Uczymy się oszczędzać

Materiał partnera strony
13-06-2017, 22:00

Coraz więcej Polaków oszczędza pieniądze.

Różne są ich motywacje i różne wysokości gromadzonych kwot. Jednak liczba osób, które mają oszczędności, rośnie z roku na rok

Sześciu na dziesięciu Polaków oszczędza pieniądze. Spora część zabezpiecza się w ten sposób przed nadzwyczajnymi zdarzeniami. Nie ma określonego celu gromadzenia oszczędności. Częściej pieniądze odkładają mieszkańcy wielkich miast i wsi niż miasteczek. Tak wynika z badania „Finanse Polaków”, które przeprowadziła firma PBS na zlecenie Provident Polska. Ta największa w Polsce firma pożyczkowa, która działa w naszym kraju od 20 lat, sprawdziła, czy i jak zmieniają się przyzwyczajenia związane z gospodarowaniem finansami prywatnymi. Z tej i z poprzednich edycji badań zachowań konsumenckich wynika, iż wyraźnie rośnie liczba oszczędzających, lecz odłożone kwoty nie są wysokie. Oszczędności ma 63 proc. badanych. Wyniki wyraźnie różnią się od danych sprzed trzech lat. Wówczas większość respondentów „Barometru Providenta” — 58 proc. — nie miało żadnych zaskórniaków. Teraz połowa respondentów odłożyła równowartość jednej lub kilku pensji. Co trzecia osoba przyznała, że nie ma odłożonych pieniędzy. Oszczędnościami powyżej 10 000 zł pochwalił się tylko co dwunasty badany. Korneliusz Bzymek kierownik zespołu badawczego w PBS zwrócił uwagę na to, że zapewne zmieniłaby się struktura oszczędności, gdyby wszyscy podali wysokość odłożonego kapitału. Szczególnie osoby lepiej sytuowane często wstrzymywały się od odpowiedzi. Wyniki obecnego badania opinii publicznej uzupełniają oficjalne informacje. Z danych Narodowego Banku Polskiego wynika, że na koniec kwietnia depozyty prywatne (gospodarstw domowych) opiewały na ponad 713 mld zł. Trzy lata temu było to 566 mld zł. W ciągu dziesięciu lat depozyty prywatne wzrosły prawie trzykrotnie (wyniosły w 2007 r. 240 mld zł), a w ciągu dwudziestu lat — ośmiokrotnie, bo w 1997 r. warte były 88 mld zł.

Kto oszczędza?

Ekonomiści i socjolodzy podkreślają, że oszczędności dają poczucie bezpieczeństwa finansowego i psychicznego. Jest ono potrzebne szczególnie w sytuacjach nadzwyczajnych: gdy przydarza się choroba, utrata pracy, usterka samochodu czy poważna awaria w mieszkaniu, wymagająca sporych nakładów. Oszczędności przydają się w sytuacjach nagłych i krótkotrwałych oraz takich, których się spodziewamy i które mogą trwać latami. Z badania „Finanse Polaków” wynika, że oszczędza tyle samo pań, co panów. Najbardziej zapobiegliwi są ludzie w wieku 25–39 lat (72 proc. oszczędzających), najmniej najmłodsi (42 proc.). Łatwiej jest oszczędzać wspólnie niż samotnie, bo osoby w związkach małżeńskich odkładają pieniądze znacznie częściej niż osoby samotne.

— Strumień bieżących dochodów urósł znacząco dzięki poprawie sytuacji na rynku pracy, a to powoduje nieproporcjonalnie wzrost możliwości oszczędzania. Wyobraźmy sobie rodzinę, w której pracuje jedna osoba i zarabia akurat tyle, że wiążą koniec z końcem. W sytuacji, gdy pracę „złapie” drugi członek rodziny nadwyżka nad niezbędnymi wydatkami — a to z niej oszczędzamy — rośnie wyraźnie — tłumaczy Tomasz Kaczor, główny ekonomista BGK.

Podkreśla on, że podobnie, każda podwyżka wynagrodzenia to tworzenie okazji do nowych oszczędności. — Mam jednak pewne wątpliwości, czy rzeczywiście uczymy się oszczędzać. Na pewno więcej osób zdaje sobie sprawę, że warto mieć coś na czarną godzinę, ale to czy odłożą zależy już od bieżących dochodów. Spora część społeczeństwa nie ma nawyku systematycznego odkładania pieniędzy bez względu na kondycję finansową. Obawiam się, więc że wzrost skłonności do oszczędzania jest przejściowy — mówi Tomasz Kaczor.

Zapobiegliwość finansowa rośnie wraz z wykształceniem. Oszczędza co czwarta osoba po szkole podstawowej i osiem na dziesięć osób z wyższym wykształceniem. Mieszkańcy dużych miast (70 proc.) i wiosek (67 proc.) oszczędzają częściej w porównaniu do ludności mniejszych miast (41 proc.) i miasteczek (64 proc.). Co ważne, spora część respondentów nie chce rozmawiać na temat oszczędności. Nie podała informacji co ósma osoba z wykształceniem podstawowym i co czternasta z wyższym.

Specjaliści dementują opinię, że oszczędzanie to domena wyłącznie osób zamożnych — nawet niewielkie kwoty odkładane systematycznie mogą wspomóc w sytuacji niespodziewanych wydatków. Jednak badania pokazują, że zaoszczędzone kwoty wyraźnie są skorelowane z sytuacją materialną. Wśród zarabiających powyżej 2500 zł netto oszczędza 81 proc. Ale także połowa tych, którzy budżet domowy określili słowami „żyjemy bardzo oszczędnie” ma odłożone rezerwy. W ich przypadku często systematyczne odkładanie niewielkich kwot jest sposobem finansowania poważniejszych zakupów. Prawdopodobnie istnieje zależność pomiędzy tym, na jaki cel oszczędzamy, a ile mamy odłożonych pieniędzy. 29 proc. ankietowanych zgromadziło do tysiąca zł, a nieco mniej — 23 proc. od tysiąca do pięciu tysięcy.

Dużo małych kwot

Na pytanie o cel oszczędzania prawie połowa odpowiedziała „na czarną godzinę i na wszelki wypadek”, a kolejnych 19 proc. „na nic konkretnego”. Oznaczać to może, że rośnie zwyczaj odkładania pieniędzy na poważniejsze zakupy i niespodziewane wydarzenia. Gdy do nich dochodzi, pieniądze są wydawane. I na nowo odkładane. Chętniej wyznaczamy krótką perspektywę mobilizacji finansowej niż wieloletnią. — Odkładamy bo możemy — podsumował Korneliusz Bzymek. Tomasz Kaczor dodał zaś, że dopiero za jakiś czas okaże się, czy osoby, których budżety zasiliły pieniądze z programu Rodzina 500+ zwiększą swoje przyzwyczajenia konsumpcyjne, czy systematycznie będą oszczędzały.

Kapitał między 5 tys. a 10 tys. zł zadeklarowało 13 proc. badanych, między 10 a 50 tys. zł — co czternasty. Do zgromadzonego majątku powyżej 50 tys. zł przyznał się co setny respondent. Także w przypadku kwot spora część ankietowanych (27 proc.) odmówiła podania wysokości oszczędności. Najwięcej spośród osób, które potrafią wskazać cel oszczędzania, odkłada na podróże oraz na droższy zakup, np. auto, sprzęt RTV/AGD. Wśród wskazań pojawiało się także ważne wydarzenie, np. wesele, komunia. Z myślą o emeryturze odkłada co dwunasty oszczędzający, a co siedemnasty zamierza kupić dom lub mieszkanie. Respondentów zapytano też o ich plany na przyszłość. Co piąty uważa, że w ciągu 2 lat jego oszczędności wzrosną. Połowa nie spodziewa się zmian, a 11 proc. przewiduje zmniejszenie się oszczędności.

Aleksandra Tomczyk

OKIEM EKSPERTA

Społeczeństwo się rozwarstwia

KATARZYNA SZERLING

członek zarządu Provident Polska

Nawyki finansowe Polaków ulegają pozytywnym zmianom. Coraz więcej osób oszczędza, bo ich sytuacja finansowa w ostatnich latach znacząco się poprawiła. Badania, które przeprowadziliśmy z okazji 20-lecia Providenta w Polsce, pokazują również rozwarstwienie finansowe wśród Polaków. Podczas gdy niewielka grupa może się poszczycić oszczędnościami idącymi w dziesiątki, a może i setki tysięcy złotych, ponad jedna trzecia Polaków nie ma oszczędności. A w przypadku sporej części osób wysokość oszczędności nie przekracza 1000 zł. Jest to z jednej strony odzwierciedlenie rozwarstwienia finansowego społeczeństwa, ale z drugiej wynika z potrzeby zaspokajania coraz większych potrzeb konsumpcyjnych. Wraz ze wzrostem zamożności rosną nasze potrzeby i wydatki. Zaczynamy kupować przedmioty, które może nie są niezbędne, ale podnoszą komfort życia. Wzrost zamożności Polaków, wzrost liczby osób, które oszczędzają, ma także pozytywny wpływ na rynek pożyczkowy — po pożyczkę najchętniej sięgają bowiem ci, którzy czują się bezpieczni finansowo, którzy wiedzą, że będą w stanie ją spłacić.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera strony

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Uczymy się oszczędzać