Trzymamy kciuki, cudu nie będzie...

(Marek Druś)
09-06-2006, 07:20

Od dziś nasz układ planetarny przechodzi rewolucję. Słońce ustąpi miejsca Wielkiej Futbolówce, wokół której przez równy miesiąc będzie kręciła się Ziemia. W tym czasie wszystkie doczesne sprawy, takie jak biznes czy polityka, zejdą na drugi plan. I nie ukrywają tego polscy i zagraniczni menedżerowie.

Od dziś nasz układ planetarny przechodzi rewolucję. Słońce ustąpi miejsca Wielkiej Futbolówce, wokół której przez równy miesiąc będzie kręciła się Ziemia. W tym czasie wszystkie doczesne sprawy, takie jak biznes czy polityka, zejdą na drugi plan. I nie ukrywają tego polscy i zagraniczni menedżerowie.

Nawet ci, którzy przyznają się do tego, że nie znają się na futbolu, z ochotą zamienili się w specjalistów typujących grupowe wyniki Polaków, najlepszego piłkarza naszej ekipy i szans na powtórzenie wielkich sukcesów z 1974 oraz 1982 r. Wnioski? Chcielibyśmy, aby nasi piłkarze wypadli jak najlepiej, ale trzeba twardo stąpać po ziemi.

W pierwszej rundzie nasi piłkarze spotykają się z Ekwadorem (już dzisiaj), Niemcami i Kostaryką. Jeśli chodzi o pozaeuropejskich rywali, tutaj menedżerowie są pełni optymizmu. Z 36 ankietowanych osób 31 uznało, że pokonamy Kostarykę, a 23 — Ekwador. Gorzej z Niemcami. Wiara w pokonanie gospodarzy mistrzostw jest niewielka. Na zwycięstwo 1:0 z drużyną Klinsmanna postawił Dariusz Fabiszewski, dyrektor generalny IBM Polska. Na ten mecz wybiera się Jerzy Starak, właściciel zakładów olejowych i Polpharmy. I choć wzbraniał się przed typowaniem wszystkich wyników naszej ekipy, to w tym jednym przypadku postawił na 2:1 dla Polski. Generalnie większość menedżerów jest zdania, że uda się wyjść z grupy do rundy pucharowej i plan minimum trenera Janasa zostanie wykonany.

Kto dla tego planu będzie kluczową osobą? Ano napastnik Maciej Żurawski. Zdaniem 15 menedżerów, czołowy piłkarz Celticu Glasgow stanie się motorem napędowym naszej drużyny.

— Znakomicie sprawdził się w pierwszym sezonie w Szkocji, co teraz powinno zaprocentować — uważa Michał Danielewski, dyrektor Computerlandu.

Nieco mniej głosów, bo 10, dostał Ebi Smolarek. Romana Rojka, szefa Atlasa, przekonał grą... w reklamach.

— Robi w nich takie fajne sztuczki z piłką — tłumaczy Roman Rojek.

Nasi menedżerowie obstawiają też, że w bramce sprawdzi się Artur Boruc, klubowy kolega Macieja Żurawskiego. Z jednym wyjątkiem. Na Tomasza Kuszczaka stawia Sławomir Szych, p.o. prezesa Telefonii Dialog.

— Myślę, że limit błędów już wyczerpał — podkreśla szef dolnośląskiego operatora.

W sercu naszych menedżerów tli się nadzieja, że zespół Pawła Janasa powtórzy sukcesy teamów Kazimierza Górskiego i Antoniego Piechniczka, które zajęły w dwóch mundialach trzecie miejsca. Ale szanse na to nie są zbyt wielkie — średnio 10 proc. Przy tym trzeba zauważyć, że superoptymizmem zaraża Marco Zini, dyrektor Indesit Polska, który daje naszej ekipie 60 proc. szans. Pesymistami są prof. Witold Orłowski z PwC oraz Grzegorz Koterwa z zarządu Artmana. Obaj stwierdzili, że zajęcie tak dobrej lokaty graniczyłoby z cudem. Tyle że cud cudowi nie jest równy. Profesor daje na to 1 proc., menedżer 5 proc.

— Czy na mundialu wkopią naszym, czy nie — nie wiem. Na piłce się nie znam, ale jak każdy chłop będę siedział z piwem przed telewizorem i kibicował naszym i Brazylijczykom — podsumowuje Robert Gwiazdowski, szef Centrum im. A. Smitha.

Zespół redakcyjny, TM

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: (Marek Druś)

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Świat / Trzymamy kciuki, cudu nie będzie...