Tymczasowe władze Orła szukają partnera

Magdalena Laskowska
opublikowano: 30-07-2008, 00:00

GieŁda Główni rozgrywający w Orle obmyślają plan, jak wyprowadzić spółkę na prostą. Pomóc może m.in. Krzysztof Moska.

Jednym z kandydatów jest Krzysztof Moska

GieŁda Główni rozgrywający w Orle obmyślają plan, jak wyprowadzić spółkę na prostą. Pomóc może m.in. Krzysztof Moska.

Dzisiaj członkowie rady nadzorczej i zarząd Orła, spółki produkującej lniane tkaniny, porozmawiają z przyszłym inwestorem o współpracy i jej formie. Kto to jest, nie wiadomo, ale chętnych, którzy mają chrapkę na Orła, podobno nie brakuje.

Rozmowy na szczycie

— Jest kilku krajowych, zarówno branżowych, jak i finansowych inwestorów zainteresowanych inwestycją w Orła. Na razie prowadzimy wstępne rozmowy i chcemy wybrać optymalny wariant dla obecnych akcjonariuszy — zapowiada Jan Cegliński, szef rady nadzorczej Orła, który ma 4,7 proc. akcji tej spółki.

Jeszcze nie wiadomo, jaka będzie ewentualna forma współpracy, nadzór bierze pod uwagę każdą możliwą opcję, czyli m.in. dokapitalizowanie czy emisję kierowaną.

Podobno jednym z zainteresowanych jest Krzysztof Moska, akcjonariusz Lenteksu, producenta wykładzin, oraz Hygieniki, która oferuje pieluszki i artykuły higieniczne. Inwestor już w 2007 r. rozmawiał z ówczesnym zarządem Orła, ale nic z tego nie wynikło.

— Spółka miała słabe wyniki, uznałem, że nie warto w nią inwestować — mówi dziś Krzysztof Moska.

Enigmatycznie dodaje, że jeszcze nie wie, co zrobi.

— Nie przyglądałem się tej spółce, więc nie wiem, czy będę nią zainteresowany, kiedy ją zbadam. Ale nigdy nie mówię nigdy — ucina Krzysztof Moska.

Cięcia, cięcia

W ubiegły czwartek rada nadzorcza Orła odwołała członków zarządu ze względu na słabe wyniki finansowe spółki. Przez trzy miesiące ich funkcje będą pełnić członkowie rady nadzorczej: Rafał Czupryński i Marcin Szawłowski.

— Jeśli panowie się sprawdzą, zostaną oficjalnie powołani na te stanowiska — zapewnia Jan Cegliński.

Zarząd ma skoncentrować się na cięciu kosztów.

— Orzeł musi zacząć przynosić zyski, ta spółka ma możliwości, jednak dotąd nie była najlepiej zarządzana — uważa Jan Cegliński.

Faktycznie, firma od kilku lat jest na minusie. Ubiegły rok zakończyła z 4,5 mln zł straty netto i 28 mln zł przychodów ze sprzedaży. W pierwszym kwartale tego roku miała ponad 1,2 mln zł straty netto i 6,3 mln zł obrotów.

— Chcemy zredukować zatrudnienie [obecnie w fabryce w Mysłakowicach pracuje 300 osób — przyp. red.], pozbyć się pracochłonnej i energochłonnej produkcji i część półproduktów zacząć kupować u zewnętrznych firm — mówi Jan Cegliński.

Jego zdaniem, należy także wzmocnić dział handlowy, który powinien pozyskiwać nowych odbiorców.

— Połowę przychodów uzyskujemy z eksportu i szkodzi nam mocny złoty, dlatego trzeba silniej rozwijać sprzedaż krajową — twierdzi Jan Cegliński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Laskowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu