ASI i po co to było?

  • Materiał partnera
opublikowano: 05-06-2019, 11:39

Seria skandali finansowych obnażonych przez ostatni kryzys finansowy spowodował zwrócenie uwagi regulatorów i nadzorców na rynek produktów inwestycyjnych. Znaczna część z nich była oferowana poza jakimikolwiek regulacjami. Nowe przepisy pojawiły się na całym świecie. W Unii przyjęto dyrektywę AIFMD, w ślad za czym w Polsce zmieniono ustawę o funduszach inwestycyjnych. Regulacje obejmują wszystkich, którym inwestorzy powierzają kapitał w celu pomnażania go. Celem nowych przepisów jest przede wszystkim ochrona inwestorów. Środkami dla osiągnięcia celu jest profesjonalizacja rynku, zwiększenie jego transparentności i wzmocnienie nadzoru.

Dowiedz się więcej podczas warsztatów „Fundusz inwestycyjny a ASI – którą formę działalności venture capital wybrać?”

radca prawny Partner w Chabasiewicz Kowalska i Partnerzy
Zobacz więcej

Wojciech Chabasiewicz

radca prawny Partner w Chabasiewicz Kowalska i Partnerzy

Lawinowo przybyło przepisów prawa, wymagań, obowiązków i kosztów. Regulacje rozciągnięto w zasadzie na cały rynek. Ktokolwiek prowadzi działalność inwestycyjną jest w ten lub inny sposób nadzorowany. Obok klasycznych funduszy inwestycyjnych, regulacje nałożono również na podmioty do tej pory korzystające z wolności od kłopotliwych regulacji. Na większą lub mniejsza skalę zbierały kapitał od różnych osób i inwestowały go. Na ich działalność narzucono ograniczenia, wymogi i obowiązki. Same podmioty uznano zaś za alternatywne spółki inwestycyjne (ASI).

Wiele z nich stało się ASI niespodziewanie dla samych siebie. Dla innych status ASI stał się warunkiem uzyskania finansowania przez takie podmioty jak Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, czy Polski Fundusz Rozwoju. Wszyscy musieli się dopasować. Niepewność i zamieszanie było ogromne. ASI rodziło się w bólach.

Fundusze inwestycyjne też nie miały łatwego życia. Musiały dostosować się do zmian prawa, które dotknęły w zasadzie wszystkich sfer ich działalności. Doszło do rewolucji w zasadach opodatkowania funduszy, zmian zasad wyceny ich aktywów i znacznego rozszerzenia zasad odpowiedzialności za szkody. Do tego doszły niekorzystne orzeczenia sądów, takie jak to kwestionujące dotychczasowe praktyki likwidacji funduszu. Regulator również bywał bardzo rygorystyczny, a jego interpretacje prawa nie należały do najbardziej liberalnych. Posypały się wielomilionowe kary od KNF.

Im więcej zaufania na rynku tym lepiej. Problem w tym, że ostatnio zostało ono mocno nadszarpnięte. Konflikty i spory inwestorów z zarządzającymi nie sprzyjają budowaniu dobrej atmosfery. Kolejne skandale i przestępstwa pozbawiły oszczędności dziesiątki tysięcy ludzi. Certyfikaty i akcje kupowane po 100 zł po kilku latach są warte kilkadziesiąt. Tyle że groszy. Taka inwestycja. O odzyskanie pieniędzy trudno. Prokuratura nie rozumie. Sądy też nie bardzo, albo rozumieją, tyle że nie za szybko. Co najmniej kilka lat.

Mimo tych wszystkich trudności rynek rozrasta się. Powstają nowe ASI i fundusze. Pozyskują setki milionów złotych, inwestują je i wychodzą z inwestycji. Udane transakcje rozbudzają wyobraźnię i nakręcają starą dobrą chciwość.

Pieniądze płyną na rynek. ASI okrzepły. Wypracowały procedury i praktyki. Sprzyjać zaczęły im przepisy podatkowe. I ASI i fundusze inwestycyjne znajdują specjalizacje. I inwestorów. Perspektywy są dobre.

Zarejestruj się na warsztaty „Fundusz inwestycyjny a ASI – którą formę działalności venture capital wybrać?”

Wojciech Chabasiewicz, radca prawny Partner w Chabasiewicz Kowalska i Partnerzy

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu