Trzy emisje w miesiącu

  • Emil Szweda
14-01-2018, 22:00

MCI.PrivateVentures FIZ otworzył rok nową emisją publiczną, a tych nie będzie brakowało — w 2018 r. spodziewamy się 35-40 publicznych ofert, co daje średnio w granicach trzech emisji miesięcznie.

Plan upakowania na rynku tylu ofert teoretycznie nie powinien przysparzać problemów, bo w 2017 r. było ich 31, a w 2016 — 33 (licząc tylko emisje przeprowadzone na podstawie prospektów). Odejmijmy jednak z ubiegłych lat po osiem emisji Getin Noble Banku (w tym roku nie uwzględniamy ich w prognozach ze względu na minimalną wartość pojedynczej obligacji na poziomie 400 tys. zł, co sprawia, że nie będzie to więc produkt dostępny szeroko), a otrzymamy wzrost liczby planowanych emisji o ponad 50 proc. w porównaniu z rekordowymi latami. Naturalnie nasze przewidywania względem liczby ofert nie muszą zostać spełnione, ale mimo wszystko należy spodziewać się tłoku na rynku, zwłaszcza w jego pierwszej połowie. Jeśli wziąć to pod uwagę, przestaje dziwić posunięcie MCI.PV, który pierwszą tegoroczną publiczną emisję obligacji zaplanował w okresie ferii zimowych dla województwa mazowieckiego, co może mieć pewien wpływ na frekwencję. Z drugiej strony doświadczenia minionych lat pokazują, że styczniowe emisje udają się zwykle całkiem dobrze, a jedyny miesiąc, który sprawia emitentom problemy w pozyskiwaniu pieniędzy od inwestorów indywidualnych, to grudzień, co potwierdziło się także w 2017 r.

Zobacz więcej

Emil Szweda Fot. Marek Wiśniewski

MCI.PV oferuje inwestorom 3,5 pkt. proc. marży ponad WIBOR 6M w czteroletnich papierach wartych 40 mln zł. Dwie poprzednie emisje o takim samym oprocentowaniu zostały zamknięte w całości,

więc także teraz rokowania są pomyślne, zwłaszcza wobec braku kontroferty na rynku. Pewnym znakiem zapytania są tylko przewidywania dotyczące zachowania samego WIBOR. Naturalnie nikt raczej nie spodziewał się, że Rada Polityki Pieniężnej zmieni w styczniu stopy, ale chyba też mało kto uważał, że przekaz stanie się jeszcze bardziej gołębi, a perspektywa podwyżek stóp już w połowie stycznia przesunie się na 2019 r., a wraz z nią wizja wzrostu oprocentowania obligacji korporacyjnych. Jednak prognozy mają to do siebie, że nie mogą uwzględnić czynników, których nie da się przewidzieć, a początek roku wskazuje, że tym razem pogoda też może mieć niebagatelny wpływ na ceny żywności.

Również deweloperów martwi nieuchronny wzrost kosztów. Drożeją grunty, materiały budowlane i praca — trudno z tym dyskutować. Przewidywany kilkuprocentowy wzrost cen sprzedaży może nie skompensować spadku marży (co nie jest jednak problemem obligatariuszy), a tym razem wzrost cen mieszkań nawet o kilka procent może przepłoszyć nabywców, którzy inwestują z myślą o wynajmie. Droższy zakup i problemy z wykończeniem (fachowcy!) to wszak niższa rentowność. Oczywiście i tak jest ona wciąż wyższa niż oprocentowanie lokat, ale coraz ciekawszą alternatywą są obligacje skarbowe indeksowane inflacją. Kto kupił je przed rokiem, w następnych 12 miesiącach zarobi 3,75 proc. zamiast np. 5 proc. na mieszkaniu pod wynajem. Nic dziwnego, że sprzedaż tych papierów wzrosła w 2017 r., czterokrotnie odpowiadając za rekordowy wynik sprzedaży obligacji oszczędnościowych w całym roku.

Na koniec optymistycznie — według szacunków Obligacje.pl, udział defaultów na Catalyst może w tym roku spaść poniżej 1 proc. wartości zapadających w tym czasie obligacji, m.in. dzięki dobrej koniunkturze i rosnącej świadomości.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Szweda, Obligacje.pl

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Trzy emisje w miesiącu