UE: Polska zabiega o korzystne zasady finansowania badań i rozwoju technicznego

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 11-10-2005, 21:04

Polska zabiega, by jak najwięcej funduszy na badania i rozwój z tzw. siódmego programu ramowego Unii Europejskiej na lata 2007-13 mogło trafić do polskich ośrodków badawczych - powiedział we wtorek we rozmowie z PAP minister nauki i informatyzacji Michał Kleiber.

Polska zabiega, by jak najwięcej funduszy na badania i rozwój z tzw. siódmego programu ramowego Unii Europejskiej na lata 2007-13 mogło trafić do polskich ośrodków badawczych - powiedział we wtorek we rozmowie z PAP minister nauki i informatyzacji Michał Kleiber.

    Kleiber przekonywał we wtorek zebranych w Luksemburgu ministrów z krajów UE do zapisów w programie ramowym zwiększających szanse polskich naukowców. Polska zabiega, by do 2 proc. budżetu programu szło na rozwój "potencjału badawczego", czyli kadry naukowej. Określając zasady, ile unijnych pieniędzy przekazanych będzie na infrastrukturę badawczą, Polska także akcentuje potrzebę rozwoju potencjału naukowego.

    "Nam bardzo zależy, żeby te inwestycje infrastrukturalne szły tam, gdzie jest niewykorzystany potencjał badawczy. My to artykułujemy bardzo mocno" - powiedział Kleiber.

    "Te inwestycje infrastrukturalne mają służyć zwiększaniu potencjału badawczego w całej Europie - tam gdzie on jest niejako ukryty. Nie muszę dodawać, że nam chodzi głównie o Polskę. Mamy niezwykły potencjał, który trzeba wykorzystać. Mamy więcej do zaoferowania Unii, niż środków na wykorzystanie" - podkreślił.

    Polski udział w piątym i szóstym (obecnym) programie ramowym w dziedzinie badań i rozwoju technicznego nie jest zadowalający. Dodatni bilans piątego programu (lata 1998-2002), w którym Polska uczestniczyła jeszcze jako kraj kandydujący do UE, w dużej mierze wynika z redukcji ówczesnej polskiej składki. Finansowy bilans udziału w szóstym programie (2002-2006) jest na razie ujemny, ale Kleiber liczy, że w przyszłym roku się zrównoważy.

    Minister tłumaczy, że szósty program faworyzuje długo współpracujące ze sobą konsorcja grup badawczych. "Polska z trudem do tego wchodzi - powiedział. - Europejskie pieniądze na badania w sposób naturalny trafiają do europejskich potęg badawczo-rozwojowych".

    Dlatego w Luksemburgu przekonywał do lepszych warunków dla małych projektów, w których polscy uczeni mają większe szanse. Na razie pozytywnie rozpatrywanych jest poniżej 15 proc. polskich wniosków; w piątym programie było ich ponad 20 proc.

    "W sensie finansowych powinniśmy zacząć korzystać z programu ramowego za dwa-trzy lata" - powiedział Kleiber.

    Polska chciałaby także, aby przy ocenie wszystkich działań programu brać pod uwagę analizę zysków i kosztów, co pozwoli ocenić zgodność osiągniętych rezultatów z celami i efektywność wydatków. Polska może na tym zyskać, bo na tle niektórych krajów starej Unii jest "tania", oferując badania tak samo wysokiej jakości.

    "Jeśli się okazuje, że my możemy takie same badania, albo prawie takie same, zrealizować za dwukrotnie niższą cenę, to znaczy, że możemy zrealizować dwa razy więcej badań - przekonuje Kleiber. - Taka analiza powinna być na naszą korzyść".   Na razie nie wiadomo, o jakie pieniądze toczy się gra - gdy kraje rozpoczynały dyskusję o siódmym programie ramowym, jego budżet wynosił 70 mld euro, czyli 10 mld rocznie. Obecnie zakłada się raczej 5 mld euro na rok, czyli łącznie 35 mld euro, a ostateczna kwota zależy od porozumienia politycznego w sprawie budżetu UE nalata 2007-13. "Są jeszcze propozycje dalszego ograniczenia budżetu programu - przyznał Kleiber. - Sprawa jest trudna, ale jestem dobrej myśli. Będzie lepiej, niż jest w tej chwili".

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane