Trzy zwroty akcji

  • Ewa Bednarz
opublikowano: 27-01-2012, 00:00

Moje życie zawodowe to pasma bolesnych, ale pouczających rozstań — mówi Jolanta Zwolińska, twórczyni znanych firm kosmetycznych Soraya i Dermika, a teraz właścicielka Yonelle Zwolińska Beauty Institute.

— Nie lubię pracy w warunkach konfliktu. Teraz widzę, że zmiana była potrzebna, ale wtedy był to dla mnie dramat osobisty. Przeżywałam tę decyzję, jakbym straciła dziecko. Po raz kolejny stanęłam przed pytaniem, co dalej. Jak wykorzystać potencjał i wiedzę zdobywaną przez 10 lat — opowiada.

Zobacz więcej

Fot. Tomasz Pikuła

Wiele decyzji podjęła vabank, ale żadnej nie żałuje. Nie podoba się jej jednak stwierdzenie, że nie przywiązuje się do swoich marek.

— Nie porzuciłam żadnej z moich firm. Nie jest też prawdą, że się nie przywiązuję. I z Sorayą, i z Dermiką byłam związana jak z żywym organizmem. Obie decyzje o rozstaniu były bardzo trudne i poprzedzone analizami, emocjami, czasem nawet łzami — twierdzi Jolanta Zwolińska.

Skończyła z wyróżnieniem biologię, miała zostać naukowcem. Pracowała na Uniwersytecie Warszawskim. Potem trafiła do pewnego instytutu naukowo-badawczego, gdzie okazało się, że wyniki badań powinny być fałszowane, by wszystko było zgodne z propagandą. Idealistce wychowanej w poczuciu prawdy nie mogło to odpowiadać. W najgorszym dla siebie momencie zatrzasnęła drzwi instytutu.

Czasy były ponure — stan wojenny. Została bez perspektyw i pieniędzy. Rozstała się jednak nie tyle z instytutem, co z marzeniami o karierze naukowej — i to uczucie było najgorsze. Nie wiedziała, co robić. Dzisiaj się śmieje, że była tak zdeterminowana, że chciała się zająć repasacją rajstop. Od żmudnego łapania oczek uratował ją przypadek. Spotkała znajomego, który produkował krem. Zobaczyła „fabrykę” składającą się z pomieszczenia i dwóch garnków i… doznała olśnienia.

— Tak, to było olśnienie. Nagle zrozumiałam, co chcę robić. Było w tym trochę egoizmu, bo zawsze miałam kłopoty z cerą i pomyślałam, że mogę sobie pomóc — wspomina ze śmiechem.

Biznes za tysiąc dolarów

Otwierała firmę kosmetyczną, choć nie miała przygotowania, pieniędzy, niczego poza marzeniami. Pieniądze dostała od mamy, która zamieniła mieszkanie na mniejsze i w ten sposób zdobyła tysiąc dolarów. Dzisiaj taka kwota wydaje się śmieszna, ale wtedy naukowiec zarabiał równowartość 15 dolarów. Szybko się okazało, że trzeba jeszcze przejść gehennę biurokratyczną. Ale i ta jej nie złamała. Soraya powstała w 1984 r. Pierwszym kosmetykiem, który wyprodukowała, był krem do opalania z filtrem.

— To była wielka porażka. Nie dość, że ludzie nie rozumieli, po co im filtr, skoro idą się opalać, to zaczęliśmy sprzedaż w lipcu nad morzem, gdy panował sztorm, a termometr wskazywał 6 stopni Celsjusza. Przekonałam się wtedy, jak ważne są nakłady na marketing, który może zmienić przyzwyczajenia ludzi. To doskonały przykład, jak nie zaczynać biznesu — wspomina Jolanta Zwolińska.

Uważa, że często miewa pecha, ale wszystko jej się w końcu udaje. Drugim produktem był samoopalacz, którego nazwę wymyśliła. Firma zaczęła się rozwijać, choć nie obywało się bez problemów. Dołączył wspólnik i razem stworzyli największą polską firmę kosmetyczną. Ale po 10 latach okazało się, że mają odmienną wizję rozwoju. Jolanta Zwolińska została przegłosowana, a że nie chciała się podpisywać pod koncepcją, z którą się nie zgadzała, odeszła.

Biznes za sto tysięcy złotych

Kolejne wyzwanie też nie było łatwe. Część osób odeszła z Sorai, czekała na jej ruch. Nie miała wyjścia. Wymyśliła nową firmę: produkcję luksusowych kosmetyków.

— Chciałam wykorzystać nowe możliwości importu składników i udowodnić, że polska firma może robić kosmetyki na światowym poziomie. Zaplanowałam nawet opakowania z importu — opowiada kreatorka kosmetyków.

Po raz kolejny zainwestowała wszystko, co miała — 100 tys. zł. Został jej tylko samochód. Już pierwszy produkt okazał się sukcesem, choć o mało nie przerósł możliwości firmy. Całą partię kremów sprzedano na pniu, ale pieniądze ze sklepów nie spływały terminowo i brakowało środków obrotowych. Dziś Jolanta Zwolińska nie wierzy w solidny biznes, który idzie jak po maśle. Dla niej to sztuka ciągłego wychodzenia z kłopotów.

— Uwielbiam problemy twórcze. Takimi mogę zajmować się dniem i nocą, ale problemy typu: skąd wziąć środki np. na rosnące koszty dystrybucji, nie są moim hobby — komentuje szefowa Yonelle. Wystąpiła o kredyt, choć nie miała zabezpieczeń, a jej jedynym argumentem było przekonanie, że się uda. I udało się. Dlaczego więc po 16 latach znowu rozstała się z firmą, o której mówi jak o własnym dziecku? Twierdzi, że wierzyła, że wobec kryzysu to najlepszy sposób, by zapewnić pieniądze na rozwój.

— Nieprzewidywalność zaczynała być nie do zniesienia, a ja chciałam, żeby Dermika przetrwała. Czułam, że połączenie z większym koncernem, który nie ma zamiarów wrogiego przejęcia, zapewni jej bezpieczeństwo. To tak, jakbym wydawała córkę za cudzoziemca z obawą, że mogę jej nigdy nie zobaczyć, ale również z pewnością, że będzie miała lepsze życie — tłumaczy Jolanta Zwolińska.

Biznes za milion złotych

Cudzoziemcem został szwedzki koncern Cederroth, który od 2000 r. jest również właścicielem Sorai. A Jolanta Zwolińska zaczyna kolejny biznes: Yonelle Beauty Institute — miejski salon SPA z koncepcją patrzenia na piękno kompleksowo, połączony z ambitnymi projektami edukacyjnymi. Zaczęła od szkolenia kosmetyczek z oryginalnego masażu „punktów młodości” Tsuboki na brytyjskiej licencji.

Otwarcie salonu z wieloma światowymi nowościami pochłonęło ponad milion złotych, a to dopiero początki. Na razie Jolanta Zwolińska nie odsłania wszystkich kart, ale zapewnia, że będzie duże zaskoczenie. Kolejna firma znów dodała jej skrzydeł i przynosi satysfakcję. Bo praca to jej pasja, sposób na życie i antidotum na smutki.

Jolanta Zwolińska

Stworzyła firmy kosmetyczne Soraya i Dermika. Obie ( Dermikę w 2010 r. ) sprzedała koncernowi Cederroth, który dzięki temu ma 10,7 proc. udział w polskim rynku kosmetyków do pielęgnacji twarzy, wartym ponad 1 mld zł. W grudniu 2011 r. otworzyła Yonelle Zwolińska Beauty Institute.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: EWA BEDNARZ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy