Tylko w Turcji żywność drożeje szybciej niż w Polsce

ML
opublikowano: 06-08-2019, 22:00

Zjawiska, które skumulowały się w polskiej gospodarce, błyskawicznie nakręcają wzrost cen.

Inflacja w krajach członkowskich OECD wyniosła 2,1 proc. rok do roku — wynika z najświeższych danych. To oznacza spadek z 2,3 proc. w maju. Co ciekawe, ceny żywności, główna składowa inflacji, rosły przeciętnie w 36 państwach członkowskich o 2,3 proc. rok do roku, czyli o 0,2 pkt proc. wolniej niż w maju. To inna rzeczywistość niż w Polsce, gdzie żywność bije cenowe rekordy, podkręcając inflację, która może przekroczyć cel RPP po raz pierwszy od 7 lat. Szybciej niż nad Wisłą ceny żywności rosną tylko w Turcji. W Polsce wzrost w czerwcu osiągnął 5,7 proc., podczas gdy w Turcji — 19,2 proc. Statystyki porównywalne z naszymi mają tylko Węgry, gdzie żywność podrożała o 5,6 proc.

Aby uzmysłowić sobie, jak ważna jest ta kategoria, wystarczy wiedzieć, że podwyżka cen jedzenia odpowiadała w czerwcu za 56 proc. całej inflacji. Z szybkiego szacunku inflacji za lipiec wynika, że tempo podwyżek się zwiększa — w siódmym miesiącu roku szacowane jest już na 2,9 proc. Winowajcą ponownie jest żywność, drożejąca aż o 6,8 proc. To kierunek zmian przeciwny do trendu panującego w większości krajów Europy Zachodniej, gdzie ceny żywności zaczynają hamować. Przyczyną jest splot nieszczęśliwych dla polskiej gospodarki zjawisk. Przede wszystkim mamy suszę, która drugi rok z rzędu uderza w rolników rodzimych i z państw, z których importujemy najpopularniejsze warzywa i owoce, jak Hiszpania.

Zdaniem Urszuli Kryńskiej, ekonomistki PKO BP, przyszłość też nie wygląda różowo. Według wstępnych szacunków produkcja warzyw gruntowych w 2019 r. będzie o 9 proc. niższa niż przed rokiem, a zbiory owoców z drzew będą aż 25 proc. poniżej ubiegłorocznych rekordów.

„Sugeruje to, że normalizacja na rynku żywności może nadejść później, niż oczekiwaliśmy, i ten element koszyka będzie w najbliższych miesiącach nadal działał w kierunku wzrostu inflacji” — twierdzi Urszula Kryńska.

W związku z suszą zmniejsza się nie tylko produkcja owoców, warzyw, zbóż i pasz, ale także mleka. Wobec ciągle wysokiego popytu musi to skutkować podwyżkami cen. Drożeje też mięso, ponieważ hodowle w Polsce i Chinach prześladuje afrykański pomór świń. Negatywny szok podażowy obniża realną dynamikę wynagrodzeń, co prowadzi do ograniczenia konsumpcji. Wciąż rosną też koszty pracy, co przyznają wszyscy czołowi ekonomiści.

Obecna sytuacja na rynku — bardzo niskie bezrobocie i coraz mniej rąk do pracy, a w perspektywie pogorszenie sytuacji wskutek wyjazdu części imigrantów ze Wschodu do Niemiec — powoduje wzrost wynagrodzeń nie tylko w branży rolno-spożywczej, ale także w usługach, z których producenci żywności korzystają. Wszystko to znajduje odzwierciedlenie w coraz wyższych cenach i ten trend nie zmieni się w następnych miesiącach, choć ze względu na efekt bazy ceny będą rosnąć nieco wolniej. Większość ekonomistów przewiduje przebicie górnej granicy celu inflacyjnego NBP — 3,5 proc. — w pierwszych miesiącach przyszłego roku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ML

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu