztą, polski rynek jest wciąż bardzo rozdrobniony i musi się konsolidować, by móc stawić czoło konkurencji silnych, pełnoasortymentowych firm handlowych z bardzo rozwiniętą siecią dystrybucji.

Jak przejęcie przez ArcelorMittal sieci składów Cognor zmieni rynek dystrybucji wyrobów stalowych?

Będzie to miało zasadnicze znaczenie dla rynku, bo powstanie sieć o ogromnym potencjale. Wszystko wskazuje na to, że będziemy mieli nowego lidera rynku, a to zawsze jest zmiana, która bardzo wpływa na sytuację na rynku. Czas pokaże, jak dystrybutorzy poradzą sobie z tak silną konkurencją i jak ułożą sobie z nią stosunki. Na pewno walka o klienta będzie się zaostrzała.

Największe wyzwania, które stoją przed rynkiem dystrybucji stali?

Kryzys nauczył nas, by nie tracić czujności. Proszę zauważyć, że rozpoczął się w czasie największej prosperity w branży. Umiejętność czytania sygnałów z rynku i przygotowanie na to, że koniunktura może się zmienić, to w obecnych czasach konieczność. Rynek stali zawsze był zmienny, jednak w ostatnim czasie to się nasiliło i musimy być przygotowani na okresy, w których główna, a czasami jedyna, działalność wielu dystrybutorów, jaką jest handel wyrobami hutniczymi, nie będzie tak dochodowa, jakby tego pragnęli. Szukanie partnerów, konsolidacje, dywersyfikacja działalności i odnajdywanie nisz rynkowych będzie w najbliższym czasie zajmować głowy prezesów tych firm, które chcą być gotowe na każdą ewentualność.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Huty / Trzeba się nauczyć czytać sygnały wysyłane z rynku