TZMO nabierają wiatru w żagle

  • Alina Treptow
opublikowano: 28-06-2016, 22:00

Toruński producent wyrobów higienicznych inwestuje w Holandii. Debiutuje też za Wielkim Murem.

Toruńskie Zakłady Materiałów Opatrunkowych (TZMO), producent wyrobów higienicznych takich marek jak Bella i Seni, po raz kolejny chcą się sprawdzić za granicą. Tym razem gigant inwestuje w Holandii. W zeszłym roku lokalna prasa sygnalizowała, że spółka kupiła działkę w Kraju Tulipanów.

— Budujemy centrum logistyczno-marketingowo-szkoleniowe. Zakup działki i budowa pochłoną 3,5 mln EUR — informuje Anna Chudziak z biura prezesa TZMO. Centrum powstanie na przedmieściach miasta ’s-Hertogenbosch. O tym, że Holandia jest na inwestycyjnej mapie TZMO, grupa informowała na łamach „PB” trzy lata temu. Oprócz tego kraju, na liście znajdowały się również Austria, Dania, Francja, Szwajcaria oraz USA. Za oceanem miała powstać fabryka. Ten plan na razie nie został zrealizowany. Udało się natomiast coś innego.

— W Stanach Zjednoczonych dynamicznie zwiększamysprzedaż. Udało nam się wejść do domów pomocy społecznej, aptek oraz sieci handlowej — wymienia Anna Chudziak. Produkty TZMO zadebiutowały w Korei Południowej, Japonii oraz w Chinach. Ten ostatni rynek jest trudny i hermetyczny. W branży kosmetycznej, w której TZMO również działają, rejestracjami może pochwalić się jedynie giełdowy Global Cosmed. Nawet Inglot, ekspert od kosmetyków kolorowych, który od lat odnosi sukcesy na rynkach zagranicznych, nie jest obecny w Państwie Środka.

Dużo lepiej radzi sobie branża spożywcza — drogę o dopuszczenie produktów do obrotu z sukcesem przeszły firmy mleczarskie, drobiarskie (Mlekpol, SuperDrob) oraz producenci słodyczy. Sławomir Majman, były, wieloletni prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych, mówi, że TZMO są w nielicznym gronie przedsiębiorstw, które mogą pochwalić się dużymi sukcesami poza Polską.

— To firma, która jest poważnym graczem na rynkach zagranicznych i konkurencją dla globalnych graczy. Ciągle jednak niewiele polskich firm może się pochwalić takimi sukcesami. Nie ma się czemu dziwić. Po pierwsze, jeszcze niedawno znaczna część naszych przedsiębiorców skupiała się na Polsce, bo tutaj było dużo do zrobienia. Po drugie, obecnie jest trudniej, ponieważ karty w wielu krajach zostały już rozdane. Po trzecie, ekspansja zagraniczna i zdobycie choć części nowego rynku wymaga wieloletniej pracy — mówi Sławomir Majman. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy