Ufaj, ale zabezpieczaj

Finansowanie: W Azji nawet firmy z jednej grupy kapitałowej zabezpieczają się między sobą akredytywą. Nasze wolą gwarancje albo inkaso

Skomplikowana, droga i tylko dla dużych firm — taką opinię wśród małych przedsiębiorców ma akredytywa, jedno z niewielu narzędzi zabezpieczających obie strony transakcji handlowej.

STAŁY RYNEK:
Popyt na akredytywy, inkasa i gwarancje jest stabilny i lekko wzrasta — uważają Agnieszka Sumery- -Adamowicz, dyrektor do spraw finansowania strukturyzowanego w departamencie finansowania handlu w banku Citi Handlowym oraz Piotr Karwiński, dyrektor zarządzający Departamentem Bankowości Transakcyjnej w Banku Pekao.
[FOT. ARC]
Zobacz więcej

STAŁY RYNEK: Popyt na akredytywy, inkasa i gwarancje jest stabilny i lekko wzrasta — uważają Agnieszka Sumery- -Adamowicz, dyrektor do spraw finansowania strukturyzowanego w departamencie finansowania handlu w banku Citi Handlowym oraz Piotr Karwiński, dyrektor zarządzający Departamentem Bankowości Transakcyjnej w Banku Pekao. [FOT. ARC]

Bank odpowiada za zapłatę

Piotr Winnicki, dyrektor do spraw finansowania handlu w Raiffeisen Polbanku, przekonuje, że akredytywa to nic skomplikowanego.

— Wbrew pozorom to bardzo prosty instrument. W dużym skrócie polega na płatności za dokumenty. Importer wnioskuje o akredytywę, następnie eksporter przesyła do banku wymagane w jej ramach dokumenty, bank je sprawdza, przesyła importerowi, który zobowiązuje się do zapłaty. Płaci jednak bank, natomiast importer po otrzymaniu towaru uiszcza zapłatę do banku — tłumaczy Piotr Winnicki.

Dodaje, że w miarę pogłębiania się współpracy jest jeszcze prościej. — Firmy, które handlują ze sobą jakiś czas, dążą do upraszczania formalności i liczba dokumentów, które należy dostarczyć w ramach akredytywy, się kurczy. Mamy akredytywy, gdzie jedynym wymaganym dokumentem jest faktura. Albo faktura i protokół zdawczo-odbiorczy — mówi Piotr Winnicki.

Przy tym warto pamiętać, że bank pełni rolę nadzorcy i wszystkie dokumenty dokładnie sprawdza. Ponadto stwierdzenie ich poprawności nie zależy od jego upodobań, tylko od tego, czy spełniają one międzynarodowe standardy.

— Dzięki temu, że na całym świecie obowiązują te same standardy, trudniej o błędy i jakiekolwiek konflikty — zauważa Piotr Winnicki. Innym plusem akredytywy jest fakt, że to bank bierze na siebie ryzyko braku zapłaty ze strony importera.

— Jeśli ona nie nastąpi, bank tak czy inaczej zapłaci eksporterowi (pod warunkiem, że ten złożył prawidłowe dokumenty), a sam dochodzi zapłaty od importera, tak jak w przypadku niespłaconego kredytu — tłumaczy Piotr Winnicki.

Inkaso i gwarancje

Inaczej jest przy inkasie, instrumencie, który też zabezpiecza transakcje. Tutaj jednak bank pełni jedynie rolę pośrednika przy wymianie dokumentów handlowych.

— Pośrednictwo to daje pewność, że importer nie otrzyma dokumentów niezbędnych do odbioru towaru bez uiszczenia zapłaty — mówi Piotr Karwiński, dyrektor zarządzający Departamentem Bankowości Transakcyjnej w Banku Pekao. Nie zapewni jednak zabezpieczenia w razie braku zapłaty, ponieważ bank nie zobowiązujesię do dokonania płatności. Jeżeli więc importer nie zapłaci, problem będzie leżał po stronie eksportera. Natomiast gwarancja, która też często jest wybierana przez firmy jako zabezpieczenie transakcji handlowych, zapewni święty spokój jednej stronie transakcji.

— Na przykład gwarancja płatności zabezpiecza dostawcę, a gwarancja dobrego wykonania odbiorcę. W celu zabezpieczenia obu stron transakcji potrzeba więc dwóch rodzajów gwarancji — mówi Agnieszka Sumery-Adamowicz, dyrektor do spraw finansowania strukturyzowanego w departamencie finansowania handlu w banku Citi Handlowym.

Trudno jednak porównywać akredytywy do gwarancji przetargowych czy dobrego wykonania kontraktu, ponieważ mają one zupełnie inną rolę zabezpieczającą.

— Akredytywa i inkaso są instrumentami rozliczeniowymi, natomiast gwarancja bankowa jest instrumentem zabezpieczającym i jej realizacja następuje tylko w przypadku niepowodzenia transakcji handlowej — dodaje Piotr Karwiński.

Coraz taniej

Wśród trzech wspomnianych instrumentów zabezpieczenia najtańsze jest inkaso, ale koszty pozostałych dwóch mają tendencję spadkową. — Ceny akredytyw i gwarancji w ciągu kilku ostatnich lat spadły co najmniej dwukrotnie — mówi Piotr Winnicki.

Przyczyną jest m.in. duża konkurencja na rynku oraz fakt, że przedsiębiorcy, którzy zaczynają używać np. akredytywy, robią to na coraz większą skalę. A im większy obrót zabezpieczony akredytywą, tym łatwiej negocjować cenę. Poziom cen gwarancji i akredytywy jest podobny, jednak w przypadku tego drugiego instrumentu dochodzą jeszcze dodatkowe opłaty.

— Na podstawowe koszty z tytułu otwarcia i obsługi akredytywy składają się dwie prowizje: prowizja z tytułu otwarcia akredytywy oraz prowizja z tytułu wypłaty w ramach akredytywy. Ich standardowa wysokość wskazana w taryfie prowizji i opłat bankowych wynosi 0,2 proc. od kwoty akredytywy, nie mniej niż 250 zł. Tak więc w przypadku akredytywy płatnej a vista na kwotę 100 tys. USD, koszty te wyniosą ok. 1200 zł — tłumaczy Monika Pobudkiewicz z Departamentu Produktów Finansowania Handlu w PKO BP.

Jej zdaniem, łączne koszty z tytułu otwarcia i realizacji akredytywy wynikają z zakresu czynności wykonywanych przez bank w danej transakcji.

— Jeżeli więc akredytywa przewiduje płatność odroczoną — to oprócz wskazanych powyżej kosztów — zostanie pobrana od klienta prowizja z tytułu odroczonej płatności — mówi Monika Pobudkiewicz. Przy tym opłaty leżą głównie po stronie importera.

— Koszt obsługi akredytywy dla importera, jako strony inicjującej transakcję, jest wyższy niż dla eksportera. Głównym kosztem przy obsłudze akredytywy są prowizje związane z jej otwarciem oraz zmianami, jeśli takie zajdą. Importer musi także liczyć się prowizjami za wypłatę czy odroczenie płatności. Dla eksportera największy koszt będzie się wiązał z potwierdzeniem akredytywy, jeśli zdecyduje się on na dodanie potwierdzenia swojego banku — mówi Piotr Karwiński.

Dla maluchów

Warto też pamiętać, że akredytywy mogą zabezpieczać transakcje firm różnej wielkości.

— Również mikrofirmom zdarza się korzystać z akredytywy — twierdzi Piotr Winnicki. Jednak to korporacje wciąż stanowią największą część klientów banków w ramach akredytyw.

— Odsetek transakcji realizowanych ze zlecenia małych i średnich przedsiębiorstw jest znacząco niższy niż transakcji realizowanych ze zlecenia klientów korporacyjnych — mówi Monika Pobudkiewicz. I to pomimo że — jak zwraca uwagę Piotr Winnicki — właśnie mniejsze firmy na akredytywie mogą zyskać najwięcej, bo dla nich każde finansowanie ma znaczenie w walce o utrzymanie płynności finansowej.

— A akredytywa ułatwia dostęp do kredytu, do tego można ją wykorzystać w celu finansowania. Na przykład importer może ustalić z bankiem wystawiającym akredytywę, że płatność za dany towar uiści w późniejszym terminie, dając sobie w ten sposób czas na pozyskanie pieniędzy ze sprzedaży swojego asortymentu. Natomiast eksporter nie musi do tego czasu czekać na pieniądze — bank w ramach akredytywy może zapłacić od razu, nawet jeśli normalnie obowiązują eksportera wydłużone terminy płatności w stosunku do danego importera. Co więcej, eksporter nie musi posiadać zdolności kredytowej, aby uzyskać finansowanie w ramach akredytywy eksportowej — tłumaczy Piotr Winnicki.

Akredytywy za granicą

Mimo to, akredytywy nie są najchętniej wybieraną metodą zabezpieczenia transakcji handlowych. Przynajmniej w kraju. — W obrocie krajowym dominują gwarancje bankowe, natomiast w obrocie zagranicznym najczęściej wykorzystywaną formą rozliczenia jest inkaso dokumentowe i akredytywa dokumentowa — mówi Monika Pobudkiewicz.

Przy transakcjach z podmiotami zagranicznymi częściej zdarzają się akredytywy. Szczególnie wśród firm, które nawiązują współpracę z nowymi kontrahentami, do których jeszcze nie mają zaufania i chcą zabezpieczyć terminowość dostaw, płatności oraz jakość dostarczanych towarów.

— Z naszych doświadczeń wynika, że w handlu zagranicznym firmy najbardziej preferują akredytywę. W sytuacji, kiedy kontrahenci mają lepiej rozbudowane relacje i większe wzajemne zaufanie, chętniej przechodzą na rozliczanie się inkasem — uważa Agnieszka Sumery-Adamowicz.

Jej zdaniem, w 2013 r. bank Citi Handlowy wystawił 2627 akredytyw importowych na kwotę ponad 630 mln zł oraz obsłużył 741 akredytyw importowych o wartości ok. 305 mln zł. Zdaniem Agnieszki Sumery- -Adamowicz, wartość rynku akredytyw jest stabilna od kilku lat z wzrostem nieprzekraczającym 2-5 proc. To podobnie jak w przypadku pozostałych instrumentów finansowania handlu.

— Zapotrzebowanie na akredytywy, inkasa oraz gwarancje w ostatnich latach jest stabilne z lekką tendencją zwyżkową — mówi Piotr Karwiński. Daleko nam jeszcze do Azji, gdzie rozliczanie się z udziałem akredytywy jest powszechne.

— Tam nawet firmy funkcjonujące w ramach jednej grupy kapitałowej wystawiają na siebie akredytywę, de facto zabezpieczając ryzyko przed spółką córką. Tak się u nich odbywa handel zagraniczny. Jako wartość dodaną postrzegają w takim przypadku sprawdzenie dokumentów przez bank, który pilnuje też rozliczeń. Transakcje azjatyckie to największy obrót akredytywami na świecie — mówi Piotr Winnicki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Ufaj, ale zabezpieczaj