Tydzień jednej sesji

Adam Stańczak, DM BOŚ
opublikowano: 22-11-2013, 18:27

Piątkowe notowania na Giełdzie Papierów Wartościowych były prostą konsekwencją zachowania rynku na poprzednich sesjach tygodnia.

 Nastroje ustawił poniedziałkowy skok na północ, który podniósł indeks WIG20 o 3 procent i stał się testem barier zalegających w rejonie 2630 pkt. Kolejne trzy dni przyniosły korektę zwyżki, która dla wielu graczy była tyleż zaskakująca, co potwierdzająca opinie, iż wybicie nad 2630 pkt. jest w średnim terminie w zasięgu strony popytowej.

W piątek trzydniowe cofnięcie bez większych emocji pozwoliło szukać  wyciszenia, którego integralną częścią były skromne zmian wartości najważniejszych spółek i bardzo niski obrót właściwie od pierwszych minut handlu. Bilansem jest wzrost WIG20 o 0,3 procent z obrotem, który do ostatnich minut był przeszło połowę mniejszy niż na sesji poniedziałkowej. Dlatego też ocenę całości notowań warto umieścić w perspektywie tygodniowej, która pokazuje drugi z rzędu wzrost WIG20 o 1,7 procent. Zwyżką rynek potwierdza przewagę strony popytowej i słabość podaży, którą od września stać było ledwie na skromne i całkowicie bezpieczne korekty mocnej fali wzrostowej. W praktyce rynek sam narzuca analogię do własnego zachowania w końcówce zeszłego roku, który przyniósł godny mocnego półrocza grudniowy finisz. Bieżący tydzień jest wręcz zaproszeniem do spoglądania poza 2630 pkt. i szukania oporów w rejonie 2800 pkt. Jeśli gdzieś należy szukać zagrożeń dla wzrostowego scenariusza, to w powrocie niepewności rynku, co do terminu pierwszego cięcia trzeciej rundy luzowania ilościowego przez Fed.

Ostatnie w tym roku posiedzenie Federalnego Komitetu Otwartego Rynku przypada na połowę grudnia. Wcześniej pojawią się dane z amerykańskiego rynku pracy, które również będą bazą do spekulacji o przyszłych działaniach Fed. Na dziś stale zasadnym jest oczekiwanie, iż Fed nie wykonana żadnego gwałtownego ruchu i nie wystraszy rynkowych byków przesadną redukcją QE3. Z punktu widzenia rynkowych strategii oznacza to przymus trzymania się scenariusza wzrostowego tak długo, jak z parkietu nie popłynie sygnał lokalnego przesilenia i początku poważniejszej korekty.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Stańczak, DM BOŚ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy