Trzęsienie ziemi na parkietach

Anna Borys, Maciej Zbiejcik
opublikowano: 22-01-2008, 00:00

Gdy polscy inwestorzy smacznie spali, w Azji zaczęło się piekło. I dotarło do Europy.

Giełda Największe spadki od siedmiu lat

Gdy polscy inwestorzy smacznie spali, w Azji zaczęło się piekło. I dotarło do Europy.

Dla inwestorów doroczny Blue Monday przybrał czarne barwy. Paniczna wyprzedaż akcji wywołała kilkuprocentowe spadki indeksów na światowych giełdach. Tak źle na światowych rynkach nie było od czasu zamachów terrorystycznych z 11 września 2001 r. W Warszawie, gdzie tak zmasowaną wyprzedaż widziano ostatnio w kwietniu 2000 r., indeks WIG20 spadł o 6,7 proc.

Ucierpiał nawet Frankfurt

W ostatnich miesiącach o koniunkturze na światowych giełdach decydowali maklerzy z Wall Street. Spadki amerykańskich indeksów z automatu powodowały przecenę akcji w innych częściach świata. W poniedziałek Amerykanie świętowali dzień Martina Luthera Kinga. Polscy analitycy więc łudzili się, że po dramatycznym ubiegłym tygodniu przyjdzie czas na odrobienie części strat. Tak się jednak nie stało.

Krajowych inwestorów obudziły rano doniesienia z Azji, która coraz bardziej obawia się recesji w USA. Tamtejsze parkiety zatrzęsły się najmocniej od lat. Japoński Nikkei stracił 3,9 proc., Hang Seng 4,56 proc., a chiński Shanghai Composite 5,1 proc. To dało sygnał do wyprzedaży na Starym Kontynencie. Przed spadkami nie uchroniła się nawet Deutsche Boerse, odporna dotychczas na amerykańską epidemię. DAX stracił ponad 7 proc.

Niewiele lepiej było na warszawskiej giełdzie. W południe indeks blue chipów tracił 4 proc. Końcówka sesji mogła doprowadzić do palpitacji serca nawet wytrawnych inwestorów. WIG20 zakończył dzień na 6,7-procenowym minusie.

— Masakra. Tak niestabilnego rynku nie było od dawna. Istnieje ryzyko, że panika doprowadzi do głębszych spadków. Uważam jednak, że dno jest już blisko — prognozuje Rafał Salwa, niezależny analityk.

Tegoroczny bilans GPW jest zły. Od początku roku wszystkie krajowe indeksy spadają w tempie dwucyfrowym. W styczniu tylko dwa razy zakończyły sesję na plusie.

Zaraza przyszła z Azji

Wcześniejsze dotkliwe spadki na GPW napędzali głównie klienci TFI. Polacy przestraszeni topniejącymi oszczędnościami w pośpiechu sprzedawali jednostki funduszy akcyjnych. Wczoraj akcje krajowych firm taniały z powodu tąpnięcią zapoczątkowanego w spokojnej dotychczas Azji.

Tam impulsem do realizacji zysków okazało się piątkowe wystąpienie George’a Busha. Prezydent USA zapowiedział wprowadzenie ulg podatkowych szacowanych na 145 mld USD, mających ustrzec amerykańską gospodarkę przed recesją. Analitycy twierdzą jednak, że plan ratunkowy jest niewystarczający. Straty banków z powodu kryzysu hipotecznego przewyższają 500 mld USD (dla porównania: PKB w USA wynosi 14 bln USD).

— Wystąpienie Busha nie spełniło oczekiwań. Źle, że polityka zaczyna ingerować w gospodarkę — mówi Marcin Kuszyk, analityk DnB Nord.

Minorowe nastroje pogłębił miliarder George Soros, który uważa, że sytuacja na rynkach finansowych jest najpoważniejsza od II wojny światowej.

Kolejna zła wiadomość nadeszła z Wielkiej Brytanii. Scottish Equitable, jeden z największych na Wyspach funduszy inwestycyjnych, zablokował 129 tys. klientów możliwość wycofywania gotówki. Chce zapobiec panice podobnej do tej, która w końcu 2007 r. uderzyła w bank hipoteczny Northern Rock. Rezerwy Scottish Equi-table, który inwestował w biura i centra handlowe, stopniały z 15 proc. do zaledwie 4 proc. aktywów sięgających 2 mld GBP.

Została jeszcze nadzieja

Wczorajsze tąpnięcie mocno skomplikowało i tak już trudną sytuację. Światowe indeksy wyraźnie przełamały psychologiczne poziomy, co sugeruje zmianę długoterminowego trendu na spadkowy. Krajowi analitycy są zgodni: będzie bardzo nerwowo. Niektórzy obstawiają dalsze spadki, które zetną WIG20 do 2450 pkt, czyli o 15 proc. Ale są też optymiści.

— Osiągnięcie przez WIG20 poziomu 2800 pkt. może dać szanse na odbicie lub trend horyzontalny — obstawia Marcin Kuszyk.

Według Marka Zubera, analityka Dexus Partners, tąpnięcie to dobry moment na budowę portfela akcji na kolejne lata. Optymistami są zarządzający funduszami inwestycyjnymi. Uważają, że dołek jest już blisko, ale giełda potrzebuje silnego impulsu, który odmieniłby niekorzystny trend. Sporo powinno wyjaśnić się 30 stycznia. Wtedy posiedzenie zaplanował FOMC, czyli komitet sterujący polityką pieniężną USA.

— Fed powinien ściąć stopy o 50 pkt, a nawet więcej — przewiduje Marek Zuber.

Wtórują mu inni. Lepiej nie myśleć, co się stanie, jeśli FOMC przestraszy się inflacji i stóp nie obniży.

SONDA Sytuacja na GPW według krajowych TFI

Na światowych parkietach rządzą emocje. Nadzieją jest amerykański Fed, który może znacząco obniżyć stopy procentowe.

Błażej Bogdziewicz

zarządzający BZ WBK AIB TFI

Teraz warto szukać spółek, które są tanie i dobre fundamentalnie. Taka strategia jest skuteczna na długoterminową inwestycję. Przecena na GPW zakończy się, gdy uspokoi się zagranica. Chwiejne nastroje wynikają z niechęci do ryzyka. Dlatego najmniej tracą płynne i najbardziej zmienne rynki wschodzące. Spadki nie wynikają przecież z ich fundamentów. Impuls do zakończenia wyprzedaży jest trudny do przewidzenia. Najbliższym pretekstem jest obniżka stóp procentowych za oceanem.

Robert Fijołek

dyrektor departamentu zarządzania aktywami BPH TFI

Dużo spółek jest już na atrakcyjnych poziomach. To nie oznacza, że inwestorzy zaczną je już kupować. Biorąc pod uwagę globalną awersję do ryzyka, spowodowaną kryzysem na rynku kredytów hipotecznych w USA, należy się liczyć z kolejnymi spadkami na GPW. Możliwe są krótkotrwałe odbicia. Trend wzrostowy powróci, kiedy poprawi się globalny sentyment inwestycyjny. Nastąpi to nie wcześniej niż po całkowitym oszacowaniu strat wynikłych z kryzysu na rynku kredytów subprime i powstrzymaniu procesu rozprzestrzeniania się kryzysu na sferę realną gospodarki.

 

Tomasz Adamus

zarządzający PKO TFI

Mamy szansę na dołek jeszcze przed decyzją Fedu. Jego komunikat spodziewany jest 30 stycznia. Dużo zależy od tego, o ile władze obniżą stopy. Są dwa scenariusze. Pierwszy zakłada, że Fed podejmie zdecydowaną decyzję, czyli cięcie o 75 pkt baz. Wtedy jest szansa na znaczne odbicie na GPW. Niższa obniżka nie wywoła tak silnej reakcji na rynkach międzynarodowych. Ten komunikat jest ważny, bo pokaże podejście władz monetarnych do obecnej sytuacji.

Paweł Homiński

zarządzający Noble Fund TFI

Lokalny dołek jest już blisko. Na wykresie krajowych indeksów tworzy się formacja podwójnego dna. W najbliższych dniach rynek będzie testował poziomy oporu. Dla WIG jest to 45-46 tys., dla WIG20 2900-3000. Są duże szanse na znaczne, kilkutygodniowe odbicie. Nie jestem przekonany, że w pierwszym półroczu trend zmieni się ze spadkowego na wzrostowy. Jeszcze musi się rozstrzygnąć, czy w USA zagości recesja. W pierwszej połowie roku GPW może odrobić styczniowe straty. Druga połowa powinna być lepsza, bo gracze będą bardziej zwracać uwagę na fundamenty.

SONDA Analitycy szukają dna

dla WIG20

Krajowi analitycy są już zmęczeni przedłużającymi się spadkami. Obstawiają, że GPW najgorsze ma już za sobą. Choć nerwowo jeszcze będzie.

Piotr Kuczyński

analityk Xelion Doradcy Finansowi

2750 pkt

Cały czas mamy ubijanie dna. Jednak jest też problem, bo olbrzymia wyprzedaż, z jaką mamy do czynienia, nie powoduje odbicia. Nadal jest nerwowo i to szybko się nie zmieni. Dużo zależy od indywidualnych inwestorów i tego, czy znowu nie rzucą się do masowych umorzeń jednostek w TFI. Mam nadzieję, że tak się nie stanie i skutecznym poziomem wsparcia dla WIG20 okaże się 2750 pkt.

Przemysław Psikuta

analityk Beskidzkiego Domu Maklerskiego

2474 pkt

Nie można tak naprawdę przewidzieć, gdzie WIG20 ma swój minimalny pułap. Sądzę, iż większość najmniej doświadczonych uczestników akcyjnych TFI już wyprzedała się z jednostek. Myślę, że banki w USA największe odpisy z tytułu kredytów subprime mają już za sobą, lecz będą się one im dawały jeszcze we znaki przez co najmniej 2-3 kwartały. Ubiegły tydzień WIG20 zakończył na poziomie 3000 pkt. Obecnie najbliższe wiarygodne wsparcie to dołek z marca 2006 r. — 2716 pkt, natomiast niżej jest poziom 2474 pkt,

będący dołkiem z czerwca 2006 r. Ten poziom powinien już dać powód do większego i przede wszystkim trwalszego odbicia WIG20.

Wojciech Szymon Kowalski

analityk Biura Analiz i Koniunktur WS Kowalski

2450 pkt

Nadal będzie nerwowo i do końca kwartału liczyłbym się z poważnymi spadkami. Ale warto obserwować rynek i selektywnie inwestować. Sądzę, że wycena części spółek jest na tyle niska, że może rozpocząć się fala przejęć. Tak było chociażby w 1998 roku, kiedy po kryzysie rosyjskim i silnych spadkach na warszawskim parkiecie doszło do fali wezwań.

Marcin Kiepas

analityk XTB

2700-2800 pkt

Patrząc na wczorajsze zachowanie indeksów na warszawskiej giełdzie, można mieć wrażenie, że nasz parkiet najgorsze ma już za sobą. Świadczyć o tym może próba odrabiania strat, kiedy zewsząd dochodziły informacje o silnych przecenach na giełdach. Teraz na GPW spodziewam się stabilizacji z możliwością wzrostów. Taki trend może potrwać nawet dwa miesiące. Sytuację mogą jedynie pogorszyć bardzo złe czynniki, a takich na razie nie dostrzegam.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Borys, Maciej Zbiejcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu