Tysiące rąk, miliony rąk... potrzebne od zaraz

Bartosz Dyląg
opublikowano: 25-02-2008, 00:00

Na polskich budowach brakuje 300 tysięcy pracowników fizycznych. Za mało jest też inżynierów z uprawnieniami do kierowania inwestycjami.

US szacuje, że aż 59 proc. polskich firm ma trudności związane z niedoborem wykwalifikowanych pracowników, a zastępowanie emigrujących fachowców jest coraz trudniejsze. Brak rąk do pracy najbardziej wyraźny jest w budownictwie, które w ostatnich latach przeżywa gwałtowny rozwój.

Więcej ofert pracy

Zdaniem portalu Pracuj.pl, na rynku budowlanym potrzebne są zarówno osoby z wyższym wykształceniem (np. architekci czy kierownicy projektów), jak również specjaliści niższego szczebla — budowlańcy posiadający odpowiednie kwalifikacje i uprawnienia.

Z cyklicznego raportu „Rynek Pracy Specjalistów” portalu wynika, że specjaliści z branży budownictwo i nieruchomości w minionym roku mogli wybierać spośród ponad 14 tys. ofert pracy — mieli więc do dyspozycji dwukrotnie więcej propozycji zatrudnienia niż w 2006 r. i ponad czterokrotnie więcej niż w 2005 r.

— Szczególnie duży przyrost ofert pracy odnotowaliśmy na początku zeszłego roku, kiedy to pojawiło się 1200 ofert pracy więcej niż pod koniec 2006 r. Ta tendencja utrzymywała się przez cały ubiegły rok i prawdopodobnie będzie rosnąć. Na wzrost liczby ofert będzie wpływać utrzymująca się koniunktura na rynku mieszkaniowym i rosnące zapotrzebowanie na powierzchnie biurowe oraz inwestycje związane z Euro 2012 — zaznacza Przemysław Gacek, prezes Grupy Pracuj.

Firmy branży budowlanej poszukujące pracowników coraz częściej decydują się na nietypowe metody rekrutacji. Niektóre z nich jako pierwsze w branży już na początku zeszłego roku zdecydowały się na przeprowadzenie naboru wśród Polaków, którzy wyjechali do pracy w Irlandii.

300-tysięczna luka

Zdaniem Wiktora Piwkowskiego, przewodniczącego Polskiego Związku Inżynierów i Techników Budownictwa (PZIiTB) na polskich budowach najbardziej brakuje inżynierów z uprawnieniami do kierowania inwestycjami, a także robotników wykwalifikowanych.

W Polsce wydaje się około 200 tys. pozwoleń na budowę rocznie. Ta liczba będzie rosła, bo mamy koniunkturę w budownictwie. Przeciętny obiekt buduje się dwa lata, więc 400 tys. budów jest w trakcie realizacji. Tymczasem inżynierów uprawnionych do kierowania budowami jest w Polsce około 60 tysięcy.

Co to oznacza? Na jednego uprawnionego kierownika budowy przypada 6-7 budów, co w istocie przekreśla realną możliwość skutecznego kierowania nimi. W efekcie na place budów wkradł się bałagan organizacyjny, nastąpiło obniżenie jakości pracy, a także zagrożenie bezpieczeństwa pracowników. Tragicznym przykładem jest katastrofa budowlana w Stróży. W 2006 r. zawalił się tam montowany most, zginął człowiek. Kierownik budowy w tym samym czasie prowadził siedem budów.

— Zróżnicujmy uprawnienia budowlane, pozwólmy majstrom i doświadczonym technikom budowlanym uzyskać uprawnienia do kierowania nieskomplikowanymi budowami, na przykład domku jednorodzinnego — proponuje Wiktor Piwkowski.

Braki są odczuwalne także wśród robotników wykwalifikowanych, jak spawacze, murarze, betoniarze, zbrojarze, glazurnicy, tynkarze.

Szacuje się, że 150 tys. wysoko wyspecjalizowanych rzemieślników budowlanych wyjechało za granicę. W rzeczywistości luka jest dwa razy większa, bo każdy z nich przyucza co najmniej jednego robotnika niewykwalifikowanego.

— Polskie budowy potrzebują miliona pracowników fizycznych. Brakuje 300 tys. Braków nie zapełnimy bez podniesienia płac. Robotnik wykwalifikowany powinien zarabiać 5-7 tys. zł miesięcznie, wtedy zostanie w kraju — twierdzi Wiktor Piwkowski.

Problemem jest też zniszczony system szkolnictwa zawodowego, którego odbudowa jest olbrzymim wyzwaniem. Zdaniem Wiktora Piwkowskiego, ściąganie pracowników z innych krajów nie jest rozwiązaniem. Uważa, że to absurd eksportowanie polskich specjalistów, a w ich miejsce sprowadzanie obcych.

Rozwiązaniem może być przejściowe stworzenie możliwości zatrudnienia firm zagranicznych z całymi wykwalifikowanymi załogami.

Okiem praktyka

Mniejsi cierpią bardziej

Jacek Szwoch

prezes produkującej materiały izolacyjne

firmy Swisspor

Firm wykonawczych po prostu nie ma. Powody? Najważniejszym są stawki za wykonawstwo, zdecydowanie niższe niż w Europie. Polscy budowlańcy wykonują pracę kompleksowo, łączą kilka specjalności, dlatego łatwo jest im znaleźć pracę w Europie. Są cenieni także za dużą dyscyplinę i etykę pracy. Często zdarza się, że pracownicy wyjeżdżają z Polski nawet w trakcie inwestycji. Sytuacja nie zmieni się dopóki wysokość polskich płac nie zbliży się do europejskich. Problem braku wykwalifikowanych kadr w większym stopniu dotyczy mniejszych firm, większe firmy takie kadry sobie wyszkoliły.

Liczba ofert pracy*

2005 2006 2007

I kw. II kw. III kw. IV kw. I kw. II kw. III kw. IV kw. I kw. II kw. III kw. IV kw.

budownictwo i nieruchomości 541 695 1021 1210 1360 2158 2068 1826 3010 3196 4031 4211

*w budownictwie i nieruchomościach w latach 2005-2007 na portalu Pracuj.pl.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Dyląg

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Tysiące rąk, miliony rąk... potrzebne od zaraz