UE: Spotkanie Woźniak-McCreevy w sprawie dyrektywy usługowej

Polska Agencja Prasowa SA
13-02-2006, 21:11

Minister gospodarki Piotr Woźniak przedstawił w poniedziałek w Strasburgu argumnety Polski w obronie dyrektywy usługowej unijnemu komisarzowi ds. rynku wewnętrznego Charlie'emu McCreevy'emu. Po spotkaniu powiedział, że żadna ze stron nie zmieniła zdania.

Minister gospodarki Piotr Woźniak przedstawił w poniedziałek w Strasburgu argumnety Polski w obronie dyrektywy usługowej unijnemu komisarzowi ds. rynku wewnętrznego Charlie'emu McCreevy'emu. Po spotkaniu powiedział, że żadna ze stron nie zmieniła zdania.

"Nie przekonaliśmy się nawzajem" - powiedział minister.

Woźniak próbował przekonać McCreevy'ego do konieczności zachowania w dyrektywie kluczowych dla Polski zapisów, w tym jej szerokiego zakresu, przepisów o delegowaniu pracowników i zasady kraju pochodzenia, która oznacza, że usługi są świadczone za granicą na podstawie prawodawstwa kraju usługodawcy. Polscy przedsiębiorcy liczą, że pozwoli im to konkurować z usługodawcami na Zachodzie.

Parlament Europejski będzie debatował nad projektem we wtorek. W czwartek odbędzie się głosowanie, które zadecyduje, czy przejdą poprawki "rozwadniające" dyrektywę. To może być cena za zyskanie szerokiego poparcia dla dyrektywy, do czego namawia Komisja Europejska.

"Koronnym argumentem ze strony pana McCreevy'ego jest to, że lepiej mieć dyrektywę, niż jej nie mieć. Ja uważam, że jeśli robi się zmiany, to one muszą być na lepsze, a nie na gorsze. Dlatego pozostaliśmy przy naszym zdaniu" - powiedział minister Woźniak.

Mimo to "ogólny wydźwięk" spotkania określił jako "0:0 ze wskazaniem dla nas".

Woźniak dał McCreevy'emu do zrozumienia, że Polska może odrzucić dyrektywę, która nie będzie gwarantowała realizacji swojego celu, czyli zniesienia barier w ponadgranicznym świadczeniu usług w UE. "Jeśli zmiany będą szły na lepsze, (poprzemy dyrektywę) bez wahania. Na razie mamy wahania" - powiedział minister.

"Czy koniecznie musimy się zajmować dyrektywą usługową, która budzi tyle niepokoju? - relacjonował swoją rozmowę. - To sformułowanie zaniepokoiło pana komisarza".

Ostateczny kształt dyrektywy nie jest przesądzony. Chadecy, czyli największa frakcja PE, złożyli razem z drugą co do wielkości frakcją socjalistyczną tzw. poprawki kompromisowe. Wykreślają one zasadę kraju pochodzenia, dopuszczając ograniczenie swobody świadczenia usług przez władze krajowe np. ze względu na "ochronę konsumentów" albo "politykę społeczną". Znikły także zapisy o delegowaniu pracowników.

Chadecy nie podjęli jeszcze ostatecznej decyzji, jak zagłosują. Część ich poprawek przywraca usunięte w "kompromisie" artykuły. Ale wśród socjalistów jednolitego frontu "za dyrektywą" nie tworzą już eurodeputowani nowych krajów, bowiem pod naciskiem szefów frakcji wyłamali się Węgrzy. Liberałowie deklarują, że są przeciw "rozwodnieniu" dyrektywy.

Debacie w PE będzie towarzyszyła wielka demonstracja związkowców, którzy uważają, że dyrektywa jest zamachem na prawa socjalne i grozi "dumpingiem socjalnym" ze strony nowych krajów członkowskich, a także prowadzi do wykorzystywania pracowników. Wśród ok. 25 tys. manifestantów będzie ok. 300 związkowców z "Solidarności" i OPZZ.

Michał Kot

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / UE: Spotkanie Woźniak-McCreevy w sprawie dyrektywy usługowej