Tylko gracze z zagranicy mogą powstrzymać spadki

Artur Szymański
12-01-2005, 00:00

Wczoraj potwierdziły się przypuszczenia, że warszawski rynek ślepo podąży tropem zachodnioeuropejskich. Sesja na GPW miała bardzo podobny przebieg, jak dzień wcześniej. Zaczęła się wzrostem, po którym doszło do błyskawicznego spadku.

Wprawdzie na zamknięciu WIG20 stracił nieco mniej niż w poniedziałek, bo 0,64 proc., ale fatalne wrażenie sprawia zamknięcie na najniższym poziomie dnia: 1877,82 pkt. Oznacza to pogłębienie dołka z piątku i poniedziałku (1885 pkt), co dla techników jest sygnałem zachęcającym do jeszcze głębszej obniżki notowań. Powstrzymać dekoniunkturę mogą jedynie inwestorzy zagraniczni, ale szanse na to wydają się czysto hipotetyczne. Ci ostatni nie kwapią się do pomocy nie tylko mniejszym rynkom Europy Środkowej i Wschodniej, ale nawet swoim własnym.

Po poniedziałkowym osuwaniu indeksów w Eurolandzie następnego dnia zniżka była już znacznie poważniejsza. Inwestorzy sprzedażą zareagowali na dane o spadku produkcji przemysłowej w Niemczech. Nie pomogło też indeksom kolejne umocnienie się euro. Inwestorzy boją się, że bardzo na tym ucierpią wyniki netto eksporterów. Duże spadki na Zachodzie doprowadziły do pogłębienia pokładów pesymizmu wśród polskich inwestorów. Po południu rynek dobiło słabe otwarcie sesji w USA. Ewentualne zamknięcie na minusie na Wall Street może mieć katastrofalne skutki, szczególnie jeżeli Intel podający po sesji wyniki za IV kwartał rozczaruje akcjonariuszy. Jeśli tak się stanie, to spadki w środę będziemy mieli zapewnione. Od szczytu 1966,7 pkt z 3 stycznia WIG20 stracił już ponad 4,5 proc. To sporo, ale potencjał niedźwiedzi jeszcze się raczej nie wyczerpał. Kolejne poziomy wsparć to 1860 i 1850 pkt.

Na wtorkowym zamknięciu widać dużą polaryzację spółek z WIG20. Przed znacznie większym spadkiem uratował rynek PKN Orlen, który doczekał się pochlebnych opinii ze strony Merrill Lynch i ING. Ten drugi wydał rekomendację kupna akcji płockiej rafinerii, cenę docelową wyznaczając na poziomie 40,4 zł. Inwestorzy chętnie kupowali walory, co widać po 120-mln obrotach. Sztuczny skok na plus zaliczył na fixingu PKO BP, mimo że przez cały dzień tracił.

Bardzo słabo wypadła za to Telekomunikacja Polska, która potaniała o 2,1 proc. przy blisko 95-mln handlu. W końcówce BPH stracił aż 5,4 proc. Na szerokim rynku nie ma mocnych na Baumę. Akcje spółki zdrożały już siódmy dzień z rzędu. Wysokie obroty — 48,95 mln zł — odnotowano w przypadku Śnieżki, ale jest to zasługą umówionych transakcji między dużymi inwestorami. Właściciela zmieniło ponad 800 tys. walorów producenta farb, co stanowi ponad 5 proc. kapitału.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Artur Szymański

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Tylko gracze z zagranicy mogą powstrzymać spadki