Ukłon na znak szacunku

DANUTA HERNIK
07-12-2012, 00:00

Katarzyna Ostanek, prezes Shiseido Polska, chciałaby, żebyśmy z kultury japońskiej przejęli szacunek dla partnera, szczególnie w biznesie. Magiczne słowo: omotenashi.

Co to jest omotenashi?

To słowo określa sposób komunikowania się z partnerem. Japończyk odnosi się do innych z szacunkiem, nie przerywa rozmówcy, nie daje odczuć, że coś mu nie pasuje. Twarz bez emocji, lekki uśmiech. Ukłon. Ale z drugiej strony także w negocjacjach zachowują powściągliwość. I nigdy się nie wie, jak daleko do celu. Dlatego są tak trudni w pertraktacjach — nie ma sygnałów z ich strony.

Jacy jeszcze są Japończycy?

Wspólna cecha tego narodu to szacunek i skromność. Niezależnie od pozycji — przełożony czy podwładny — kłaniają się sobie równocześnie i równie głęboko. Ten ukłon determinuje relacje z Japończykami już od chwili przyjazdu do ich kraju. Kiedy wsiadamy do autobusu z lotniska do miasta, pracownik pakujący bagaże przed odjazdem kłania się głęboko pasażerom i kierowcy. To mnie urzekło.

A kobiety japońskie?

Generalnie podlegają mężczyznom. To się powoli zmienia, szczególnie w dużych firmach o zasięgu międzynarodowym — wiceprezesem Shiseido jest kobieta. Ale to ich podporządkowanie jest wciąż widoczne.

Jak wygląda ulica Tokio?

Tokio jest nocą widne jak w dzień. To największe miasto świata — aglomeracja Tokio — Jokohama z Kawasaki i Saitamą liczy 40 mln mieszkańców. Mnogość reklam przyprawia o zawrót głowy. Zużycie energii jest tak wielkie, że nie dziwi troska o środowisko — to dla Japończyków być albo nie być. Na ulicach stoją pojemniki na różne odpady. Niestety oznakowane po japońsku. Cudzoziemiec łatwo się pomyli i wrzuci coś do niewłaściwego kosza. Wtedy jak spod ziemi wyrasta pracownik magistracki w białych rękawiczkach, wyjmuje śmieć i wrzuca, gdzie trzeba. Te białe rękawiczki są charakterystyczne — noszą je kierowcy autobusów, dostawcy, policjanci, obsługa metra i pociągów itd. Czystość ulic i samochodów jest uderzająca.

Czy cudzoziemcowi łatwo nawiązać kontakty?

12 lat pracuję dla Japończyków i właściwie ich nie znam. To społeczeństwo zamknięte na cudzoziemców, hermetyczne. Nie ma w nim miejsca na bezpośredniość. W firmie obowiązują relacje wyłącznie służbowe. Jeżdżę do Japonii od 2004 r. i widzę otwieranie się na świat. Ale Japonia nie jest krajem przyjaznym, szczególnie ze względu na barierę językową i obyczajową. Na ulicy w Tokio nie tak łatwo porozumieć się po angielsku, podobnie w restauracjach, taksówkach... Ludzie niechętnie nawiązują kontakt z nieznajomymi. To kraj skrajności, bo obok najnowocześniejszych technologii obowiązuje konserwatyzm zachowań.

Katarzyna Ostanek,

prezes Shiseido Polska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DANUTA HERNIK

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Ukłon na znak szacunku