U Lautreca można poczuć się jak w dobrej francuskiej restauracji

Julia Kafka
opublikowano: 02-03-2001, 00:00

U Lautreca można poczuć się jak w dobrej francuskiej restauracji

W coraz bardziej charakterystycznych dla warszawskiego city szklanych biurowcach, kryją się prawdziwe perełki — restauracje, w których nie tylko można porozmawiać o interesach, ale także dobrze zjeść. Jednym z takich lokali jest Brasserie parisienne chez Lautrec.

Już przy wejściu do lokalu, który mieści się w wieżowcu przy Siennej, czuje się niezwykłą atmosferę tego miejsca, nawiązującą do paryskich kawiarni końca XIX wieku. Zresztą nazwa zobowiązuje, więc na ścianach nastrojowego i eleganckiego wnętrza można obejrzeć magiczne miejsca Toulouse-Lautreca. Jednak obrazy przedstawiające kabarety (z dziewczynami tańczącymi kankana) i teatry na Montmartre nie są główną przyczyną, dla której odwiedza się restaurację. Warto więc zainteresowanie wystrojem wnętrza przenieść na specjały ukryte w karcie. A jest z czego wybierać.

Tak jak lubią Francuzi

Wybierając przystawki, nie należy zapominać, że jesteśmy w restauracji francuskiej, i że rodacy Lautreca mają specyficzne upodobania kulinarne. Oprócz grillowanych krewetek z musem ogórkowym, którym naprawdę trudno cokolwiek zarzucić, może z wyjątkiem ceny mało przystającej do liczby skorupiaków zdobiących talerz, z czystym sumieniem mogę polecić żabie udka w sosie rislingowym i w perłowej oprawie. Nazwa jest równie wymyślna jak smaczne jest danie, choć na początku trudno oprzeć się wspomnieniom ze szkolnych lekcji biologii.

Godne uwagi są również zupy. Rybna z pewnością nie rozczaruje smakoszy, a czarka gorącego consomme z bażanta jest dobrym początkiem uczty.

Sorbet przed pieczystym

Kucharz Lautreca dba o to, by oczekiwanie na zamówione dania nie wypełniały jednie rozmowy, oglądanie wnętrza lub studiowanie bogatej karty win. Przed podaniem przystawek, serwuje więc odrobinę kremu serowego na toście. Nie zapomina o klientach także przed daniem głównym. Kulka cytrynowego sorbetu to nie tylko miła niespodzianka mająca zaostrzyć apetyt, ale też przedsmak tego, co może on wyczarować do kawy, po skończonym obiedzie. Zanim jednak przejdziemy do słodkości, warto jeszcze spróbować faszerowanego kogutka lub przepiórki w płatkach róży. Oba dania pozwalają na chwilę zapomnieć o wykwintności miejsca i porzucić sztućce dla wygodnego przytrzymania palcami kosteczek.

Nawet z pełnym żołądkiem trudno nie spróbować deseru. Krem karmelowy jest po prostu pyszny, a melon w szodonie — ciepły, słodki, rozpływający się w ustach — doskonały, grzechem byłoby zostawienie choć odrobiny tego specjału na talerzu.

Nie sposób nie zauważyć, że serwowane dania są smaczne, a obsługa sprawna i kompetentna. Łatwo to sprawdzić, choćby dopytując się o to, co kryje się pod tajemniczymi francuskimi nazwami dań. Karta Lautreca nie została wypełniona rzędami zdań, odsłaniającymi tajemnice kuchni. I chyba dobrze.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Julia Kafka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu