Trzeba wypracować prawo zwyczajowe

Jacek Pochłopień, Albert Stawiszyński
opublikowano: 14-12-2004, 00:00

Nowelizacja ustawy, stworzenie zasad etyki dla uczestników przetargów, edukacja — to plany UZP na najbliższe miesiące.

„Puls Biznesu”: Kilka tygodni temu został Pan powołany na Prezesa UZP na drugą, 5-letnią kadencję. Jakie są Pana plany na najbliższe miesiące?

Tomasz Czajkowski, prezes UZP: Jeśli mówimy o najbliższych miesiącach, dotyczyć one będą przede wszystkim dwóch kwestii. Po pierwsze, konsekwentnego wdrażania ustawy — Prawo zamówień publicznych. Wszyscy, którzy stosują tę ustawę, muszą ją dobrze znać i nauczyć się prawidłowo ją stosować. W tym zakresie sprawą szczególnie ważną jest wypracowanie pewnych standardów i wzorców postępowania, zwłaszcza w tych sytuacjach, których przepisy nie regulują. Po drugie — przygotowania projektu nowelizacji Prawa zamówień publicznych. Musimy do niego wprowadzić postanowienia nowych dyrektyw unijnych, które weszły w życie dwa miesiące po uchwaleniu naszej ustawy. Przy okazji tych zmian zapewne doprecyzujemy też niektóre przepisy ustawy. Prace w tym zakresie już trwają i sądzę, że projekt noweli najpóźniej na początku lutego zostanie skierowany do konsultacji społecznych, a w marcu do uzgodnień międzyresortowych. Ostateczny termin wejścia w życie znowelizowanych przepisów to koniec stycznia 2006 r. Zakładam jednak, że uda nam się je wprowadzić wcześniej.

Wspomniał Pan o pewnych standardach stosowania przepisów. Na czym one mają polegać?

Miałem na myśli przede wszystkim standardy i wzorce postępowania w odniesieniu do obszarów, w których ustawodawca pozostawił zamawiającemu i wykonawcy możliwość swobodnego decydowania. Wszędzie tam powinno zostać wypracowane swoiste „prawo zwyczajowe”, powszechnie akceptowane i stosowane. Niezależnie od tego powstawać powinny wzorce dokumentów, które są stosowane w postępowaniach. Pierwsze zestawy takich dokumentów zostały już opracowane i UZP rozpoczął ich upowszechnianie. Odrębną kwestię stanowią problemy dotyczące etyki. Uważam, że należy pilnie określić zasady etyczne obowiązujące w najważniejszych środowiskach i „grupach zawodowych” działających w ramach systemu zamówień publicznych. Obecnie własne zasady etyki mają już arbitrzy. Dalsze propozycje w tym zakresie będę przedstawiał Radzie Zamówień Publicznych.

Często oferenci boją się składać protest, bo zamawiający może to zapamiętać. Jak z tym walczyć?

Takie podejście istnieje zwłaszcza na rynkach lokalnych i niekiedy jest uzasadnione. Dlatego ustawa przewiduje rozwiązania, które pozwalają z tym walczyć. W imieniu oferenta protest i odwołanie może złożyć m.in. izba gospodarcza oraz organizacja pracodawców i przedsiębiorców, która, na jej wniosek, została wpisana przez Prezesa UZP na listę podmiotów, uprawnionych do korzystania ze środków ochrony prawnej. Dzisiaj na tej liście znajduje się 105 podmiotów i liczba ta niestety nie wzrasta. Jednostkowe są też przypadki skorzystania przez nie ze swoich uprawnień. Jest to sytuacja całkowicie niezrozumiała, bo przecież nie kto inny tylko właśnie te organizacje mocno zabiegały o uzyskanie takiego uprawnienia. W wielu postępowaniach dziwne jest też postępowanie samych przedsiębiorców, których obawy przed dostaniem się na „czarną listę” bywają przesadzone. Wszędzie, gdzie mogę, przekonuję ich, aby nie bali się korzystać z przysługujących im możliwości. Ponadto nie od razu należy składać protest. Rozpocząć można np. od zadawania pytań czy wniosku o wyjaśnienie niejasnych zapisów specyfikacji. Zbyt często też ze środków ochrony prawnej korzysta się za późno.

Ważnym obszarem działania Prezesa UZP są kontrole…

Jeśli chodzi o działania urzędu, to obecnie chyba najważniejszym. Obawiam się jednak, że nie załatwią one wszystkiego. Dlatego dążyć będziemy do stworzenia sytuacji, w której podstawowy nadzór nad przebiegiem postępowania będzie się odbywał na zasadzie wzajemnej kontroli uczestników postępowania. Innymi słowy — patrzenia sobie na ręce, a więc zamawiający wykonawcom, a wykonawcy zamawiającym. Oczywiście przy wyposażeniu i jednych, i drugich w możliwości skutecznego działania. Już dzisiaj takim rozwiązaniem służy m.in. pełna jawności procedura. Chciałbym dodać, że rozwiązania kontrolne dotyczące największych przetargów, które zostały wprowadzone do ustawy, przynoszą efekty.

Czy w czasie takich kontroli udało się coś wykryć?

Nie wiem, czy słowo „wykryć” jest tu najodpowiedniejsze. Natomiast ustalenia poczynione w toku kontroli oraz jej wyniki są bardzo niepokojące. Na 50 kontroli dużych postępowań, czyli takich powyżej 5 mln EUR dla dostaw i usług oraz 10 mln EUR na roboty budowlane, prawie we wszystkich stwierdziliśmy większe bądź mniejsze naruszenia przepisów, przy czym w jedenastu przypadkach były one na tyle poważne, że zaleciliśmy ich unieważnienie. Zamawiający przyjmują nasze zalecenia, choć niekiedy polemizują z nami.

W jednym przypadku zamawiający nie wykonał zalecenia unieważnienia przetargu i podpisał umowę. Jest to Zarząd Inwestycji Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, a postępowanie dotyczyło robót budowlanych wartości około 140 mln zł. Ponadto, gdy chcieliśmy zobaczyć umowę, zamawiający odmówił jej udostępnienia, odpowiadając, że nie widzi ku temu podstaw. Trudno to skomentować. Musimy się zastanowić, jak się przed takimi przypadkami zabezpieczyć.

Sprawa Łodzi będzie miała oczywiście ciąg dalszy. Wystąpiłem o zbadanie zaistniałej sytuacji do ministra zdrowia i zapewne wystąpię do sądu o unieważnienie umowy. Niemniej jest to przypadek równie niepokojący, jak wskaźnik zalecanych unieważnień postępowania.

Panie Prezesie, odchodząc od zagadnień kontroli, co z udziałem polskich firm w przetargach na unijnych rynkach?

Na razie jest on niewielki. Do tej pory dwie polskie firmy wygrały istotne przetargi. Mowa o autobusach dla Berlina oraz tłumaczeniach dla Komisji Europejskiej. Równocześnie niewiele firm z krajów UE wygrywa polskie postępowania ogłaszane w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej. Na dzisiaj jest ich niewiele ponad 30. Wydaje mi się jednak, że sytuacja ta powoli, ale zauważalnie, będzie się zmieniała. Dotyczyć to będzie przede wszystkim rynku polskiego, na którym coraz częściej obecne będą firmy z innych krajów unijnych.

Dobrze, że ten proces postępuje spokojnie. Jest to czas, który nasi przedsiębiorcy powinni wykorzystać na jak najlepsze przygotowanie się do zwiększającej się konkurencyjności ze strony podmiotów z krajów unijnych. Równocześnie zdecydowanie zwiększać powinni swoją obecność na rynkach europejskich, obserwować je, analizować ruchy cenowe, zachowania potencjalnych konkurentów itp. Przykładowo kilka średnich firm budowlanych powinno razem wystartować w dużym przetargu, aby powalczyć z potentatami. Niestety, takich przypadków nadal jest zbyt mało.

Niebawem uczestnicy przetargów zyskają nowe możliwości — platformę internetową UZP. Może to zachęci firmy do większej aktywności na rynku?

Nie wykluczam, że tak się stanie. W ramach programu Phare powstało oprogramowanie komputerowe do obsługiwana systemu zamówień publicznych. Składa się ono z trzech elementów.

Pierwszego, który dotyczy komunikowania się uczestników postępowania z UZP, np. wysyłanie ogłoszeń do Biuletynu Zamówień Publicznych, pytań, wniosków itd.

Drugim jest platforma internetowa, na której m.in. dostępne będą wszelkie informacje dotyczące systemu zamówień publicznych i z której będzie można skorzystać dla prowadzenia aukcji elektronicznej.

Trzeci obszar to program do obsługi tej aukcji oraz innych trybów udzielania zamówienia. Dostęp do oprogramowania i platformy będzie nieodpłatny.

Tomasz Czajkowski, prezes Urzędu Zamówień Publicznych

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Pochłopień, Albert Stawiszyński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu