Trzeba umieć trafić w aktualne trendy

Małgorzata Mierżyńska
opublikowano: 19-02-2007, 00:00

Wydawało się, że na rynku telewizji cyfrowych nie ma już miejsca. Telewizja n wepchnęła się na trzeciego bez pardonu.

Wydawało się, że na rynku telewizji cyfrowych nie ma już miejsca. Telewizja n wepchnęła się na trzeciego bez pardonu.

Na dodatek udało jej się wytworzyć wrażenie, że jest czymś więcej niż tylko zwykłą platformą cyfrową: że jest telewizją nowej generacji. I cokolwiek by to znaczyło, ludzie to kupili — kilkadziesiąt tysięcy dało się skusić już na wejściu.

Matrix nie przejdzie

Eksperci są zgodni: telewizja n poszła za ogólnoświatowym trendem i — podobnie jak zrobiło to wiele innych marek wysokiej technologii — zrezygnowała z podkreślania cech produktowych i akcentowania tego, co ją wyróżnia od poprzedników.

— Postąpiła jak Philips, który namawia: „Odkryj lepszy świat”, jak LG, który głosi: „Life is good”, i Indesit, który kusi: „My pracujemy, ty cieszysz się życiem”. Wszystkie te marki zamiast epatować konsumenta wysoką technologią mówią o korzyściach i przyjemnościach, bo zrozumiały, że ludzie kupują produkty nie dla ich zaawansowanej technologii, ale dlatego, że ułatwiają i uprzyjemniają życie — uważa Agnieszka Gozdek, strateg z firmy doradczej Stratosfera.

Po przełomie, jakiego dokonały w sprzedawaniu wysokiej technologii Apple i Microsoft z Windowsami, hermetyczne „odproducenckie”, suche komunikaty, tak jak kanciasta, szaro-czarna grafika, do niedawna charakterystyczna dla nowoczesnych technologii, nie mają już szans. Matrix nie przejdzie. Najbardziej skomplikowane produkty trzeba pokazywać konsumentom jako łatwe w obsłudze, a kampanie wprowadzające je na rynek — jeśli mają odnieść sukces — nie powinny „tłumaczyć” produktu, lecz raczej wskazywać korzyści, jakie wiążą się z jego posiadaniem.

Czuj się lepszy

— Takie korzyści zawsze trzeba jasno zakomunikować, odnieść się do nich wprost i zrozumiale. Można też celować w spełnienie jakichś ludzkich potrzeb. Nie zawsze muszą one być przyziemne, jak zaspokojenie głodu czy ukojenie bólu lub praktyczne, jak sposób na łatwe sprzątanie czy prosty obiad. Czasami ważniejsze jest zaoferowanie korzyści emocjonalnych, jakich może dostarczyć nowy produkt lub usługa. Chodzi więc o komunikat typu: czuj się lepszy, wyróżniony, w dobrym towarzystwie — mówi Anna Koszur z DDB Consulting.

Konstruując przyjazny przekaz, trzeba jednak uważać, by nie popaść w zbytnie uproszczenia i nie pomylić prostoty z prostactwem. Wielu ekspertów powołuje się tu na przykład reklam Heyah i Samych Swoich. Przekaz pierwszej, to, ich zdaniem, łatwa komunikacja, drugiej — prosty plan taryfowy dla mało rozgarniętych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Mierżyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu