Ucieczka przed niewidzialną ręką rynku

  • Alina Treptow
opublikowano: 27-07-2016, 22:00

Przedsiębiorcy obawiają się, że medyczna reforma wyeliminuje ich z publicznego systemu

Ministerstwo Zdrowia (MZ) odkryło karty — przedstawiło szczegóły reformy sektora ochrony zdrowia. Nakłady mają wzrosnąć z 77 do 102 mld zł. — Wydatki na zdrowie zwiększą się z obecnych 4,5 do 6 proc. PKB w 2025 r. — zapowiada Konstanty Radziwiłł, minister zdrowia.

Konstanty Radziwiłł, minister zdrowia, zapewnia, że kwestia własności szpitala nie będzie grać roli. Tyle, że do publicznej sieci szpitali z miejsca wejdą… wszystkie jednostki publiczne.
Zobacz więcej

RÓWNI I RÓWNIEJSI:

Konstanty Radziwiłł, minister zdrowia, zapewnia, że kwestia własności szpitala nie będzie grać roli. Tyle, że do publicznej sieci szpitali z miejsca wejdą… wszystkie jednostki publiczne. Marek Wiśniewski

Zagadkowe miliardy

Zniknie składka zdrowotna. Co dokładnie pojawi się w jej miejsce? Tego rząd nie ujawnia, tłumacząc, że rozważanych jest kilka opcji, m.in. podatek zdrowotny. Danina będzie pobierana od dochodów obywateli. Minister zastrzega, że wysokość podatku powinna odpowiadać — w skali kraju — pobieranym obecnie składkom zdrowotnym. Druga część medycznego budżetu będzie pochodziła z dotacji budżetowej. Andrzej Sokołowski, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Niepublicznych, przyklaskuje idei zwiększenia nakładów na zdrowie, zachodzi jednak w głowę, skąd rząd weźmie pieniądze na zwiększenie medycznego budżetu. Podobne wątpliwości ma Marek Wójcik ze Związku Powiatów Polskich.

— Najsłabsza część zapowiedzi to część ekonomiczna. W końcu znalezienie ponad 26 mld zł jest nie lada wyzwaniem. Niestety, rząd nie sprecyzował tej części planu. Ponieważ jednak reforma jest bardzo poważna, liczę, że urzędnicy poświęcą dużo czasu na konsultacje. Lepiej długo rozmawiać przed wprowadzeniem zmian, niż jeszcze dłużej naprawiać i tłumaczyć się z błędów — mówi Marek Wójcik. Rząd odchodzi od reguł rynkowych, tłumacząc, że niewidzialna ręka rynku w medycynie niezbyt dobrze się sprawdza. — Niekorzystnym mechanizmem jest niezdrowa konkurencja między placówkami. Szpitale, które mają różne organy założycielskie, bardzo często funkcjonują obok siebie, niezależnie od siebie leczą, konkurując o pacjenta, kadrę medyczną i kontrakt z NFZ. Konkurencja jest też często związania z nieracjonalnymi, podejmowanymi na wyrost, decyzjami inwestycyjnymi — czytamy w materiale MZ.

— To wracanie do poprzedniego systemu i gospodarki centralnie sterowanej — krytykuje Andrzej Sokołowski.

Na cenzurowanym

W szpitalnictwie pojawi się ryczałt. Ustalone kwoty trafią do szpitali trzech stopni referencyjności (I stopień — małe szpitale powiatowe, II — duże powiatowe, III — wojewódzkie i kliniczne). Oddzielnie ustalane będzie finansowanie dla szpitali onkologicznych, pediatrycznych oraz instytutów publicznych. MZ zastrzega, że kwestie właścicielskie nie będą grać roli i prywatne placówki nie będą dyskryminowane. W kolejce po publiczne pieniądze mogą się jednak znaleźć na szarym końcu. Wieloprofilowe szpitale, głównie publiczne, oraz pediatryczne i onkologiczne z założenia znajdą się w publicznym systemie. Natomiast większość klinik jednoprofilowych (np. ortopedycznych i kardiologicznych), często prywatnych, będzie musiała o to walczyć. Minister zdrowia dla każdej placówki będzie wydawał decyzję o umieszczeniu jej w publicznym systemie. Planem B dla przedsiębiorców będzie start w konkursach o umowę z NFZ. Do podziału będzie co piąty złoty z publicznego budżetu, czyli ponad 6 mld zł.

— Obawiam się, że reforma może wykluczyć przedsiębiorców z publicznego systemu — mówi Andrzej Sokołowski.

Zmieni się też sposób finansowania Ambulatoryjnej Opieki Specjalistycznej (AOS), co jest również kluczowe z punktu widzenia Podstawowej Opieki Zdrowotnej (POZ), czyli lekarzy rodzinnych i szpitali. Docelowo fundusze nie będą płynąć bezpośrednio do przychodni AOS, ale będą w dyspozycji lekarzy rodzinnych i specjalistów ze szpitali. Placówki POZ będą miały specjalny budżet na AOS. Nie będzie im się opłacało oszczędzać pieniędzy z tej puli, ponieważ kwota w 100 proc. będzie musiała trafić na leczenie w AOS. Opiekę z zakresu AOS będą też musiały zapewnić szpitale w specjalizacjach, w których obecnie leczą pacjentów. Ma to zapewnić koordynację opieki — pacjent, który wyjdzie ze szpitala, nie będzie pozostawiony sam sobie. — Nie nakazujemy szpitalom otwierania własnych AOS. Może znaleźć zewnętrznego partnera, czyli przychodnie, które obecnie funkcjonują — wyjaśnia Konstanty Radziwiłł.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu