Trzy w jednym w Polskiej Miedzi

Ewa Szczecińska
opublikowano: 12-09-2008, 00:00

GieŁda Będzie taniej, solidniej i lepiej — tak władze KGHM reklamują projekt łączenia miedziowych kopalń. Załoga protestuje.

GieŁda Będzie taniej, solidniej i lepiej — tak władze KGHM reklamują projekt łączenia miedziowych kopalń. Załoga protestuje.

Zarząd Polskiej Miedzi odkrył karty przed załogą. Jak zapowiadaliśmy, firma rozpoczyna integrację trzech kopalń: Rudna, Polkowice-Sieroszowice i Lubin. Jak mówią władze spółki, to dziś zadanie numer jeden dla zarządu.

Prace nad projektem ruszają z kopyta, aby od stycznia wszystkie górnicze oddziały tworzyły już całość. Zdaniem zarządu, dziś to jedyny sensowny sposób na przetrwanie, gdy przyjdzie dekoniunktura na rynku miedzi.

— Jedno złoże, jeden gospodarz — reklamuje Jerzy Nowak, szef zespołu realizującego projekt.

Przekonuje, że stworzenie jednej kopalni nie wymaga nakładów inwestycyjnych, a pozwoli na zmianę i ujednolicenie organizacji pracy.

— Ten plan nie jest kaprysem, ale koniecznością, jaką wymusza przestarzały system z lat 70. — dodaje Jerzy Nowak.

Dziś zróżnicowane warunki działania kopalń są problemem, z którym coraz trudniej sobie poradzić. Zmiany — zdaniem zarządu — pozwolą skoordynować inwestycje, poprawić bezpieczeństwo pracy, wprowadzić jednolitą politykę kadrową i obniżyć koszty wydobycia.

— Jeszcze nie wiemy, o ile zmniejszy się jednostkowy koszt produkcji miedzi, ale integracja kopalń spowoduje oszczędności nawet kilkuset milionów złotych w skali roku. I to nie, jak mówią związkowcy, drogą zwolnień górników. Wręcz przeciwnie, potrzeba nam więcej rąk do pracy, bo dziś na emerytury przechodzi około 600 górników rocznie — mówi Herbert Wirth, wiceprezes KGHM.

Wczorajsze konsultacje nie przekonały związków. Rozmowy były burzliwe i zakończyły się przedstawieniem zarządowi wspólnego stanowiska wszystkich związków KGHM.

— Nie zgadzamy się. Zarząd karmi nas ogólnikami, nie przedstawiając rzetelnych szacunków, gdzie i jak chce uzyskać oszczędności. Nie wierzymy, że na zmianach nie ucierpią górnicy, którzy po zespoleniu kopalń będą wysyłani w dowolne miejsce w koncernie — mówi Józef Czyczerski, przewodniczący Solidarności w KGHM.

Zarząd ripostuje: przeniesienia górników będą odbywały się jedynie w razie awarii czy katastrofy górniczej i nie ucierpi na tym bezpieczeństwo pracowników pod ziemią. Ponadto zarząd uważa, że konsolidacja oddziałów zmniejszy bariery między górnikami trzech kopalń. Dziś każda z nich ma inną politykę kadrową i płacową, co w jednej firmie jest absurdem.

Związkowcy żądają rezygnacji z projektu. Nie wykluczają protestów, a nawet strajku.

— Liczymy się z taką możliwością, ale wierzymy, że rozsądek górników weźmie górę — mówi wiceprezes Wirth.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ewa Szczecińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu