Trzy wskaźniki pokazują, że firmy redukują plany zatrudniania

opublikowano: 11-08-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Skłonność firm do zatrudniania wyraźnie zmalała, szczególnie od czerwca. Wkrótce może zacząć rosnąć bezrobocie. Jest jednak czynnik, który powinien ograniczać masowe zwolnienia.

W ostatnich dwóch miesiącach nastąpiło wyraźne pogorszenie skłonności do zatrudniania wśród przedsiębiorstw. Wskazuje na to kilka niezależnych danych. Jest to prawdopodobnie objaw hamowania gospodarki i w ciągu kilku miesięcy doprowadzi to do wzrostu stopy bezrobocia. Teraz rynek pracy stoi przed ważnym testem. Czy znacznie trudniejszy dostęp do pracowników w ostatnich latach nauczył firmy dbania o stabilność zatrudnienia i ograniczy ich chęć do zwalniania w warunkach kryzysu?

Trzy wskaźniki pokazują, że od dwóch miesięcy rynek pracy wpadł w recesję, nawet jeżeli żaden z nich nie jest idealnym wskaźnikiem wyprzedzającym.

Liczba ofert pracy zgłoszonych w ciągu miesiąca do urzędów pracy spada najmocniej od maja 2020 r., a nie licząc pandemii - najmocniej od października 2011 r., kiedy strefa euro wchodziła w kryzys zadłużeniowy. W lipcu liczba ofert była o 27,5 proc. niższa r/r, choć jeszcze do marca notowała wyraźnie dodatnią dynamikę. Od kwietnia zaczęło się spowolnienie, a od czerwca tąpnięcie.

Liczba ofert pracy zamieszczana na portalach zatrudnieniowych również maleje. Dane zbierane przez firmę Grant Thornton wskazują, że w lipcu ofert było o 6 proc. mniej niż przed rokiem. Również w tym wskaźniku widać, że znaczące spowolnienie zaczęło się przed dwoma miesiącami.

Maleje również odsetek firm, które są skłonne zatrudniać pracowników. Badania prowadzone co miesiąc przez Polski Instytut Ekonomiczny wskazują, że w sierpniu odsetek firm skłonnych do zwolnień był o 7 pkt proc. wyższy niż przed rokiem. Także ten wskaźnik wykazał wyraźne pogorszenie od czerwca.

Ten czerwcowy punkt zwrotny wygląda na coś więcej niż przypadek. To był miesiąc, kiedy przemysł został zaskoczony wyraźnym spadkiem zamówień krajowych i zagranicznych. Widać to w wynikach miesięcznych badań PMI (badanie wśród menedżerów logistyki) oraz w wyraźnym spadku poziomu produkcji przemysłowej.

Do pewnego stopnia to, co dzieje się w przemyśle, to bardziej normalizacja niż recesja. Na przełomie lat 2021/22 przemysł notował obroty, które znacząco przekraczały historyczne trendy, i przez to potrzebował wielu pracowników do pracy w nadgodzinach. Trwał wtedy proces akumulacji zapasów przez producentów w Europie, a fabryki w Polsce dostarczały części. Teraz cykl zapasów się odwrócił.

Wyraźne spowolnienie, a może nawet recesja, dotknie jednak więcej sektorów gospodarki z powodu spadku realnych dochodów ludności i wzrostu stóp procentowych.

Ważne pytanie brzmi, czy mniejsza skłonność do zatrudniania przełoży się na większą skłonność do zwalniania i czy w związku z tym spadnie zatrudnienie?

Optymistyczna interpretacja brzmi: w gospodarce występuje tak duży odsetek niezapełnionych miejsc pracy (tzw. wakatów), że spadek popytu na pracę przełoży się głównie na zmniejszenie tego odsetka, a nie na zmniejszenie zatrudnienia. To jest chyba jednak zbyt optymistyczne spojrzenie. Pewien odsetek wakatów występuje zawsze, nawet w recesji. Wakaty nie stanowią dużego buforu przed spadkiem zatrudnienia. Zresztą projekcje Narodowego Banku Polskiego wskazują, że w nadchodzących latach zatrudnienie spadnie o ok. 2 proc., czyli ponad 350 tys. osób. Dla porównania: wakatów jest niecałe 150 tys.

Bardziej prawdopodobne wydaje się wystąpienie innego zjawiska, które może ograniczyć przyrost bezrobocia. Po wielu latach zmagań z rekrutacją pracowników i rynkiem pracownika, firmy mogły się nauczyć, że znalezienie nowych osób do pracy jest na tyle kosztowne, że w warunkach recesji warto dbać o stabilność zatrudnienia. Skłonność do zwolnień może być niska. Jednak tę hipotezę też dopiero zweryfikujemy.

Jakkolwiek by patrzeć, pierwszy raz w historii wchodzimy w recesję z tak niskim bezrobociem (pomijam COVID-19, który był pod wieloma względami wyjątkowym okresem). Nie wiemy, jak zachowają się firmy. Zobaczymy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ignacy Morawski

Polecane