Trzy sesje to zbyt mało, by odwrócić trend

Włodzimierz Uniszewski
opublikowano: 25-01-2008, 00:00

Warszawskim indeksom udała się wczoraj coś, co jeszcze niedawno było nie do pomyślenia. Wszystkie wskaźniki koniunktury na GPW wzrosły po raz trzeci z kolei i nie był to bynajmniej wzrost symboliczny. Ten hat trick stał się możliwy dzięki szczęśliwemu zakończeniu dramatycznej sesji na Wall Street w środę. Po obronie wsparcia na poziomie minimum z wtorku tamtejsze byki ruszyły do szarży i podniosły indeksy o blisko 3 proc. Z punktu widzenia analizy technicznej amerykańskie indeksy znalazły wreszcie stabilne dno, które może stać się punktem wyjścia dla korekcyjnej fali wzrostowej.

Zwyżka w Nowym Jorku postawiła na nogi zmęczone spadkami giełdy Azji i Europy. Główne rynki Starego Kontynentu zaczęły dzień dużą, kilkuprocentową zwyżką. Londyński FTSE zanotował na wczorajszej sesji największy sesyjny wzrost od sierpnia. Cieszono się m.in. z doskonałych wyników Nokii. GPW wystartowała na równie wysokim poziomie. WIG20 wykreślił niemal 3-procentową lukę hossy, a mWIG40 i sWIG80 zyskały jeszcze więcej. Fala popytu poniosła niemal wszystkie łodzie — spółki zniżkujące stanowiły mikroskopijny margines. Szybko rosły obroty, co dowodziło dużego zainteresowania kupnem mocno przecenionych walorów.

Po gorączkowej wymianie, tuż po otwarciu notowań, na rynku zapanował spokój, a indeksy przez kilka godzin wędrowały w trendzie bocznym. Ceny znalazły poziom równowagi, ale obroty utrzymywały duże tempo wzrostu. Nastroje były bardzo dobre i wiadomość o niższym od prognozowanego poziomie krajowej sprzedaży detalicznej w grudniu przeszła bez echa. Z popołudniowego zastoju wyrwały warszawski rynek dane makroekonomiczne z USA. Już czwarty tydzień z rzędu liczba nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych była niższa od prognozowanej. Inwestorzy ucieszyli się, gdyż niezła kondycja amerykańskiego rynku pracy daje nadzieję, że recesji uda się być może uniknąć, szczególnie przy tak aktywnym wsparciu Rezerwy Federalnej.

Sesja w Nowym Jorku zaczęła się zwyżką, więc indeksy GPW miały na finiszu ułatwione zadanie. Mogło być jeszcze lepiej, gdyby nie słabe dane z amerykańskiego rynku nieruchomości, opublikowane o godzinie 16.00. Szczególnie cieszy doskonała postawa średnich spółek — mWIG40 zyskał ponad 5 proc. Rekordzistą sesji był Mostostal Export, drożejący 25 proc. dzięki podpisaniu kontraktów wartych blisko 100 mln EUR. Wśród blue chipów zwyciężył Bioton z ponad 8-procentowym zyskiem.

Co dalej?

Zmiana trendu czy korekta?

Mimo silnego odreagowania nie można jeszcze ogłosić końca spadków. Na razie rynek odnalazł w miarę stabilne dno, ale jest zbyt wcześnie, by uznać je za ostateczne. Zależność GPW od rynku amerykańskiego jest obecnie tak duża, że tam należy szukać odpowiedzi na to pytanie. Wkrótce czeka nas posiedzenie amerykńskiej Rezerwy Federalnej, które może dostarczyć rynkom nowych impulsów do wzrostu.

Włodzimierz Uniszewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Włodzimierz Uniszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu