Tylko milimetry dzielą WIG od krzyża śmierci

Andrzej Stec
08-06-2010, 00:00

W maju 2009 roku znana fanom analizy technicznej tzw. formacja krzyża obwieściła hossę. Teraz niewiele brakuje, aby ją zakończyła

Na rozwiniętych rynkach wzrost lub spadek indeksów giełdowych o 20 proc. zwiastują z reguły zmianę długoterminowego trendu — odpowiednio hossę lub bessę. Czasami jednak sygnał ten przychodzi zbyt późno. Dla poławiaczy długoterminowych trendów o niebo lepszym rozwiązaniem wydaje się formacja krzyża kreślona na wykresach indeksów. Po ostatnich spadkach niewiele brakuje, aby tylko na tej podstawie, pomijając kwestię fundamentów, obwieścić rozpoczęcie bessy na światowych giełdach.

Co to takiego? Chodzi o przecięcie się na wykresie (stąd pochodzi nazwa "krzyż") średnich kroczących indeksu giełdowego: długo- i krótkoterminowej. W grę wchodzą średnie ważone, które są mniej wrażliwe na skrajne wartości (tzw. EMA) oraz arytmetyczne (SMA). W polskich warunkach, na GPW dobrze sprawdzają się te drugie, zwłaszcza średnia 200-sesyjna w parze z 15-sesyjną. Hossę symbolizuje tzw. złoty krzyż, czyli przecięcie od dołu linii długoterminowej przez krótkoterminową. Sygnał do rozpoczęcia bessy daje natomiast przebicie średniej 200-sesyjnej przez nurkującą krótkoterminową średnią. Wtedy to tzw. krzyż śmierci.

Zwolennicy analizy technicznej wyszukują i starają się jak najlepiej dopasować średnie do analizowanych rynków, indeksów, spółek czy instrumentów finansowych. Dla niektórych inwestorów sygnałem wyprzedzającym jest już przebicie indeksu przez długoterminową średnią. Jednym słowem: ilu inwestorów, tyle "pewnych" przepisów na sukces.

Na formację krzyża warto przynajmniej zwrócić uwagę. Nawet jeśli inwestuje się tylko, opierając się na fundamentach, czyli wynikach finansowych spółek czy danych makroekonomicznych. Powód? Ta popularna na Zachodzie techniczna formacja ma zadziwiająco wysoką sprawdzalność. I nie chodzi o to, że w części jest samospełniającą się prognozą. Weźmy nasze podwórko i trzy ostatnie tego typu formacje na wykresie WIG. W ubiegłym roku złote krzyże pojawiły się 20 maja. Ktoś może narzekać, że to aż 30 proc. powyżej dna bessy. Należy jednak przypomnieć, że wielu analityków mówiło wtedy tylko o korekcie bessy.

Wcześniej do przecięcia omawianych średnich doszło 16 listopada 2007 roku. Chodzi o krzyż śmierci. Krytycy tzw. kresek znów mogą powiedzieć, że to przeterminowany sygnał bessy, bo indeksy były już w tym momencie o jedną piątą poniżej szczytów. Tyle tylko, że w kolejnych 15 miesiącach WIG spadł jeszcze o 63 proc., a do momentu pojawienia się ubiegłorocznego złotego krzyża — o 46 proc.

I jeszcze marzec 2003 roku. Wtedy pojawił się sygnał zwiastujący hossę. Sprawdziło się w 100 proc. Ulubiona formacja optymistów trwała nieprzerwanie przez następne cztery lata (do 2007 roku) i wyniosła WIG w górę o przeszło 400 proc. Trzeba jednak zwrócić uwagę na dwukrotne w tym czasie niebezpieczne zbliżenie się omawianych średnich: wiosną 2005 roku i wiosną 2006 roku (zamieszanie w Chinach).

Dlaczego teraz zwróciliśmy uwagę na formację krzyża? Bo na parkiecie, nie tylko warszawskim, zrobiło się groźnie. Chciałoby się napisać, że będzie: "wóz albo przewóz". Na wykresie WIG średnia 15-sesyjna jest najbliżej 200-sesyjnej od maja ubiegłego roku, czyli momentu pojawienia się złotego krzyża. Do przecięcia się krzywych i wygenerowania sygnału bessy brakuje indeksowi niespełna 1,5 pkt proc. Jeszcze niebezpieczniej jest na rynku maluchów. W USA na wykresie SP 500 wykształcił się już nawet mały, niewyraźny krzyż śmierci.

Na pocieszenie warto jednak zauważyć, że na GPW w czasach hossy z lat 2003- -07 opisywane średnie dwukrotnie straszyły właścicieli akcji swoim zbliżeniem. Później jednak okazywało się, że były to tylko strachy na Lachy, a ryzyko zakończenia trendu wzrostowego skutecznie mobilizowało kupujących. W tym czasie w USA dochodziło nawet do przecięcia średnich. Na szczęście tylko chwilowego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Andrzej Stec

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Tylko milimetry dzielą WIG od krzyża śmierci