Tymochowicz idzie na giełdy

Karol Jedliński
opublikowano: 13-11-2009, 00:00

Infinity chce zapewnić klientom nieśmiertelność, przynajmniej w sieci. W styczniu planuje debiut na NewConnect.

Futurologiczna spółka celuje w NASDAQ

Infinity chce zapewnić klientom nieśmiertelność, przynajmniej w sieci. W styczniu planuje debiut na NewConnect.

Póki Andrzej Lepper święcił tryumfy polityczne, głośno było także o Piotrze Tymochowiczu, jego specu od wizerunku. Leppera już dawno nie ma, ale Tymochowicz planuje efektowny come back. I to wcale nie w marketingu politycznym. Jako prezes i współudziałowiec spółki Infinity za cel stawia sobie NASDAQ. Na początek zadowoli się NewConnect. I to już w styczniu.

— Wizerunkiem polityków zająłem się z przypadku. Tak naprawdę z dwójką znajomych zrzuciliśmy się po kilkadziesiąt tysięcy złotych i zaczęliśmy rozkręcać "garażowy" projekt, którego koncepcję wymyśliłem i ulepszam od ponad dekady — zaznacza Piotr Tymochowicz.

Na zawsze żyw

Czym zajmuje się Infinity (z ang. nieskończoność)? Choć spółka nie podjęła jeszcze działalności operacyjnej, Amerykanie powiedzieliby, że to branża e-learningu skrzyżowana z futurologią.

— Pana prapraprawnuki będą miały po panu co najwyżej zdjęcia. A dzięki wykorzystaniu synergii naszych trzech portali możliwe będzie symulowanie rozmowy z panem i za pana życia, i gdy już zabraknie pana na tym świecie —tak Tymochowicz wprowadza w tajniki biznesu.

Taki wieczny Facebook z opcją sztucznej inteligencji i symulowania dialogów? W żadnym razie.

— Z trzech godzin pana siedzenia na Naszej-klasie nic nie wynika w rozwoju usługi. Tymczasem u nas oznacza 180 minut superlekcji dla systemu, który nauczy się kolejnej porcji danych o pana preferencjach, zachowaniach, języku, znajomych, emocjonalności. To będzie interaktywny profil mentalny. Bazą będą odpowiedzi z ankiet, które damy do uzupełnienia każdemu nowemu uczestnikowi — tłumaczy prezes Infinity.

— Jeśli chcemy podbić rynek amerykański, potrzebujemy na start około 20 mln zł. Jeśli zaczniemy od Polski, wystarczy 2 mln zł — dodaje Jan Brykczyński, współwłaściciel Infinity, przedsiębiorca z branży wydawniczej.

77 symboli

Trio wspólników uzupełnia Andrzej Konopczyński, były dyrektor w Miteksie. Co jeszcze uradzili? Stworzyli nowy, podobno uniwersalny, pozbawiony gramatyki język wizualno-symboliczny składający się z 77 symboli, znajdujących się w każdej klawiaturze komputera lub telefonu komórkowego. Do nauczenia ponoć w 60 dni. Tak więc celują w użytkowników globalnych. Cena? 177 EUR za dwa lata i kolejne 20 EUR za kolejne dwa. Za to gwarancja zachowania inteligentnego profilu po wsze czasy plus setki opcji.

— Na przykład znalezienie osób podobnie kojarzących, ale także rozumujących jak my w promieniu kilku kilometrów. System jest już po testach — zachęca Piotr Tymochowicz.

Ponadto będzie opcja wysyłania maili do przyszłych praprawnuków z konkretnej linii, choć dziatki i tak będą mogły pogaworzyć z wirtualnym prapradziadkiem jak z żywym. Czy tylko wirtualnym? Creme de la creme projektu to przechowywanie oznaczonego kodu DNA w skarbcu szwajcarskiego banku.

— To już futurologia i opcja na wypadek, gdyby okazało się, że dane z komputera nie wystarczą do odtworzenia człowieka — wyjaśnia Tymochowicz.

Oszalał? Podobno nie i na dodatek dobrze policzył.

— Zbadaliśmy, że 93 na 100 Polaków chciałoby sobie zapewnić nieprzemijalność. I my to zagwarantujemy — przekonuje prezes Infinity.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy