Tysiące etatów zawisły na włosku

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 24-01-2011, 00:00

Czy stracimy 60 tys. miejsc pracy i miliony dochodów z PIT? Odpowiedź już dzisiaj.

Czy stracimy 60 tys. miejsc pracy i miliony dochodów z PIT? Odpowiedź już dzisiaj.

Międzyresortowy zespół ds. inwestycji zagranicznych nie będzie się dziś zastanawiał, czy przyznać grant rządowy firmom, które chcą wejść do Polski. A szkoda, bo siedem koncernów zastanawia się nad lokalizacją centrów usług biznesowych w naszym kraju. Kilka wniosków o wsparcie leży w ministerstwie gospodarki. Tymczasem może się okazać, że centra usług w ogóle go nie dostaną. Międzyresortowy zespół będzie za to rozwiązywać narastający od miesięcy konflikt na linii minister gospodarki — minister finansów.

— Poprosiłem, by tym razem na spotkaniu pojawił się wiceminister finansów odpowiedzialny ze inwestycje zagraniczne — mówi Rafał Baniak, wiceminister gospodarki, który kieruje zespołem.

Koniec wzrostu

To resort finansów forsuje obostrzenia, które praktycznie wykluczają możliwość uzyskania rządowego wsparcia przez centra usług biznesowych. Sektor w ostatnich latach stworzył miejsca pracy dla 60 tys. osób i jest szansa na podwojenie tej liczby w ciągu kilku lat. Minister gospodarki planuje w tym roku poważną kampanię marketingową promującą Polskę jako idealne miejsce dla lokowania tego typu inwestycji.

— Aby być konkurencyjnym w walce z innymi krajami Europy czy Afryki, Polska musi oferować granty. Obserwujemy przenoszenie części procesów z Polski do Indii czy Filipin. Brak zachęt będzie kolejną cegiełką, która wzmocni ten trend — uważa Marek Grodziński, szef centrum Capgemini w Krakowie.

— To system pokazuje, jak bardzo rządowi zależy na firmach. Choć grant stanowi na ogół małą część finansowania niezbędnego dla budowy nowego centrum, jest to ważny czynnik brany pod uwagę przy wyborze lokalizacji nawet przez największe światowe koncerny — dodaje Jerzy Kalinowski, partner w firmie doradczej KPMG.

— Nie chcę się wypowiadać. Moi szefowie dowiedzą się, że w Polsce są problemy i nie będą chcieli się tutaj rozwijać — twierdzi jeden z rozmówców, przedstawiciel globalnego giganta, który zatrudnia w Polsce ponad tysiąc osób.

Niekończąca się opowieść

Walka z ministerstwem finansów trwa już od jakiegoś czasu. Do premiera pisali prezydenci miast.

— Zrzeszenie Liderów Sektora Usług Biznesowych (ABSL) też wystosowało listy do premiera, kancelarii prezydenta i ministra finansów. Nie tracimy nadziei, że w końcu wszyscy zrozumieją, iż dalsze wsparcie dla sektora oznacza dziesiątki tysięcy nowych miejsc pracy i wielokrotnie większe dochody z PIT, a jego zniesienie lub zmniejszenie to wyższe bezrobocie, niższe dochody podatkowe i eksport [90 proc. centrów biznesowych eksportuje usługi — przyp. red.] — mówi Jacek Levernes, szef ABSL i wiceprezes HP w Europie, Afryce i na Bliskim Wschodzie.

Wybory jesienią. Do tego czasu rząd może oszczędzać na grantach.

— Przeciąganie tego konfliktu służy bardziej Budapesztowi i Kairowi niż Wrocławiowi i Szczecinowi — podsumowuje Sławomir Majman, prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych.

3-5

proc. Taką część kosztów inwestycji firmy dostają od rządu w ramach grantów.

18,7

tys. zł Taka jest maksymalna wysokość wsparcia na jedno miejsce pracy. W praktyce rzadko przekracza 10 tys. zł

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane