Trzebinia broni się przed upadłością

Paweł Janas
31-10-2006, 00:00

Jeśli fiskus wyciągnie rękę po 1,1 mld zł zaległych podatków, spółka splajtuje. Majątek może jednak zostać uratowany. Cała nadzieja w Orlenie.

Jak miecz Damoklesa wisi nad Rafinerią Trzebinia, należącą do grupy PKN Orlen, kontrola prowadzona przez Urząd Kontroli Skarbowej (UKS) w Krakowie. Może on nakazać jej spłacenie 1,1 mld zł zaległości podatkowych z tytułu niezapłaconej akcyzy i VAT od sprzedaży pewnych gatunków oleju. To oznaczałoby upadłość spółki. Aby uratować majątek przed ewentualną wyprzedażą w razie upadłości, zarząd Trzebini przygotował plan ratunkowy. Zatwierdzić ma go 27 listopada walne zgromadzenie.

— Majątek spółki, w tym głównie instalacje do produkcji biodiesla, ma zostać wydzierżawiony PKN Orlen —informuje Grażyna Kuś, prezes Rafinerii Trzebinia.

Lista zagrożeń

Może się jednak okazać, że spółka nie zdąży zrealizować tego planu. Według szefowej Trzebini, firma miała obowiązek oficjalnego poinformowania załogi o zmianach na 30 dni przed zawarciem umowy.

— Termin minął już 27 października. Nie mogliśmy go dotrzymać, gdyż nie udało nam się uzgodnić treści porozumienia z Orlenem. Podobnie w zawieszeniu pozostaje treść pisma, które w związku z planowanym zaprzestaniem działalności koncesjonowanej musimy skierować do Urzędu Regulacji Energetyki. Nadal także nie ustaliliśmy, jaka część majątku zostanie wydzierżawiona oraz jakie będą stawki dzierżawy — informuje szefowa Trzebini.

Ostatnia szansa

Przesunięcie terminu podpisania umowy dzierżawy może zaś sprawić, że to UKS wcześniej wyda nakaz zapłacenia astronomicznych podatków. Wtedy cały plan ratunkowy legnie w gruzach.

Dlatego jeszcze dziś zarząd Trzebini planuje dwa spotkania: z przedstawicielami UKS oraz Ministerstwa Finansów.

— Chcemy wyjaśnić, na jakim etapie jest kontrola i jakie decyzje mogą zapaść — mówi Grażyna Kuś.

Upadłość spółki oznaczałaby także zaprzepaszczenie planów inwestycyjnych. W ubiegłym tygodniu prezes Kuś na łamach „PB” informowała, że Trzebinia planuje powiększenie mocy instalacji biodiesla do 400 tys. t kosztem nawet 200 mln zł.

— Nie chcę się wypowiadać o słuszności ewentualnej kary podatkowej. Nawet jednak jeśli ona się pojawi, nie sadzę, by Trzebini groziła upadłość — komentuje Jacek Wróblewski, dyrektor Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Trzebinia broni się przed upadłością