Turbasa: Uroda nie jest przeszkodą

  • Jerzy Turbasa
opublikowano: 27-01-2012, 00:00

Joanna Mucha, minister sportu i turystyki, zmieniła ostatnio fryzurę. Krótkie włosy odświeżyły jej wizerunek.

Islandka Vigdis Finnbogadottir, pierwsza na świecie kobieta prezydent wybrana w powszechnych wyborach (1980-96), mawiała: „Polityka dla kobiet nie jest trudniejsza w praktykowaniu, z tym, że my musimy jeszcze dodatkowo pamiętać o fryzjerze i rajstopach”. Zajmiemy się więc tym, o czym Joanna Mucha, minister sportu, winna „jeszcze dodatkowo pamiętać”.

Jedynie ktoś tak „prehistoryczny” jak Arystoteles mógł sobie pozwolić na niezaliczanie kobiet do gatunku homo politicus. A one bywają tak niezależne, że zmieniają mężów w towarzyszy życia i trzymają ich z daleka od kręgów polityki. Nawet nie używają ich nazwisk, żeby wymienić tej miary niewiasty z najwyższej półki jak Margaret Thatcher czy Angela Merkel. To one psychologicznie niczym taran torują miejsce płci pięknej w środowiskach, w których dominują panowie.

Prezencja

Naszą bohaterką jest pani minister Joanna Mucha, która objęła resort sportu. Pochodzi z Płońska, ma dwóch synów, których wychowuje były mąż. Z wykształcenia ekonomistka z tytułem doktora w dziedzinie nauczania, nauczyciel akademicki na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W dziedzinie polityki — niegdyś Unia Wolności, następnie Platforma Obywatelska i już w wieku 31 lat — mandat poselski.

Zapewne to nie uprawiane przez nią sztuki walki miały wpływ na awanse i karierę, lecz ambicja i kompetencja. Świetna figura, o którą stara się dbać, i idąca wespół uroda nie stanowiły zapewne wielkiej przeszkody. Mówimy o prezencji, a nie o wynikającej z niej niekiedy zalotności, bo „zalotna kobieta jest pierścionkiem obiegającym towarzystwo, który każdy może włożyć na palec” — jak sprawnie ujęła to niegdyś francuska śpiewaczka Sophie Arnould. Ubiory Joanny Muchy, głównie w „męskich” kolorach, czyli bieli, czerni lub popielate, zdają się być zaprzeczeniem tej tezy.

Noszenie ich wskazuje na chęć podkreślenia kompetencji i profesjonalizmu, a nie środków uwodzenia. Mimo to pani minister zwraca na siebie uwagę, szczególnie że zaczyna coraz bardziej dbać o swój wygląd na korytarzach sejmowych, co nie jest zjawiskiem zbyt częstym, więc nie przysparza przyjaciół, zwłaszcza gdy jest się bohaterką sesji zdjęciowych w znanych magazynach dla kobiet.

Obserwujemy coraz lepszą jakość tkanin, kroju i fasonów, jak i ­— wraz z nabieraniem pewności siebie — skracanie długości spódnic i sukienek, od poza kolana do tej tuż nad, co jest korzystne, gdyż uroda nóg w pełni to uzasadnia i przy tej codziennej długości radziłbym pozostać. Dobrze prezentuje się w spodniach, które Condoleezza Rice pierwsza włożyła do polityki. Unikać winna natomiast kontrastowych pasków przy sukienkach lub żakietach, gdyż obecna talia nie najlepiej je znosi. Spódnice winny być lepiej dopasowane, nieopinające, zaś niektóre żakiety — bez wiszących pach.

Pragmatyzm

Teka ministerialna wymaga jakości, jakości i przede wszystkim jakości. Większą uwagę winna pani minister zwracać na dobór dodatków, by dopełniały stylistycznie całość. Pod żakietami nosi minimalistystyczne topy, co tworzy nowoczesny wizerunek kobiety w polityce. Ubiera się przy tym pragmatycznie, bo pragmatyka i wygoda rządzą XXI wiekiem. Nawet książę Karol kazał podnieść dach rollsa, by Camilla mogła wygodnie wsiadać w kapeluszu.

PZPN

Joanna Mucha jest brunetką z krótko ściętymi włosami, choć zdarzały się epizody z różną kolorystyką i uczesaniem, z afro włącznie. Aktualna fryzura podkreśla rysy twarzy, a naturalny makijaż z wyraziściej zaznaczonym rysunkiem oczu przyciąga uwagę, le który to zabieg delikatnie wspomaga zawieszony na troczku srebrny wisiorek. Ubiera się klasycznie i taki tworzy też wizerunek zewnętrzny. Zapewne jej głowę wypełnia bardziej PZPN przed Euro 2012 niż obalanie kanonów i rewolucja obyczajowa. Tym zajmują się niewiasty innego pokroju, żeby jedynie wspomnieć aktorkę Marię Modzelewską z okresu międzywojennego. Podczas podróży pociągiem poczęstowała papierosem siedzącą vis a vis damę, ta z oburzeniem stwierdziła: „Wolałabym cudzołożyć, niż palić”. „No tak, każdy by wolał” — odparła aktorka. &

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jerzy Turbasa, krawiec

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu