Tzw. Polski Ład rozłazi się rządzącym wizerunkowo

opublikowano: 09-01-2022, 20:00

Komentarz „Uniknąć pułapek tzw. Polskiego Ładu” z 30 grudnia zakończyłem słowami „Bardzo marna pociecha, że pilna nowelizacja nowelizacji podatkowych ustaw już teraz jest nieuchronna. Niewiadomą pozostaje jedynie termin, osobiście obstawiam już pierwszy kwartał”. Okazało się, że to nawet nie kwartał, lecz… pierwszy tydzień!

Co prawda nie została jeszcze uruchomiona zmiana ustawy, na razie minister finansów pilnie znowelizował w piątek 7 stycznia rozporządzenie, które od soboty weszło w życie. Podstawą jest art. 50 ordynacji podatkowej, upoważniający ministra do żonglowania terminami przewidzianymi w przepisach prawa podatkowego. Ten artykuł nie został tknięty w ogromnym pakiecie podatkowym tzw. Polskiego Ładu (PŁ), ale przydał się do naprawiania błędów.

Chodzi o natychmiastową zmianę zasad pobierania zaliczek na podatek dochodowy. Okazało się bowiem, że niektóre kategorie pracowników sektora publicznego pobierające pensje z góry, a nie na koniec miesiąca – w tym np. nauczyciele oraz służby mundurowe – w styczniu… straciły! Tylko przejściowo, arytmetycznie zostanie im to wyrównane, ale na starcie PŁ wizerunkowo wyszło to dla władców fatalnie. Wpadli w taką panikę, że sam premier Mateusz Morawiecki uznał za konieczne posypanie głowy popiołem: „To jest potknięcie, które nie powinno mieć miejsca. Za niepotrzebny stres i nerwy przepraszam wszystkich, których ten błąd dotknął”. Szokuje okoliczność, że pakiet podatkowy opublikowany został w Dzienniku Ustaw 23 listopada, ale resort finansów przez sześć tygodni nie dostrzegł księgowej miny zaliczkowej. Przedsiębiorcy zgodnie oceniali, że tak krótkie vacatio legis nie pozwala im na przygotowanie się do najbardziej obszernej nowelizacji ustaw o PIT i CIT w dziejach III RP. Zlekceważenie problemu zaliczek i niewydanie rozporządzenia w grudniu to jednak przykład bezhołowia aparatu tzw. dobrej zmiany. Bezpośrednio uderzyło ono w zawiedzionych funkcjonariuszy państwa, ale rykoszetem także w samych władców. Notabene ciekawe, czy za wtopę ktoś zapłaci ministerialną – w praktyce wiceministerialną – głową.

Według władców korzyści podatkowe z PŁ ukażą się w zsumowanym rozliczeniu rocznym, natomiast dla pracobiorców ważne są comiesięczne zaliczkowe transze.
Adobe Stock

Przy okazji wpadki zaliczkowej ujawnił się jeszcze jeden problem. Propagandowo wręcz kanonizując PŁ władcy zamietli pod dywan okoliczność, że nie ma mowy o żadnej czternastce dla emerytów. Wypłata trzynasta stała się uprawnieniem ustawowym, natomiast czternasta miała w 2021 r. status epizodyczny. Wszyscy niby o tym wiedzieli, ale beneficjenci naturalnie czują się jednak zawiedzeni. Wypłata dodatkowej emerytury okazała się silnym popytowym czynnikiem proinflacyjnym i w obecnej sytuacji władcy się na powtórkę nie zdecydują. Ale bardzo możliwe, że w 2023 r. czternastka bez względu na poziom inflacji wróci. Można nawet wytypować termin możliwej jej wypłaty – przed jesiennymi wyborami.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane