UE nie powinna obcinać dopłat dla rolników

Jacek Fedor
31-01-2002, 00:00

Marian Brzózka z Komitetu Integracji Europejskiej ubolewa, że UE zapowiedziała obcięcie środków na dopłaty bezpośrednie dla polskiego rolnictwa. To stawia nas przed trudnym zadaniem szybkiej i prawie samodzielnej zmiany struktury produkcji rolnej. A to nie będzie łatwe.

Wojciech Szeląg (Polsat): Bruksela proponuje nam na lata 2004-2006 połowę z 40 mld euro. Po uwzględnieniu składek i kosztów administracyjnych wyjdzie na trzy lata 7 mld euro. Czy ta kwota Polskę satysfakcjonuje?

Marian Brzózka (Komitet Integracji Europejskiej): Są to sumy znaczne, ale dalekie od naszych oczekiwań.

Owe 20 mld euro czy 7 mld euro po odliczeniach to cała kwota, jaką UE chce przeznaczyć dla Polski. Czyli suma bezpośrednich dopłat do produkcji rolnej będzie w ciągu pierwszych trzech lat wynosiła 25-30 proc. pierwotnie zakładanej kwoty...

To propozycja do negocjacji. Gdybyśmy dzisiaj otrzymali pełne dopłaty bez żadnych ograniczeń, to polski rolnik otrzymywałby i tak jedną trzecią tego, co rolnik niemiecki. Bo ogólne zasady dopłat to jedno, a plon brany do kalkulacji to inna rzecz.

Czytałem dziś wypowiedź jednego z przedstawicieli Komisji Europejskiej: to nie jest taktyczna propozycja. Nie liczcie, że utargujecie wiele więcej. Uważajcie, żeby państwa członkowskie nie okazały się mniej szczodre...

Rzeczywistość jest taka, że plony nie są negocjowalne. Wszystkie inne warunki negocjacjom podlegają.

Czy nie sądzi Pan, że nowe propozycje Brukseli to młyn na wodę wszystkich przeciwników UE w Polsce?

Przede wszystkim to jest zapora przeciwko funkcjonowaniu rolnictwa. Jeśli te popozycje byłyby zastosowane, to rolnik polski dostawałby około 450 zł za tonę pszenicy, a rolnicy niemieccy — 650 zł. To uniemożliwia otwarcie rynku.

Ale UE mówi też, że gdyby zwiększyć dopłaty bezpośrednie dla polskich rolników, to te pieniądze zakonserwują strukturę polskiej wsi...

Odwrotnie. Gdyby dzielenie pieniędzy odbywało się na zasadzie wszystkim po równo, na hektar, to dopiero to byłoby zamrożenie struktury agrarnej. I dopłaty zamieniłyby się w ukryte dotacje socjalne.

Czy prawdą jest, że Polska będzie otrzymywała 150 proc. dopłat do funduszy strukturalnych. 150 proc. tego, co już dziś otrzymują państwa członkowskie?

To też zależy, w jakiej to będzie formie, ponieważ są to środki uznaniowe i te pieniądze szybko nie przyjdą. Problem polega na tym, że zanim zrestrukturyzujemy rolnictwo za te pieniądze, to gospodarka rolna może upaść. A rozkręcenie programów strukturalnych zajmuje trzy-cztery lata.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Fedor

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Media / UE nie powinna obcinać dopłat dla rolników