Tylko osiem maszyn

Aneta Królak
10-09-2004, 00:00

— Jeździłem po Polsce i szukałem fabryki, która mogłaby wyprodukować dywany do restaurowanych wnętrz Łazienek. Tak trafiłem do Kietrza. I zobaczyłem... zdewastowane wnętrza, maszyny tkackie rozkradzione i wyrzucone na złom — opowiada z przejęciem prof. Marek Kwiatkowski, dyrektor Łazienek Królewskich w Warszawie.

Przyznaje, że zwrócił się o pomoc do Barbary Komorowskiej. Efekt? Dywany tkane unikatową metodą węzła smyrneńskiego ze 100-procentowej wełny. I najlepsze wzory przed- i powojenne.

— Mój mąż po obejrzeniu fabryki (Jerzy Komorowski, właściciel Bakomy) stwierdził, że... nic nie da się zrobić. A jednak kupiłam! Najwspanialsze jest to, że sami zgłosili się ludzie, którzy pomogli mi uruchomić fabrykę. Tkacze, którzy od pokoleń trudnili się wytwarzaniem dywanów. Udało im się naprawić 8 z 240 maszyn. To właściwie manufaktura — uśmiecha się właścicielka Fabryki Dywanów w Kietrzu.

Tradycje tkackie Kietrza sięgają XV w. Fabryki — teraz Barbary Komorowskiej — 1850 r.

— Tkacze są w stanie wyczarować każdy wzór. Jest to jednak czasochłonne. Wykonanie matryc ze wzorem pochłania dwa miesiące. Utkanie dywanu — cztery dni — zachęca Barbara Komorowska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aneta Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Tylko osiem maszyn