Tydzień zaczął się od paniki na światowych giełdach

Piotr Kuczyński
11-05-2004, 00:00

Wczoraj rano największe od ataku terrorystycznego z 11 września spadki indeksów w Azji nie zapowiadały poprawy atmosfery, a w Eurolandzie doprowadziły do panicznej wyprzedaży akcji. Jednak bardzo często rynki amerykańskie, na przekór całemu światu, zachowują się zupełnie inaczej niż tego oczekują inwestorzy w innych krajach. Nie wczoraj. I trudno jest znaleźć konkretne powody, dlaczego tak źle to wyglądało. Oczywiście mówiono o stopach procentowych i obligacjach, ale skala spadków pokazuje, że rynek po prostu dojrzał do dużej korekty i szuka pretekstu do realizacji zysków. Taniały akcje koncernów sektora paliwowego, bo spadała cena ropy. Był jeden zdecydowany minus, bo Citigroup poinformował, że będzie musiał w drugim kwartale utworzyć olbrzymie rezerwy. Trudno znaleźć inne powody wyprzedaży (może oprócz politycznych), bo danych makro ani ważnych wyników kwartalnych nie było.

Odpowiedź na pytanie „co dalej?” leży w zachowaniu rynku obligacji. A ten rynek jest przed korektą, która pomogłaby rynkowi akcji. Na obu rynkach techniczne wyprzedanie jest duże, ale nie tak krańcowe, żeby być pewnym sensownej korekty. Generalnie można powiedzieć, że rynek nadal będzie starał się wycenić szkody, jakie mogą poczynić większe stopy procentowe i próbował szacować skalę i czas oficjalnego podniesienia stóp. Z myśleniem o trwalszym odbiciu czy wręcz o zmianie kierunku trzeba będzie poczekać do momentu, kiedy na dobre dane makro rynek obligacji już nie zareaguje wzrostem rentowności, a rynek akcji nie będzie chciał spadać. Od poniedziałku do środy problemem jest to, że rynek nie dostanie danych makro. W tej sytuacji indeksy mogą podlegać sporym wahaniom i praktycznie nie ma możliwości, żeby określić kierunek, w którym podążą.

Nasz rynek już w piątek zachował się znowu tak samo źle jak węgierski BUX i czeski PX-50, co wczoraj zdecydowanie nie wróżyło sukcesu bykom szczególnie, że indeksy w Eurolandzie rozpoczęły sesję dużymi spadkami. Coraz to na kolejnej spółce ktoś dochodzi do wniosku, że chce zrealizować część zysków. Popyt nie pali się do agresywnego kupna. Większość inwestorów zakłada, że nowa fala wzrostowa będzie miała miejsca latem, być może pod koniec czerwca i to wyklucza poważny atak popytu. Pozostaje polowanie na odbicia, albo na falę B korekty. To pierwsze jest niezwykle ryzykowne, bo nie ma sposobu, żeby idealnie wyczuć dno i można się mocno poparzyć. To drugie jest niebezpieczne, ale warte grzechu, bo złapanie początku fali B może dać nawet 7 proc. zysku na indeksie, czyli więcej na kontraktach (baza) i więcej na przecenionych spółkach. Mówię o odbiciu i fali korekcyjnej dlatego, że oscylator Ultimate jest mocno wyprzedany. Do krańcowego wyprzedania brakuje najwyżej jednej sesji spadkowej, więc jeśli ktoś chce łapać odbicie, to musi myśleć o zakupach. Ale zdecydowanie nie będzie to początek ataku na szczyty.

Czy dzisiaj jest możliwe, że rynek uderzy dno lub zrobił to wczoraj? Owszem jest, ale nie ma najmniejszej pewności. Trzeba będzie mieć oczy dookoła głowy. Jasne jest, że szczególnie ruchy indeksu w Budapeszcie mocno oddziaływują na nasz rynek. Jednak i reszta Eurolandu jest obserwowana, więc tego trzeba pilnować. Poza tym ważne będzie zachowanie naszej podaży i obrót. Pierwszym sygnałem zbliżającego się odbicia byłoby zmniejszenie obrotu na spadku i wejście rynku w marazm. Do najważniejszego wsparcia na WIG (22.500 pkt.) jest jeszcze trochę miejsca, więc sygnału końca hossy na razie nie ma, ale ponieważ większość uczestników rynku patrzy na WIG-20, to tutaj sytuacja wygląda dużo gorzej. Jedna rada dla mniej aktywnych inwestorów – na razie trzeba trzymać się z daleka od rynku. Zmiany kierunku, jeśli nie będzie się obserwowało na bieżąco sesji, mogą przynieść bardzo duże straty.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Kuczyński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Surowce / Tydzień zaczął się od paniki na światowych giełdach