Tysiące medykamentów odchodzi w niebyt

Małgorzata Bogucka
opublikowano: 16-11-2007, 00:00

Wśród leków, które nie trafią do obrotu po 2008 r. jest wiele refundowanych — ostrzegają urzędnicy. Producenci obstają przy ich likwidacji.

Wśród leków, które nie trafią do obrotu po 2008 r. jest wiele refundowanych — ostrzegają urzędnicy. Producenci obstają przy ich likwidacji.

Aż 41 proc. niezłożonych przez producentów wniosków o przerejestrowanie zgodnie z wymogami UE dotyczy leków refundowanych — wynika z danych Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych.

W środowym „Pulsie Biznesu” napisaliśmy, że tysiące medykamentów z końcem 2008 r. może zostać wycofanych z aptek. Firmy, korzystając z procedury ponownej rejestracji produktów, postanowiły zrezygnować z tych nierentownych. Analiza przeprowadzona przez urzędników potwierdza nasze informacje.

— Konsekwencją niedopuszczenia tysięcy leków do obrotu może być gwałtowny wzrost ich cen — twierdzi Aleksander Mazurek, przewodniczący zespołu ds. harmonizacji Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego.

Liczby mówią za siebie

Obecnie na 4850 dokumentacji, które wpłynęły (stanowi to zaledwie 55 proc. wniosków, które powinien otrzymać urząd do końca 2008 r.), tylko 501 zostało zharmonizowanych.

— Występuje niebezpieczeństwo, że od 2009 r. pacjenci nie będą mieli dostępu do leków. Najgorsze, że wiele z nich jest z listy refundowanych. To dla nas wszystkich ostrzeżenie — alarmuje Leszek Borkowski, prezes Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych.

Nie chce jednak podawać konkretnych nazw zagrożonych medykamentów.

Na taki straszak producenci zdają się być odporni. Choć powtarzają, że muszą wytwarzać leki najbardziej popularne, żeby zarabiać, to zapewniają jednocześnie, że pacjenci nie są zagrożeni.

— Wśród leków, które zostały wybrane przez przemysł do harmonizacji, znajdują najbardziej potrzebne pacjentom — zapewnia Cezary Śledziewski, prezes Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutyczne.

Czarny scenariusz

Urzędnicy są przekonani, że do końca 2008 r. wpłynie najwyżej kilkaset wniosków o harmonizację.

— Zespół do spraw har- monizacji nie ma co robić — twierdzi Leszek Borkowski.

Pojawia się jednak światełko w tunelu.

— Kilkadziesiąt firm farmaceutycznych złożyło dżentelmeńską obietnicę, że dokumentację dostarczy. Niektóre obiecały, że w ciągu dwóch tygodni — mówi Leszek Borkowski.

Pytanie jednak, czy to wystarczy. Czas ucieka. Dokumentacja opracowana dla jednego leku to opasłe segregatory. A proces jego harmonizowania trwa od pół roku do roku. I jest skomplikowany.

— Pozytywne zakończenie rejestracji jakościowej to jeszcze nie jest koniec procesu, do którego jest zaangażo- wany sztab specjalistów — ostrzega Elżbieta Wojtasik, wiceprezes Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Bogucka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy