Trzy zagrożenia dla światowej hossy

  • Przemysław Kwiecień
26-01-2017, 22:00

Pokonanie bariery 20 tys. punktów przez indeks Dow Jones jest bardzo szeroko komentowanym wydarzeniem na rynkach finansowych.

Komentatorzy zastanawiają się, jak wysoko mogą jeszcze wzrosnąć notowania. W tych okolicznościach rozważania o powodach ewentualnego pogorszenia nastrojów mogą zostać uznane za przejaw malkontenctwa. Żaden trend nie trwa jednak wiecznie.

Poczynania administracji Donalda Trumpa mogą mieć największy wpływ na rynek od czasów Ronalda Reagana.

Tak jak podatek graniczny może potencjalnie umocnić dolara o kilkanaście procent, zmiany w CIT mogą mieć podobnej skali wpływ na rynek akcji. Aktualna stawka CIT w USA to 35 proc., a efektywna stawka dla spółek z S&P500wynosi około 29 proc. Donald Trump zaproponował jej obniżenie do 15 proc., a jeden z liderów partii Republikańskiej, Paul Ryan, do 20 proc.

Szacuje się, że obniżenie stawki o 10 punktów procentowych zwiększyłoby wyceny o około 11 proc. Ponieważ obniżkę popierają zarówno Trump, jak i republikanie, w Kongresie ma ona spore szanse. Głównie z tego powodu Dow Jones jest już o 13 proc. wyżej niż przed wyborami. Tymczasem zmiana jest cały czas w sferze obietnic.

W Kongresie wielu republikanów uważa, że dług publiczny jest już zbyt wysoki i wszelkie obniżki podatków powinny być rekompensowane cięciami wydatków, co stoi w sprzeczności z wieloma innymi obietnicami Trumpa. Nie można zatem wykluczyć, że na dużą obniżkę stawki CIT zabraknie pieniędzy, zwłaszcza że prezydent rozpoczął urzędowanie od zerwania negocjacji w ramach TPP i podpisania dekretu o budowie muru na granicy z Meksykiem. Przedłużająca się niepewność w kwestiach podatkowych i narastający protekcjonizm mogą skutecznie ostudzić optymizm inwestorów.

Dokładnie rok temu rynki akcji przeżywały poważną próbę nerwów i zasadniczą przyczyną takiego stanu rzeczy był niepokój o spowolnienie gospodarcze w Państwie Środka. Pekinowi udało się uciec znad krawędzi i wyciszyć obawy o stan gospodarki dzięki potężnej ekspansji kredytowej, porównywalnej do tej z 2009 r.

Takie tempo wzrostu akcji kredytowej jest jednak nie do utrzymania i chińskie władze zdają sobie z tego sprawę. Pojawia się pytanie, jak gospodarka zareaguje na zakręcenie kurka z pieniędzmi — bardzo aktualne, bo rząd właśnie zwrócił się do banków o ograniczenie udzielania kredytów hipotecznych pod groźbą dotkliwych kar.

Chiny chciałyby rosnąć w tempie 6,5 proc., czyli tylko minimalnie wolniej niż w 2016 r. (6,7 proc.). Eksperyment kontrolowanego chłodzenia wzrostu gospodarczego może się nie udać, a wiele rynków przestało wyceniać potencjalne chińskie problemy. Wystarczy spojrzeć na sytuację na rynkach metali przemysłowych, z których wiele w ciągu ostatnich 12 miesięcy przesunęło się od niedowartościowania do przewartościowania pomimo braku istotnych zmian po stronie podażowej.

Spora część strefy euro znalazła się w potrzasku polityki EBC. Z jednej strony — superakomodacyjna polityka Banku w połączeniu ze stabilnością makroekonomiczną na świecie daje powoli efekty w postaci nieśmiałego ożywienia gospodarczego, z drugiej — stwarza dla banków bardzo niekorzystne warunki do prowadzenia biznesu.

Europa i EBC będą potrzebować bardzo sprzyjających okoliczności, żeby wyjść z tego bez szwanku. Jakikolwiek szok zewnętrzny (szczególnie ewentualnie załamanie w Chinach) pozostawi EBC bez efektywnego narzędzia stymulującego popyt. Przesadnie szybki wzrost rynkowych stóp procentowych może natomiast podkopać ożywienie gospodarcze.Obecna sytuacja rynkowa zdecydowanie sprzyja kupującym i walka z trendem nie wydaje się rozsądna. Warto jednak wiedzieć, co może pójść nie tak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemysław Kwiecień CFA główny ekonomista X-Trade Brokers DM Przemyslaw.kwiecien@xtb.pl

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Ekologia / Trzy zagrożenia dla światowej hossy