Trzeba się przygotować na droższe kredyty

BMK
opublikowano: 29-11-2007, 00:00

Po wczorajszej decyzji RPP może zrobić sobie miesiąc przerwy. Potem znów podniesie stopy. I jeszcze raz. I jeszcze.

Po wczorajszej decyzji RPP może zrobić sobie miesiąc przerwy. Potem znów podniesie stopy. I jeszcze raz. I jeszcze.

Złe wieści dla tych, którzy wybrali kredyt w złotych — od dziś główna stopa procentowa NBP wynosi 5 proc. To wynik oczekiwanej przez inwestorów od kilku tygodni, a podjętej wczoraj przez Radę Polityki Pieniężnej (RPP) decyzji o podniesieniu wszystkich stóp procentowych banku o 25 pkt bazowych. Podwyżka była spodziewana, więc nie zrobiła wrażenia na handlujących złotym, obligacjami czy akcjami.

Inwestorzy czekali do 16.00 — momentu publikacji komunikatu, w którym RPP motywowała zaostrzenie polityki pieniężnej. Chcieli znaleźć w nim wskazówki odnośnie dalszych losów stóp procentowych. I znaleźli.

— Z komunikatu wynika, że RPP widzi zagrożenia dla inflacji w średnim terminie, a cykl podwyżek stóp procentowych będzie kontynuowany — komentuje Grzegorz Maliszewski, ekonomista Banku Millennium.

Według Marcina Mrowca, ekonomisty Banku BPH, ton komunikatu był jastrzębi, lecz nie spowodował reakcji na rynku.

W ocenie RPP, w najbliższych miesiącach inflacja utrzyma się powyżej ścieżki zarysowanej w październikowej projekcji inflacyjnej. Prawdopodobieństwo, że w średnim okresie inflacja będzie wyższa niż 2,5 proc., także jest większe niż to, że ceny będą rosły wolniej. Rada zapowiedziała, że będzie dążyć do obniżenia indeksu cen do 2,5 proc. w średnim okresie.

Zdaniem Andrzeja Sławińskiego z RPP, wczorajsza podwyżka spowodowana była rosnącymi płacami (które mogą przełożyć się na presję popytową) i obawami o wzrost oczekiwań inflacyjnych.

Jak zauważa Marcin Mrowiec, rada dostrzegła zagrożenia inflacyjne, które rynek widział od dłuższego czasu.

— Wygląda na to, że nawet prezes Skrzypek został przekonany, że stopy podnosić trzeba. W komunikacie nie pojawił się jednak zapis, który sugerowałby, że RPP zdecyduje się na kolejną podwyżkę w grudniu — uważa Marcin Mrowiec.

Według niego, rada nie będzie chciała robić takiego „prezentu” na święta (nigdy tak nie postąpiła — red.) ani sprawiać wrażenia, że inflacja atakuje z każdej strony.

— Choć — szczególnie jeśli ceny żywności doprowadzą do znacznego wzrostu listopadowej inflacji — nie można wykluczyć takiego scenariusza — uważa ekonomista Banku BPH.

Na razie ekonomiści i inwestorzy obstawiają styczeń jako datę kolejnej podwyżki stóp. W sumie będzie ich więcej — jeśli wierzyć notowaniom FRA (pokazującym oczekiwania rynku), w ciągu roku stopy procentowe wzrosną jeszcze 3-4 razy, co oznacza stopę referencyjną na poziomie 5,75-6 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: BMK

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu