UE Postęp w związku z przepisami ws. ograniczania emisji CO2 w non-ETS

PAP
aktualizacja: 13-10-2017, 21:00

Państwa członkowskie UE ustaliły w piątek wspólne stanowisko w sprawie nowych wiążących celów redukcji CO2 dla takich sektorów, jak rolnictwo, transport czy sektor komunalny na lata 2021-2030. Polska jest umiarkowanie zadowolona z efektu rozmów.

"Polska wynegocjowała to, co można było wynegocjować" - podsumowywał rokowania w tej sprawie minister środowiska Jan Szyszko.

Projekt regulacji dotyczy podziału obciążeń redukcyjnych między kraje członkowskie w sektorach nieobjętych unijnym systemem handlu pozwoleniami na emisję (non-ETS). Unijni ministrowie odpowiedzialni za sprawy środowiska nie zmienili propozycji Komisji Europejskiej z ubiegłego roku, zgodnie z którą Polska do końca przyszłej dekady będzie musiała zmniejszyć emisje gazów cieplarnianych w sektorach transportu, budownictwa, rolnictwa, odpadów, użytkowania gruntów i leśnictwa o 7 proc. w stosunku do 2005 r.

Przepisy te mają umożliwić UE spełnienie 40-procentowego celu redukcji emisji gazów cieplarnianych do 2030 r. w porównaniu z poziomami z 1990 r. Jednym z głównych narzędzi, które mają temu służyć, są pozwolenia na emisję CO2 (EU ETS). Mechanizm ten obejmuje jednak około 40 proc. wszystkich unijnych emisji. Ograniczenia w sektorach non-ETS mają dopełnić ten system.

"Nasze budynki, transport, śmieci, które produkujemy, mają prawdziwy wpływ na środowisko. 60 proc. unijnych emisji pochodzi z tych sektorów (...). Przyjmuję z zadowoleniem wysiłki państw członkowskich i czekam na rozpoczęcie negocjacji z Parlamentem Europejskim" - oświadczył po przyjęciu stanowiska minister środowiska sprawującej prezydencję Estonii Siim Kiisler.

Głównymi elementami propozycji są cele dla każdego z państw członkowskich (od 0 do minus 40 proc. w porównaniu z poziomami z 2005 r.). Podstawą podziału obciążeń była zamożność kraju. Komisja Europejska musiała przypisać każdemu z krajów UE odpowiedni pułap redukcji emisji, aby w skali całej UE ograniczenie emisji przez sektory nieobjęte ETS wynosiło w sumie 30 proc.

Polska od początku nie była zadowolona z przypisanego nam 7-procentowego celu redukcyjnego. Wprawdzie nie jest on duży na tle innych państw członkowskich, ale biorąc pod uwagę, że w obecnym okresie możemy zwiększać emisje o 14 proc., spełnienie wymogów może być wyzwaniem. W Polsce cały czas zwiększa się liczba samochodów (nie są to poza tym najnowsze, najbardziej ekologiczne auta), a także budynków mieszkalnych, a co za tym idzie rosną emisje.

Porozumienie ministrów przewiduje, że obliczenia rozpoczną się w roku 2020, lecz kalkulacje będą się opierać na średnich emisjach z lat 2016-2020 r. Przydziały dla biedniejszych krajów członkowskich, które w ramach obecnego okresu rozliczeniowego mogły zwiększać emisję (w tej grupie jest Polska), zostały dostosowane, aby wziąć pod uwagę, że między rokiem 2017 a 2020 będzie następowało zwiększanie emisji.

Polska oraz inne mniej zasobne państwa UE będą mogły też skorzystać ze specjalnie utworzonej dla nich rezerwy. Ma ona wynosić 115 milionów ton CO2. Będzie jednak dostępna dopiero w 2032 r. pod ściśle określonymi warunkami.

Pełnomocnik rządu ds. polityki klimatycznej Paweł Sałek podkreślał, że rezerwa ta "powinna nam zagwarantować osiągnięcie celu i bezpieczny rozwój sektorów w non-ETS po roku 2021".

Państwa UE mają też - podobnie jak obecnie - móc korzystać z elastyczności, która ma im pomóc osiągać wyznaczone limity. Chodzi o możliwość przenoszenia wysiłku redukcyjnego pomiędzy latami, a także dokonywania transferów pomiędzy krajami. Takie rozwiązanie ma pomóc państwom w spełnianiu wymogów nawet w czasie np. ciężkiej zimy, gdy emisje wynikające z ogrzewania budynków będą większe niż zazwyczaj. Nową elastycznością ma być określona liczba pozwoleń, które mogłyby być wyrównywane przez zalesianie (lasy pochłaniają CO2).

Porozumienie wypracowane przez ministrów krytykują organizacje zajmujące się ochroną klimatu. Sieć Climate Action Network Europe (CAN) określiła kompromis jako słaby. Według niej luki, które stworzyli, sprawiają, że zamiast 30-procentowego poziomu redukcji dla całej UE w 2030 r. możliwe będzie zmniejszenie emisji gazów z sektorów non-ETS jedynie o 23 proc.

Po ustaleniu stanowiska przez ministrów teraz będą mogły się zacząć negocjacje nad ostatecznym kształtem przepisów pomiędzy państwami członkowskimi i Parlamentem Europejskim.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Energetyka / UE Postęp w związku z przepisami ws. ograniczania emisji CO2 w non-ETS