Turecka giełda może stracić blask

Regionalny pupil zmierza w stronę rosyjskiego modelu politycznego i gospodarczego, co zapowiada strukturalnie niższe stopy zwrotu z akcji

W ciągu tygodnia od próby zamachu stanu w Turcji indeks giełdy w Stambule BIST100 zanurkował w ujęciu dolarowym o 18,7 proc. (dla porównania — jeszcze tylko główny indeks giełdy nigeryjskiej zamknął ten okres na minusie głębszym niż 3 proc.). Tym samym poniedziałkowe tąpnięcie w reakcji na zamach stanu i zapowiedziane po nim czystki w sądownictwie i strukturach siłowych okazało się jedynie wstępem do znacznie głębszej wyprzedaży.

PRACY BĘDZIE MNIEJ?:
Zobacz więcej

PRACY BĘDZIE MNIEJ?:

Turecka giełda, która jest prymusem w regionie, może stracić na popularności z powodu „putinizacji” kraju, uważają eksperci. Bloomberg

Groźna putinizacja

Zdaniem ekspertów firmy doradczej Ecstrat, Turcja coraz szybciej idzie w stronę rosyjskiego modelu politycznego i gospodarczego, a to fatalny sygnał dla inwestujących w spółki notowane na giełdzie w Stambule.

„Bezwzględność, z jaką rząd przystąpił do aresztowań po zamachu stanu, widoczna zarówno w ich zakresie, jak i tempie, wzbudza obawy, że wyjdą one poza odpowiedzialnych za ostatnie wydarzenia, a władze będą próbowały przejąć kontrolę nad spółkami, co mogłoby skutkować redystrybucją struktury majątkowej w gospodarce” — napisali w raporcie specjaliści Ecstrat. „Putinizacja” Turcji, jak określili ten proces, związana byłaby z umocnieniem władzy wykonawczej i upadkiem nadziei na zachowanie rządów prawa. Skutkiem byłoby uzależnienie notowanych w Stambule prywatnych przedsiębiorstw od przychylnościrządu, podkopanie zasad ładu korporacyjnego i praw akcjonariuszy mniejszościowych, a w konsekwencji strukturalnie niższe stopy zwrotu z akcji.

Prywatne. Na razie

Obecnie 60 proc. spośród notowanych w Stambule spółek o dostatecznej płynności i kapitalizacji sięgającej co najmniej 500 mln USD jest kontrolowanych przez krajowy kapitał prywatny, a tylko 16 proc. znajduje się de facto pod kontrolą państwa. Dla porównania w Rosji aż 51 proc. dużych i płynnych spółek jest bezpośrednio lub pośrednio kontrolowanych przez państwo. W ciągu ostatnich 12 miesięcy akcje Turkiye Is Bankasi, banku związanego z opozycyjną partią CHP, straciły jedną czwartą wartości. Notowania Asya Katilim Bankasi, którego właścicielom przypisywało się sympatyzowanie z klerykiem Fethullahem Gulenem, którego rząd oskarża o inspirowanie zamachu stanu, zostały zawieszone w poniedziałek, w rok po tym, jak instytucję przejął rząd.

Prezydent Recep Tayyip Erdogan nie posunie się jednak równie daleko jak Władimir Putin, który zwiększał kontrolę sektorem prywatnym od aresztowania oligarchy Michaiła Chodorkowskiego w 2003 r., ponieważ groziłoby to destabilizacją rynków, zastrzega Ecstrat. Turcja zajmuje środkowe pozycje w rankingach krajów pod względem poszanowania praw akcjonariuszy mniejszościowych, jednak już w rankingach monitorujących wolność prasy, jakość demokracji, wolność gospodarczą i poszanowanie praw człowieka zanotowała regres.

Nie poprawią tego najświeższe doniesienia, że wydano właśnie nakazy aresztowania 42 tureckich dziennikarzy. „Sądzimy, że inwestorzy na własną zgubę zlekceważą te procesy, ponieważ rządy, które ograniczają przejrzystość i prawa człowieka, zwykle nie mają skrupułów w deptaniu praw inwestorów mniejszościowych, jeżeli tylko ocenią, że jest to w ich interesie” — ocenia Ecstrat.

Wpędzeni w straty

Giełda turecka stała się w ostatnich latach niekwestionowanym liderem regionu, wyraźnie dystansując aspirujące przez pewien czas do tego miana giełdy w Polsce i Austrii. W 2015 r. obroty w Stambule sięgnęły 342 mld EUR, wobec 50 mld w Warszawie i 29 mld w Wiedniu. Płynność obrotu nad Bosforem jest około cztery razy wyższa niż nad Wisłą, bo rynek przyciąga nie tylko dużych graczy, ale też inwestorów indywidualnych m.in. zachętami podatkowymi. Według raportu firmy Martis Consulting, w Turcji drobni gracze odpowiadają za około 60 proc. obrotu, wobec 12 proc. w Warszawie. Opłaty na giełdzie w Stambule należą do najniższych w Europie.

Fundusze akcji tureckich w okresie silnej hossy na tym rynku należały do bardzo popularnych wśród klientów polskich TFI, ale duża zmienność wyników spowodowała, że grupa ta trochę schudła. Według danych Analiz Online, w funduszach akcji tureckich Polacy trzymają około 0,4 mld zł. Przecena w ostatnim tygodniu spowodowała, że zamiast dwucyfrowego zysku od początku roku pojawiły się straty (średnio 3,5 proc.), a w dłuższym horyzoncie sięgają one przeciętnie 14 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński, Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Turecka giełda może stracić blask