TU Europa, podobnie jak Noble, jest z innej bajki

Grzegorz Nawacki
21-08-2009, 00:00

Wchodzi w nowe segmenty rynku, wybiera partnerów i zwiększa zyski — tak wygląda kryzys u ubezpieczyciela.

Wchodzi w nowe segmenty rynku, wybiera partnerów i zwiększa zyski — tak wygląda kryzys u ubezpieczyciela.

Finansowa część imperium Leszka Czarneckiego nic sobie nie robi z kryzysu. Kilka dni temu branżę bankową zdeklasował Noble Bank, który jako jeden z nielicznych zdołał w pierwszym półroczu poprawić wyniki.

Wczoraj natomiast znaczną część sektora ubezpieczeniowego zawstydziła TU Europa. Grupa zarobiła na czysto 56,2 mln zł, o 7,8 mln zł (16 proc.) więcej niż przed rokiem. 35 mln zł przyniosły ubezpieczenia majątkowe, 15 mln życiowe, a blisko 7 mln zł kontrakty inwestycyjne.

— Drugi kwartał był lepszy niż pierwszy. Półroczne wyniki są lepsze od ubiegłorocznych i od planu — mówi Jacek Podoba, prezes Europy.

Ubezpieczyciel zwiększył zysk mimo że sprzedaż nie drgnęła. Z życiówki zebrał 988 mln zł (spadek o 3,7 proc.), a z majątku 140,6 mln zł (wzrost o 5 proc.).

— W ubezpieczeniach na życie moglibyśmy sprzedawać dużo więcej, ale nie chcemy, bo wymagałoby to zwiększenia wymogów kapitałowych. Ograniczamy więc sprzedaż do produktów i partnerów, którzy zapewniają wyższą rentowność — mówi Jacek Podoba.

A jest z czego wybierać, bo Europa ma ich już blisko 100. W ostatnim czasie dołączył Dominet i Alior. Rozszerza też biznes — na przełomie roku zaczęła sprzedawać ubezpieczenia turystyczne. Start niefortunny, bo to właśnie Europa wystawiła gwarancję dla biura podróży Kopernik, które z hukiem upadło kilka tygodni temu.

— Weszliśmy w ten segment, bo uznajemy go za bardzo obiecujący. Upadek Kopernika nic nie zmienia, a nawet okazał się dla nas dobrą reklamą, bo przy tej okazji klienci przekonali się, że jesteśmy wiarygodni, a biura dowiedziały się o naszej ofercie — mówi Jacek Podoba.

O przyszłość ubezpieczyciel jest spokojny.

— Europa jest lepsza niż Noble Bank, bo jest mniejsza, bardziej efektywna i poprawia wyniki. Jest też lepsza od dużych, znanych towarzystw, które mają know-how z zagranicy. Konkurencja jest dobra w ubezpieczeniach, ale my jesteśmy lepsi w bankowości, w sektorze, w którym działamy. Identyfikujemy trendy szybciej i tym wygrywamy, bo do każdego trendu w bankowości ubezpieczyciel działający w bancassurance może się podczepić i jechać. Tak było z produktami strukturyzowanymi, w które weszliśmy jako pierwsi i dziś jesteśmy liderem — mówi Krzysztof Rosiński, wiceprezes Europy.

I paradoksalnie kłopoty banków sprzyjają Europie.

— Banki straciły wiele źródeł przychodów, więc muszą nadrabiać prowizjami. Stąd znacząco rośnie chęć do sprzedaży ubezpieczeń, rosną stawki. To przyciąga ubezpieczycieli na ten rynek. Wejście zapowiedziały m.in. Nordea i ING, ale bancassurance to zupełnie inny biznes, który wymaga specjalizacji — dodaje Rosiński.

Grzegorz Nawacki

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / TU Europa, podobnie jak Noble, jest z innej bajki