Uczniowie prześcignęli mistrzów biurokracji

Janusz Lewandowski
opublikowano: 27-10-2006, 00:00

Odkąd komisja ds. odbiurokratyzowania gospodarki, powołana kilka lat temu w Polsce, poprosiła o etaty, stałem się niedowiarkiem, gdy idzie o uproszczenie przepisów i zwalczanie biurokracji. Życzliwie, lecz bez większych nadziei kibicuję komisarzowi Verheugenowi w zmaganiach z eurokracją. Uczynił z tego znak firmowy swej kadencji, co znaczy, iż nie idzie na łatwiznę. Wspólnota gospodarcza 25 (wkrótce 27) suwerennych krajów musi mieć skomplikowaną naturę praw i instytucji.

Nie musi jednak mnożyć przepisów narażających na śmieszność ten niezwykły projekt, którego długo nie powtórzą inne kontynenty. Nie trzeba regulować wielkości opakowań na cukier, masło czy makarony ani też standaryzować sęków w drewnie czy zasad ochrony pracowników przed promieniowaniem słonecznym. Zrozumiałe, że administracja podstawia Verheugenowi nogę, próbując różnych sposobów, także chwytów poniżej pasa. Sprzyja mu natomiast rosnąca świadomość przeregulowania Unii Europejskiej. To pierwszy krok do zatrzymania legislacyjnej biegunki. A więc zadanie trudne, ale nie beznadziejne. Nie muszą to być syzyfowe prace...

Hamowanie w Brukseli to dopiero połowa drogi. Trzeba utemperować Warszawę, gdzie następuje dalsze komplikowanie unijnej twórczości. Tu, na kanwie dyrektyw, rodzą się regulacyjne potworki, niesłusznie przypisywane Brukseli. Lokalni uczniowie prześcignęli mistrza!

Janusz Lewandowski

europoseł PO

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Janusz Lewandowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy