Uderz w USA, a GPW i złoty się odezwą

Bartosz Krzyżaniak
opublikowano: 19-04-2011, 00:00

W najbliższych miesiącach apetyt na ryzyko wśród inwestorów będzie symboliczny.

Perspektywa obniżki długoterminowego ratingu Stanów Zjednoczonych osłabia warszawską giełdę i walutę

W najbliższych miesiącach apetyt na ryzyko wśród inwestorów będzie symboliczny.

Niemrawy nastrój na rynkach finansowych, jaki utrzymywał się w pierwszych godzinach wczorajszych notowań, zniknął, gdy tylko agencja Standard Poor’s (SP) zmieniła perspektywę ratingu USA — ze stabilnej na negatywną. Sam rating utrzymano wprawdzie na najwyższym poziomie (AAA), lecz perspektywa obniżki w najbliższych dwóch latach, którą SP ocenia na 33 proc., wystarczyła, by wyprowadzić inwestorów z równowagi.

Cios zza oceanu

Mocno ucierpiały rynki wschodzące, takie jak Polska, szczególnie wrażliwe na zmiany globalnych nastrojów.

— Ucierpiała giełda, oberwał też złoty, który stracił około 5 gr do euro, a kurs EUR/PLN znalazł się w okolicach 4. To spory ruch. Wśród inwestorów widać awersję do ryzyka — ocenia Grzegorz Maliszewski, ekonomista Banku Millennium.

Jeszcze więcej, 8 gr, złoty tracił w pewnym momencie do dolara. Euro osłabiło się wobec amerykańskiej waluty o 2 centy.

— Od zmiany perspektywy do zmiany ratingu jest daleka droga, ale po reakcji rynków widać, że informacja zrobiła wrażenie. Głównie dlatego, że trafiła na bardzo słaby klimat — pojawiły się informacje o dużym prawdopodobieństwie bankructwa Grecji, słabe informacje o francuskich bankach. Wprawdzie o możliwości zmiany perspektywy ratingu USA mówiło się od pewnego czasu, ale po pierwsze, nikt w to do końca nie wierzył, a po drugie, wczoraj przyszło to kompletnie z zaskoczenia — komentuje Marek Mikuć, wiceprezes TFI Allianz.

Niepewny czas

Zdaniem ekonomistów, nie ma co liczyć na rychłą poprawę nastrojów na rynku, która mogłaby pomóc naszej giełdzie i złotemu.

— Nie spodziewam się, by w ciągu jednego-dwóch miesięcy sytuacja wyraźnie i trwale się poprawiła. Nastroje na warszawskiej giełdzie kształtować się będą pod dyktando globalnych nastrojów, złoty podążać będzie w ślad za kursem EUR/USD. Obawiam się, że nawet perspektywa szybszego i mocniejszego zacieśniania polityki pieniężnej w Polsce okaże się zbyt słabym bodźcem, by przeważyć ewentualną utrzymującą się niepewność na rynkach globalnych — uważa Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego.

Zdaniem Marka Mikucia, wczorajszy komunikat SP i nerwowa reakcja inwestorów mogą być pretekstem do głębszej korekty. Ale za oceanem.

— Kwiecień i maj to tradycyjne okresy korekt, a zmiana perspektywy ratingu może je wywołać. Ewentualna korekta będzie bardziej odczuwalna w USA, nasz rynek jest silny — jesteśmy powyżej tegorocznych szczytów i dopóki WIG20 nie spadnie poniżej 2,8 tys. pkt, nie należy się spodziewać większej korekty na GPW. Choć oczywiście jeśli na rynkach dojdzie do mocnych spadków, to i GPW się nie obroni — mówi wiceprezes TFI Allianz.

Zdaniem Grzegorza Maliszewskiego, w Polsce bardziej niż kontynuacja negatywnych tendencji prawdopodobna jest stabilizacja.

— Kurs EUR/PLN powinien się kształtować w okolicach 4 — prognozuje ekonomista Millennium.

Ekonomiści wskazują obszary, które w najbliższych tygodniach będą determinowały zachowania inwestorów na globalnym, a co za tym idzie — także polskim, rynku.

— Czeka nas okres niepewności: inwestorzy czekają na informacje z Grecji — rząd ma przedstawić plan wyjścia z kryzysu, ważne będzie też, czy i jak będzie go wdrażał — niepokoją się o to, ile tak naprawdę pieniędzy potrzebować będzie Portugalia, nasłuchują informacji z Hiszpanii, czekają na kolejne stress-testy europejskich banków, których wyniki powinniśmy poznać na przełomie maja i czerwca. Oczywiście ważne też będą sygnały z USA i Japonii — wylicza ekonomistka Banku Pocztowego.

SP tłumaczy obniżenie perspektyw ratingu USA dużymi — jak na kraj o najwyższym ratingu — deficytem budżetowym i długiem publicznym. Jednak ekonomiści nie oczekują, by SP posunął się dalej.

— Nie wierzę, by agencja zdecydowała się w najbliższym czasie na obniżkę ratingu. 33 proc. to niewielkie prawdopodobieństwo — uważa Monika Kurtek.

Współpraca: GN, MD

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Krzyżaniak

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy